DNT 25.10.2016
2480 kcal B 115/ W 315/ T 80
DT 26.10.2016
Trening nr 47:
Low Bar Squat
20 x 5/5
30 x 5
40 x 3
60 x 2
80 x 1
High Bar Squat
20 x 5/5
40 x 5
60 x 5
80 x 5
Dips
CC x 5/5
15 x 5
20 x 3
25 x 2
37,5 x 5/5/5
Chin-ups
10/10/8
Cable Tricep Extensions
X x 10/10/10
Hammer Curls
10 x 10/10/8
Rozkminy: Niestety ale ból dupy, jak był, tak jest nadal. Nie ma jakoś wielkiej tragedii i na pewno jest lepiej niż w sobotę i niedzielę, ale ćwiczyć tak jak ćwiczyłem wcześniej, nie ma szans. Tragedia by była jakby mnie całkiem położyło, a ja w sumie normalnie funkcjonuję w ciągu dnia. Dodatkowo nawet mogę ćwiczyć, tylko w lekko zmienionej formie. Muszę zamienić przysiad na high bar.
W wersji low bar rypie mnie w lędźwiowym nawet bez ciężaru. Nie jest to jakiś mega ból nie do wytrzymania, bo do 80kg dobiłem, ale komfortowo raczej się nie siada. Nawet niepotrzebnie, aż tyle zakładałem, żeby się tylko przekonać, że nie ma to sensu. W końcu nawet czułem ten ból na rozgrzewce. Pocieszające jest to, że wersję high bar/olimpijską mogę robić bez najmniejszych problemów. Zero dyskomfortu, więc wiadoma kolej rzeczy jest taka, że od następnego treningu zmieniam formę przysiadu. Dzisiaj poleciało 80kg w ramach testu, ale myślę, że wystartuję od 70kg + progresja 2,5kg co trening. Tak jak robiłem to dotychczas. Będę miał czas zaleczyć „rany” zanim zacznie robić się ciężko.
Inna sprawa, miałem zacząć robić wiosłowania od tego tyg, ale ze względu na plecy odkładam to w czasie. Martwy też pójdzie w odstawkę, albo zamienię go na rumuński. W piątek to sprawdzę, co mogę, a czego nie.
Co do reszty treningu, to bez większych problemów.
Pompki na poręczach z tym ciężarem są już mega ciężkie, ale 40kg dam radę zrobić. Na podciąganiu podchwytem sprawdziłem ile będę w stanie zrobić powtórzeń na następnych seriach, jeśli w pierwszej nie zrobię na maksa. Bicek i triceps pod koniec treningu, żeby nie było, że przychodzę na siłkę i robię tylko 3 ćwiczenia
3010 kcal B 160/ W 355/ T 100
Mało ostatnio jadam, bo jestem smutny
