Wróciła córka marnotrawna... Nie miałam wygodnego dostępu do komputera od mojej ostatniej wiadomości - moje maleństwo się zepsuło. Mam teraz coś na zastępstwo a więc UPDATE, a będzie tego sporo :D
SIŁKA
Tak, ogarnęłam (fanfary, oklaski i okrzyki niedowierzania). Chodzę już jakieś 5 tygodni, ale dopiero ten tydzień i częściowo poprzedni to już taki trening, że prawie krzyczę na ciężary, że mi nie podskoczą. Zaczęłam od dwóch razy w tygodniu (jeden z trenerem, jeden sama). Teraz na siłowni jestem trzy razy w tygodniu (poniedziałek, środa, piątek rano). I zaczynam widzieć efekty, nie wizualne jeszcze ale siłowe. Trochę pałka jestem, bo nie zapisywałam od początku więc nie bardzo mam porównanie ale pewne rzeczy są nie do oszukania - mogę zrobić trzy serie pompek po 15, na początku w drugiej serii przechodziłam już na kolana. Fu*k yeah :D Też ćwiczenia z TRX na brzuch mi już wchodzą bez oszukiwania i ułatwiania. No i mięśnie już tak nie bolą po treningu mimo, iż dokładam ciężaru tyle, że w ostatnim powtórzeniu to już Sparta i mi twarz wykręca.
Będziemy zmieniać z trenerem ten plan treningowy, założenie było takie, że starczy na 8 tygodni, ale ja już nie nie mogę i trochę się nudzę. A już wiem, że można naprawdę pokręcone rzeczy robić na siłowni, bo jak mam z nim treningi w środy to sprawdza jak ogarniam nowe rzeczy już pod kątem zmiany planu.
Na koniec treningu (mam dwa zestawy) mam jeszcze nieco ponad 20 minut interwałów na bieżni. Nie lubię, ale robię. Ale siłkę lubię, mam nadzieję, że nikt nie ma dowodów na to, jak latami mówiłam, że siłka jest głupia, nudna i dla koksów.
TRENINGI
Ograniczyłam i wybrałam te, które są dla mnie najważniejsze albo dotarcie na zajęcia jest dla mnie najłatwiejsze. Albo wypadkowa. We wtorek mam maraton: street workout (matkoboskoicórko!), bjj i akrobatyka. Uwielbiam akrobatykę, uczymy się teraz robić sprężynkę <3 Drugie bjj mam w niedzielę i wtedy sobie z reguły zostajemy jeszcze z godzinę na macie i uczymy się tych wszystkich akrobatycznych rzeczy typu gwiazda, wszystkie możliwe przewroty,
stanie na rękach, na głowie itp. Chciałam jeszcze w czwartki dobijać na podobny zestaw jak we wtorek ale na razie niedosypiam i nie mam siły. Dopóki nie znajdę czasu na spanie to czwartki raczej odpadają, a już na pewno 3 godziny pod rząd. A w poniedziałki jeszcze sobie tańczę, chociaż zajawka na taniec trochę mi już osłabła - chyba mi się wyczerpała formuła.
Jedynym dniem, w którym absolutnie nic nie robię poza gotowaniem indyka i łososia, to sobota.
DIETA
Z reguły się jej trzymam ale zdarzają mi się wpadki typu jakaś czekoladka, czy zapiekanka od wielkiego dzwonu (raz w ciągu ostatnich dwóch miechów). Starałam się trzymać tego 1800 kcal ale jak zaczęłam robić treningi na siłce trzy razy w tygodniu to częściej zdarzały mi się wpadki i rzucanie się na słodkie, zwłaszcza w ostatnim tygodniu. Pogadałam trochę z dziewczyną z maty, swoją drogą wicemistrzynią Europy w jednej ze sztuk walki (matko, jak mnie czasem motywacyjnie dopala, nawet o tym nie wie :P) i ona jest też dietetykiem sportowym. Hipoteza jest taka, że zwyczajnie mało jem i jak przeliczyłam sobie ładnie wszystko jeszcze raz to nawet przy uwzględnieniu dolnych granic przedziałów wychodzi jak nic prawie 2100. W tym tygodniu podbiję do 1900 i zobaczę jak to będzie działało. Nie chcę za dużo na raz, bo pamiętam jak mi było niedobrze jak z tego swojego absurdalnego 1400-1500 weszłam na 1800.
SEN
Tutaj nawalam. Ale jest lepiej mimo wszystko - jak się pojawiłam na forum spałam niewiele ponad 5 godzin na dobę, czasem 6. Teraz się pilnuję, żeby spać co najmniej 7 ale bywa różnie. Przede wszystkim po 7 się już budzę i nie ma siły żebym znowu usnęła. Próbuję sobie przetłumaczyć, że lepiej opuścić jeden trening i się wyspać niż potem cały tydzień na siłce być do niczego, bo deficyt snu potem mi ciężko wyrównać, nie wystarczy się wyspać kolejnej nocy. No. I niby już to wiem ale muszę sobie to wbić do tego swojego czerepa.
Podsumowując źle nie jest, ale może być zaj**iściej. I będzie, bo z tych wszystkich rzeczy zmieniła się odrobinę jeszcze jedna - więcej czasu spędzam z ludźmi, którzy myślą po sportowemu. Więc to, że ktoś nie pije na imprezie albo nie wsuwa czipsów tylko przyniesie sałatkę jest absolutnie normalne i nie wymagające wyjaśnień.
Moje treningi z ostatniego tygodnia wrzucę zaraz, jak ogarnę :)