Hej : ))) Ale jak niczego nie skreślam! Zaczynam na nowo i chciałbym tym razem jak należy. Czytając Wasze forum, widzę moje błędy i nad nimi się pochylam. Czasowo ogarniam, dzieciaki trochę podrosły i nie wymagają ciągłej opieki, z Panią Żoną wymieniamy się dniami, więc co drugi wieczór spokojnie na siłownię się da. Oprócz tego coś tam w squasha i basen. Jak pisałem to mam ułożone.
Tym bardziej, teraz może być prościej bo zwróciłem uwagę, że w systemie, który tu polecacie pierwsze miesiące, to raczej krótsze treningi ale skupione na odpowiednich ćwiczeniach. Dotychczas na siłowni spędzałem 1 / 1,5 h minimum. Bo oblatywałem maszyny jedna po drugiej. Błędnie zakładając, że wszystko trzeba zrobić.
Z czego się cieszę, to jak wyżej pisałem, bardzo poprawiła mi się ogólna kondycja i wytrzymałość, trochę też siła. To duży sukces, jak w parku linowym na wyjeździe integracyjnym jako jedyny robisz wszystkie trasy, a kumple młodsi o dobrych kilka lat, spadają jak muchy. : )
Czego się boję, to tej diety... Lubię jeść, lubię gotować różnie. Mam normalną sylwetkę (bez brzucha czy tam wystających kości). Więc jako taka motywacja, to tylko to, że prawdopodobnie będę bardziej na trójkąt klata i może coś tam bardziej kaloryferowy brzuch. Ale rzekło się..
Może ktoś rzuci z doświadczenia, jak bezboleśnie przejść na dietę? Z "zasad na NIE dla początkujących" . Wyczytałem, że 'powoli' . To fajnie, ale jak? Najpierw rezygnuję z białego chleba? Potem z mięska smażonego, rozkładam posiłki na 5 i tak powoli dochodzę do kurczaka na ryżu?
M.
Tym bardziej, teraz może być prościej bo zwróciłem uwagę, że w systemie, który tu polecacie pierwsze miesiące, to raczej krótsze treningi ale skupione na odpowiednich ćwiczeniach. Dotychczas na siłowni spędzałem 1 / 1,5 h minimum. Bo oblatywałem maszyny jedna po drugiej. Błędnie zakładając, że wszystko trzeba zrobić.
Z czego się cieszę, to jak wyżej pisałem, bardzo poprawiła mi się ogólna kondycja i wytrzymałość, trochę też siła. To duży sukces, jak w parku linowym na wyjeździe integracyjnym jako jedyny robisz wszystkie trasy, a kumple młodsi o dobrych kilka lat, spadają jak muchy. : )
Czego się boję, to tej diety... Lubię jeść, lubię gotować różnie. Mam normalną sylwetkę (bez brzucha czy tam wystających kości). Więc jako taka motywacja, to tylko to, że prawdopodobnie będę bardziej na trójkąt klata i może coś tam bardziej kaloryferowy brzuch. Ale rzekło się..
Może ktoś rzuci z doświadczenia, jak bezboleśnie przejść na dietę? Z "zasad na NIE dla początkujących" . Wyczytałem, że 'powoli' . To fajnie, ale jak? Najpierw rezygnuję z białego chleba? Potem z mięska smażonego, rozkładam posiłki na 5 i tak powoli dochodzę do kurczaka na ryżu?
M.
