29/07
Jak pisałem w komentarzach wciągnął mnie nieco FM i nocka częściowo zarwana, pobudka jednak dość wcześnie, praca, około 13 trening. Mieliśmy wczoraj znowu jechać na plażę, ale pogoda deszczowa, więc w domu po ogarnięciu pracy obejrzeliśmy dwa filmy – dokończyliśmy zaczęty w niedzielę Szybcy i Wściekli 6. Jak każda część na poziomie, trochę bajkowo, nierealne, ale nie pamiętam czy w tym roku oglądałem coś równie wciągającego. Wieczorem polski Lincz, spodziewałem się czegoś mocniejszego, ale też ujdzie.
Trening:
Na siłowni bardzo duszno, spocić się można było od samego nakładania ciężaru. Utrudniało to przede wszystkim martwy ciąg – spocone dłonie + sztangi grubsze niż standardowo nie pozwoliły poszaleć z ciężarem, ale i dobrze bo to dopiero 3 trening, więc nie ma co przeginać. Poręcze lekko, wyciskania samego w sobie nie robiłem pewnie z 3 lata, ale nie chciałem ryzykować Push Press po martwym, więc padło na sztangielki siedząc. Reszta treningu lajtowo.
1. Martwy ciąg 5x 10
2.
Pompki na poręczach 3x10
3. Wyciskanie sztangielek siedząc 3x10
4. Wykroki 4x10
5. Tate Press + Uginanie sztangielek stojąc 2x10
Dieta:
Tylko dwa posiłki. Po siłowni miała być pierś z ryżem, potem jajeczne naleśniki, ale gdy wspomnianą pierś powąchałem przeszła mi na nią całkowicie ochota – bardziej pachniało to rybą niż drobiem, więc wylądowała w koszu. Improwizując padło na jajecznicę, zrobiliśmy z dużą ilością warzyw – cebuli, pomidora, papryki, czosnku, wyszła b. fajnie. Całość zagryzałem jeszcze ogórkami kiszonymi by podbić warzyw. Drugi posiłek dopiero około 22, jak ktoś tak nigdy nie jadł - polecam młode ziemniaki ostudzić i zalać zimną mizerią, smak niezapomniany.
1. Jajecznica, ciemny chleb, ogórki kiszone.
2. Udka z parowaru, młode ziemniaki, mizeria.
