07/08 - DT - tydz. 2, dzień 1
1. przysiad klasyk 5x5
r. 20x10/47,5/50/52,5/55/55
45/47,5/50/52,5/55
2. ht 12/12/8/8/5/5
60/60/82,5/82,5/90/90
60/60/80/80/90/90
3.wznosy na ławce rzymskiej bez zablokowanych kolców biodrowych 4x15
ok
ok
4. Drążek (mix podciągania włąsnego + gumy + same negatywy)
improwizacja z gumą (napiszę niżej dlaczego) - własne 1,5/0/zielona 10/negatywy z gumą - 5/5/4/4
własne 1/1/negatywy 5/4/zielona - podciąganie - 7/negatywy zielona - 4
5. wyciskanie sztangielek siedząc 15/12/9/9/15/18+
6/7/9/9x8/6/4x21
6/7/8/8/6/4x18
____
wizyta na nowej siłowni dla obczajenia - bo jak wspominałam - stara w remoncie dla nowej sieci.
wybór był zdeterminowały dystansem od miejsca zamieszkania - czyli niedaleko.
misz masz wrażeń treningowo - lokalizacyjnych
lśnąca siecówka ze złotymi cegłami i kryształowymi żyrandolami i podłogą z kupra. ale jak się okazało - dużo mniej funkcjonalna niż stare śmieci, gdzie podłoga była dziurawa, brakowało ciepłej wody i kibel był wiecznie zapchany.
Pierwsze co mnie uderzyło - to w zasadzie brak "stanowiska" do podciągania - poza rackiem (gdzie pierwszy raz robiłam przysiady) i bramą (wiecznie zajętą). drążek na racku był tak wysoko, że nie sposób tam było robić negatywów, bo nie było jak "doskoczyć" - stąd improwizacja - negatywy robione na gumie - czyli powolne opuszczanie z gumą - które ma się nijak do normalnego powolnego opuszczania. na starej siłowni miałam na negatywy dwa patenty - drążek też był wysoko ale dostawiałam skrzynię (której tutaj nie było) lub na smith'cie robiłam sobie "schodek" ze sztangi umiejscowionej na zaczepach na wysokości kolan.
Kolejna rzecz - zakaz używania magnezji pod groźbą wyproszenia z klubu - w starym miejscu magnezja stała w wiaderkach, często sztangi były nią uwalone.
HT - robione jak dawniej na stepie - trochę jednak niższym niż do tej pory (ławeczka dla mnie nie nadaje się do robienia HT) - stąd trochę inne wrażenia z wykonania, nie gorsze - inne. wydaje mi się że na niskim stepie jest łatwiej, vide - lżej.
Nie wyobrażam sobie robienia tam ciągów, bo za bardzo nie ma gdzie. za to pierdyliard maszyn (obleganych zresztą), prawie brak sprężyn do zaciskania ciężaru - podczas gdy na starych śmieciach spreżyny walały się do wyboru do koloru. Gumy - do wypożyczenia w recepcji (nie maiłam własnych przy sobie) - na starych śmieciach - walały się w pudle - czasem niekompletne lub powiązane - ale były.
W przysiadzie - skok o 2,5 ale tylko w pierwszych 4 seriach, bo w ostaniej serii na skok jeszcze nie jestem gotowa.
No i brak ludzi z tzw. pasją - których na starych śmieciach naprawdę nie brakowało.
następny raz wypróbuję w jeszcze innym miejscu - wrażenia opiszę.
Zmieniony przez - nocna_furia w dniu 8/7/2018 10:18:42 PM