Dla mnie super śniadanie to 3 jajca wypite ze szklanki (Rocky style, bez bełtania) + papryczka jalapeno do zagryzienia. Jeśli nigdzie mi się nie spieszy, to super wypasionym śniadaniem jest gruby plaster surowej(!) polędwicy wołowej z wiórkami masła prosto z lodówki i dużą ilością grubej soli morskiej.
tylko grzecznie
Niech dziewczyna poszuka swojego smaku i do niczego się nie zmusza, bo to rzeczywiście bez sensu będzie.
) albo placka: jaja, banan, whey i ew. ugotowane strączki albo trochę mąki gryczanej, smażone na kokosie. Jeśli nie mam akurat ochoty na słodkie, wywalałam wheya i smażę na boczku. Od kwietnia do września jadłam na śniadanie takiego placka codziennie, tylko owoce/warzywa się zmieniały. BTW w DT. Ale ja widocznie lubię śniadaniową monotonię