Odgrzebuje.
W przemożnym ogniu krytyki jaka się na mnie polała w komentarzch
http://potreningu.pl/artykuly/3082/mechanizm-dzialania-i-odchudzajace-wlasciwosci-leptyny
muszę doprecyzować pewne kwestie. Jako że nie interesują mnie rozważania o moich problemach i domniemanym trolowaniu postaram się rzeczowo wypunktować to co przedstawiłem w komentarzu do artu z 1 strony tego wątku.
Proszę userów asgin i saajonarah o wskazanie mi w których miejscach się myle. Nie jestem z wykształcenia biochemikiem, skończyłem całkowicie inny kierunek techniczny wiec mogę popełnić jakiś błąd wynikający z niewiedzy.
Wymienię teraz punkty, proszę o wskazanie gdzie się mylę. O ile to możliwe z jakąś skromną argumentacją, inną niż "argumenty" ad personam.
Moja teza jest taka - wybór strategii na redukcji - czy LC(HiFat) czy HC powinien być zależny od poziomu tkanki tłuszczowej. Czym większy BF, tym mniej węgli. Nawet do max 50g na dobę.
1.Otyłość jest skorelowana z wrażliwością na insulinę. Czym większe otyłość, tym gorsza wrażliwość na insulinę w komórkach wątroby i mięśni.
a)najczęściej insulinooporność najwolniej następuje w tkance tłuszczowej - szybciej niż w wątrobowej i mięśniowej.
b)niska wrażliwość w mięśniach i wątrobie, wyższa w adipocytach powoduje to że organizm chętniej magazynuje energie w tkance tłuszczowej.
c)_upraszczając_ mechanizm insulinooporności jest taki że inslina blokuje spalanie WKT a wymusza spalanie glukozy. Zadaniem insuliny min. jest ograniczenie poziomu cukru we krwi(wysoki poziom cukru w konsekwencji długofalowej może być śmiertelny).
Konsekwencje tego są takie że w organizmie rośnie poziom
WKT i TG - które powodują spadek wrażliwości na inslinulinę w komórkach wątroby. Insulina powoduje że wątroba _zaprzestaje_ produkcji glukozy z prekurorów nie cukrowych(glicerolu i aminokwasów).
Problem się nawarstwia - insulina musi pozbyć się cukru - wymusza używanie glukozy jako paliwa zamiast lipidów. Nadmiar jest zamienieniany w wątrobie na WKT. Insulina aktywuje enzym lipazy (LPL) który wiąże WKT z glicerolem w duże cząsteczki TG, które pozostają uwięzione w adipocytach. Póki insulina nie spadnie, TG nie mogą być uwolnione do krwii. Tyjemy.
2.Wraz ze zrostem otyłości & insulinooporności rośnie w organizmie poziom insliny i leptyny. Wysoki poziom tych hormonów sprawia że po pewnym czasie wrażliwość na nie spada. Komórki organiczają swoją wrażliwość na sygnały insuliny i leptyny. Organizm potrzebuje coraz wiecej insuliny by obniżyć poziom cukru.
W pewnym momencie może dojść do sytuacji że organizm z uwagi na
oporność insulinową komórek będzie wiecej energii ładował w adipocyty niż w mitochondria komórek:
za
http://edoergosumblog.blogspot.com/
"Już wcześniej powoływałem się na te badanie ale warto do niego wrócić gdy omawiamy kalorie, ponieważ dokładnie obrazuję problem bilansu energetycznego.
....Niespodzianka przytrafiła się w drugiej serii badań gdzie wprowadzono dietę:
1000kcal gdzie 90% z węglowodanów, 6% z tłuszczy, 4% białka
1000kcal 90% tłuszczy, 6% białka, 4% ww
1000kcal 90% białek, 8% tłuszczy, 2% ww
Wyniki pokazały że największe straty kg zanotowała grupa gdzie 90% kalorii stanowiły tłuszcze.
W grupie gdzie 90% kalorii stanowiły węglowodany nie dość że były najgorsze wyniki to ponad to niektórzy
ludzie z tej grupy przytyli co jest paradoksem teorii kalorii."
To powoduje tycie. Co trzeba zrobić by odwrócić to:
Ograniczyć inslinooporność. Jak to najlepiej zrobić? Chudnąc(odkrywcze co?). Żeby schudnąć organizm musi zacząć spalać tłuszcz - czerpać energię nie z glukozy a lipidów.
Jak to zrobić? Oczywiście odcinająć go od glukozy, lub przynajmniej sporo organiczająć tę glukozę. Mniej cukrów to mniej insuliny.
1.Gdy poziom insuliny opada na scene wkracza jej antagonista glukagon, który wspólnie z neoadrenaliną (i gromadką innych horomonów) zajmuje się lipidami.
Glukagon oddziałuje na enzym lipazy hormonozależnej, który w odrotnie niż LPL uwalnia WKT z TG do krwii, skąd mogą posłużyć mitochondriom komórek jak energia. Jeżeli znowu pojawi się inslina WKT zostaną "wyłapane" przez LPL w adipocytach.
Spalanie lipidów zamiast glukozy wymaga pewnych adaptacji metabolicznych w organizmie i pierwsze kilka dni/tygodni może być ciężkie do wytrzymania.
2. Chudnięcie jest procesem, ale można pokusić się o wyznaczenie pewnych umownych granic. Np przy ~BF20 i więcej lepsze efekty osiągnie się przez radykalne organiczenie węglowodanów, pozostawiąjąc ~50-100g dobowo* których wymaga układ nerwory(poniżej zamiast glukozy użyte zostaną ketony).
3. Organiczenie węglowodanów pozwoli "dobrać" się organizmowi do energii z adipocytów. A co z leptyną? U otyłych jej poziom jest wysoki, ale też i wrażliwość na nią jest niska i organizm nie reguje na nią.
4. Czym jest leptyna zacytowałem na początku tego wątku. Leptyna jest niezbędna by schudnąć. Ale pierwszą przeszkodą jest insluna. Insulina ma większy wpływ na blokowanie spalania lipidów niż leptyna.
5. Wraz ze spadkiem zgromadzonej w adipocytach energii (chudnięciem) spowodowanym obniżeniem insuliny, spada też poziom leptyny. W pewnym momencie musi następić zachwianie równowagi między insulina i leptyną i to leptyna (jej niski poziom) spowoduje zachamownie redukcji. Jaki to poziom BF? Można przyjąc że będzie to pomiędzy 12-15%? Te założenie jest czysto subiektywne i nie poprarte żadnymi badaniami. Ale w którym momencie to musi nastąpić. Pewnie ta "granica" jest mocno indywidulana i płynna ale pewnie zbliżona do tego przedziału. Trzeba pobudzić leptynę. Dobrym protokołem wtedy staje się np UD2.0 z ~30h ładowaniami co tydzień.
Gdy ktoś już zdecyduje się na diete niskowęglową to nie ma co wyważać otwartych drzwi i cudować. Dr.Kwaśniewski już late temu "rozkmnił" diete wysokotłuszczową, należy się stosować do jego ABC diety optymalnej. Zacząć od proporcji BTW 1:1:0.2 i wraz ze spadkiem wagi dodawać tłuszczy i węgli (aż do ~100g na dobę w DT), zmiejszając ilość białka by dojśc do proporcji ~1:2(lub wiecej):1 . Większość węgli najlepiej zjadać w porze wieczornej np w DNT przed spaniem, a w DT po treningu i przed spaniem. Z rana należy unikać/organiczyć spożycie węglowodanów.
W gre mogą jeszcze wchodzić inne kwestię. Np różnego rodzaju choróbska, jak niedoczynność tarczycy itp, ale to świadomie i z premedytacją pomijam. Zresztą, przy otyłości 20+ poziom T3 ma mniejsze znaczenie. Czytałem relacje osób otyłych przyjmujących syntetyczne T3. Bez zmiany nawyków żywieniowych efekty był nikłe. Podobnie "działał" clen czy efka.
Kolejną kwestią jest ilość adpipocytów.
http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,73112,liczba-komorek-tluszczowych-nie-zmienia-sie-w-doroslym-zyciu.html
Otyłemu w dzieciństwie trudniej schudnąć niż temu co nabrał niedawno tłuszczu bo skończył masowanie. To też warto brać pod uwagę przy wyborze strategi HF vs HF.
*
http://www.body-factory.pl/showthread.php?t=10624