Przez jakiejś 1-2 tygodnie, czyli do końca kwietnia miałem diete ok 4000 kcal. Dieta czysta, wg wcześniejszych zestawień. Efekt taki, że waga stała w miejscu a przypływów energii, siły mięśni nie było a wręcz zauważam regres. Żadnego progresu. Nastał weekend majowy, więc sztywna, wysokokaloryczna dieta na 2-3 dni została zawieszona, bo grill, jakiejś spotkania towarzyskie. Niemniej w te dni podaż kaloryczna była zapewne niższa niż 4000 a przypuszczam, że nawet niższa 3000 kcal. Z grzechów jakie w tych 2-3 dniach popełniłem to kilka kawałków ciasta, niewielka ilość alkoholu i duża ilość mięsa grilowanego tj. wieprzowina, kurczak. Efekt taki, że waga skoczyła z ok 72 do ok 74 kg, obwód w pasie plus 1-2 cm. Wizualnie tez widze, że brzuch mam bardziej zalany i zaczyna się pojawiać "opona". To jest efekt majówki.
Co się dzieje???!!!
W życiu nie miałem tak restrykcyjnej, czystej i wysokokalorycznej diety. Przyrostów siły żadnych a wręcz w pewnych ćwiczeniach spadki. Jak sobie przypomne treningi z listopada/grudnia ubiegłego roku to stosowałem takie same lub większe obciążenia natomiast miałem duzo krótsze
przerwy miedzy seriami, których obecnie nie jestem w stanie utrzymać no chyba, ze zmniejszę ciężary. Co robie źle??? Jak czytam, że ktoś robi sobie "luźne" weekendy gdzie je i słodko i niezdrowo i jednocześnie ma super sylwetke to ja jestem radykalnym purystą. Jem czysto, zdrowo, ćwicze ciężko, staram się znaleźć właściwą droge do robienia masy mięśniowej ale coś jest nie tak.
Od maja podaż kcal obniżyłem i jest na poziomie ok 3300-3500 kcal. Posiłki sa "czyste" wg zestawień jakie podawałem natomiast zwiększyłem ilośc białka (jajka, mięso) i nie jem wszystkich posiłków w ciagu dnia. Specjalnie tak obniżyłem podaż bo musiałem zmniejszyć intensywność treningów bo mam kontuzje więc nie moge ćwiczyć na 100%. Ćwiczę by utrzymać sprawność i nie mieć za dużych spadków w tym okresie
Prosze o jakąś pomoc, wsparcie bo taka sytuacja jest bardzo demotywująca. Chciałbym jeszcze zrobic mase, zwiększyć siłe.