Znikło mi się na parę dni ale od czwartku złożył mię choróbsko niestety - dopadł mnie deszcz i przemokłam do ostatniej nitki..
Plus solidny wiatr - i parę dni spędziłam chodząc tylko do pracy a w domu Fervex, witamina C, koc i termofor.
Środa.
Dzień treningowy trzeci.
Miska: 160B/50W/70T.
Trening:
Brzuch + cardio.
Rozgrzewka tradycyjna.
1. Obwód 3x : 60sek przerwy miedzy obwodami.
1a. Wznosy kolan w zwisie na drazku do lokci x5 (co trening dodaję)
1b. Russian twist na skośnej ujemnej z obciążeniem x10 na stronę: krążek 5kg
1c. Allahy x 20: 20kg na wyciągu.
+40min cardio - orbitrek.
Komentarz: twist ostrożnie bo jeszcze nie dociągnęłam lędźwi do stanu stuprocentowej kondycji - nie chcę zeby ten jeden, delikatnie wepchnięty do środka kręg wlazł mi głębiej.
A to by baaardzo bolało.
Czwartek.
Dzień treningowy czwarty.
Miska: 160B/150W/70T
Trening:
Nogi + dwójki.
Rozgrzewka tradycyjna. Smarowanie kolan i uelastycznienie więzadeł na pierwszym miejscu.
1. Rumun 5x8/6/6/4/4 90s/rest : 8x50/6x60/6x70/4x80/3x90kg
2. Hip thrust 5x20-10 60s/rest : 20x20/20x30/15x35/12x40/10x45kg
3. Uginanie leżąc 4x 6-8 90s/rest : 8x10/6/12,5/6x15kg
4. Wznosy z opadu 3x max : 7/5/3. (styl żurawia - i nie mam tu na myśli stylu w chińskich sztukach walki)
Komentarz: krótko i masakrycznie. Rumun na świeżo to i ładnie poszedł.. dalej to już było ciężko. Trening wyraźnie uderza w dwójki i obciążenie drastycznie spada.
Niech nikt nie dziwi się tak małej ilości we wznosach z opadu - wykonanie bardzo specyficzne bardzo przypominające
żurawia.
Kto wie co to za ćwiczenie to zrozumie, a kto nie - niech doczyta i spróbuje.
Wypadły z planu barki, brzuch i cardio.
Dziś pójdą nogi do roboty.
Zmieniony przez - Corum w dniu 2015-09-14 11:15:20