DZIEŃ DZIESIĄTY 23.05 Zostały jeszcze 43(kara +3 dni)
Jadłem po ch**u, bo ominąłem dwa posiłki, do tego stopnia, że ssanie obudziło mnie o piątej rano 24.05 czyli dziś jak to piszę, i mogłem poczuć się jak kulturysta z prawdziwego zdarzenia, wpieprzając o tej porze owsiankę i idąc spać dalej. Hartkor dzifko!
W każdym razie - pożyczyłem od dziewczyny samochód. Jadę sobię na siłownie, ale po drodze wpadłem na pomysł, że jej się odwdzięczę i go zabiorę na czyszczenie. Pomyślałem "heeee, walnę piątaka za myjnię, dwa za odkurzacz i dobry uczynek odpękany!"... Wrzuciłem kurva tą dwójkę z jedenaście razy, bo okazało się że jej alufelgi mają na sobie tyle warstw brudu, że można by było po tym odczytać ich wiek niczym wiek drzewa po słojach w przekroju pnia i przysięgam Ci, że bez kalkulatora by się nie obyło. Żeby coś wskurać musiałem jechać tym Karcherem z bardzo bliska, do tego stopnia, że poczułem się jak gwiazda porno w scenie bukakke, gdy chcąc nie chcąc odbijająca się od nich pod ciśnieniem piana leciała mi na twarz i tors.
Dobra, finito, poszło jedynie 22 złote. Byłem zadowolony. Oczywiście pomijając fakt, że w tej cenie mogłem pojechać na automatyczną myjnię ze szczotkami, woskami, myciem podwozia i suszarkami, a sam bym siedział w wygodnym i suchym środowisku. Tutaj też była opcja "wosk na gorąco", ale tego na twarz przyjmować bym już nie chciał więc dałem sobie spokój.
Odpalam autko, jadę pod odkurzacze, zostawiam kluczyk w stacyjce, żeby grało radio. Walczę najpierw pół godziny z wieśniackimi pokrowcami na fotele, które zdjąłem jej kiedyś gdy wyszła do sklepu. Jak przyszła to się nie kapnęła, więc pokazałem i krzyknąłem "tadaaaaaam! :D", a ona w ryk. No to trzeba było w końcu je porządnie ponaciągać i pozahaczać.
Wszystko wysprzątane picuś glancuś, wsiadam, przekręcam kluczyk. Nawet nie pierdnął. Jakby wyłączyli prąd w całym mieście. No kurva nic. Faktycznie, nie knapnąłem się nawet jak przestała grać muzyka. Super. Ale to dziwne. Pewnie zalałem na myjni elektronikę, bo przecież nie raz zostawiało się włączone radio nawet na godzinę. Ja pie r do le. Nawet awaryjne nie działąją. Na szczęście mam kable. Zaczepiam gościa z dziewczyną który mył tam akurat autko. Miły facet, podjechał, podłączyliśmy jak trzeba i czekamy. Po dziesięciu minutach sprawdzam, ch**, nic. Awaryjne raz się zaświeciły. Ech. Zepsułem auto :(
A może nie? W końcu się zapaliły, może trzeba dłużej ładować i tyle. Głupio tu trzymać obcych ludzi, więc wpadnę wieczorem z ojcem.
Koleś był na tyle miły, że wyrzucił życiową partnerkę do tyłu i zawiózł mnie do domu (chociaż to nie był wcale rzut beretem).
Dojechałem, zjadłem 200g ryżu parabolicznego i 250g mintaja.
TRENING - PLECY KAPTURY TYŁ BARKÓW BRZUCH
Pamiętajcie, żem chory, i snułem się po tej siłowni jak trup pomimo trzykrotnej porcji przedtreningówki z 1,3.
Podciąganie szeroko naturalnym chwytem
10
10
8
Podciąganie wąskim naturalnym chwytem
8
7
8
Wyciąg górny szeroki za kark
4 x 56 kg
Przyciąganie wyciągu do klatki wiosłowanie siedząc
23,5 x 12
28,5 x 10
28,5 x 10
28,5 x 10
Przenoszenie hantla nad głowę leżąc
22,5 x 12
22,5 x 12
22,5 x 12
Barki tył wznosy hantlami w opadzie tułowia
7,5 x 20,16,16,16
Kaptury
50 kg x 20 powtórzeń x 4
Dziś lajtowo bez martwego, odwrotne brzuszki na prostowniki z lekkim obciążeniem 5 kg w rękach.
5kg x 25 powt x 4
Łączone w superserii na brzuch.
Sauna i do domu.
-------
Jadę z tatą na myjnię ogarnąć auto.
Podłączamy kable, czekamy 40 minut. Oboje po ostatniej kłótni ledwo na siebie patrzeliśmy więc było nudno jak w p1zdzie. Ok, ide spróbować. Dobra, chooj. Zepsułem auto. 40 minut i jest jeszcze gorzej niż było.
Już mamy go brać na hol do mechanika, aż tu jakiś typ nieopodal pucujący woskiem Yarisa swojej kobiety (witaj w klubie), nas zaczepił, że ma amperomierz. Mój stary był dobry z fizyki więc wszystko pomierzył i okazało się, że te kable nie ładowały, że gdzieś są przerwane(badziew z tesco). Ja pie r do le. No ale dobra nasza, jest nadzieja, że teraz się uda. Wzięliśmy kable od tego ziomka od Yarisa. Podłączamy i odrazu widać efekt. Auto zaczyna ożywać. Piętnaście minut i żeby nie ryzykować ,że niewiele brakowało, stwierdziliśmy że odpalimy na pych.
Stary pcha ja na wstecznym. Bffrrffckkk....
Stary pcha ja na dwójce. Brfkgk...
-k***a młody, nie umiesz, wyp*****laj.
Ja pcham, Stary na wstecznym. Brflglkkkk...
Ja pcham, Stary na dwójce. Brfkgklkk
-nie ma szans, nie odpali.
Zaczął kręcić rozrusznikiem. Wow. Normalnie z pełną mocą słychać jak kręci. Nieźle się podładował. No ale co z tego jak nie odpala. I nagle pojawiła mi się żarówka nad głową.
-Ojciec STÓJ, STÓJ NIE KRĘĆ JUŻ KURVA STÓJ !!!
-O co ci chodzi?!
-Immobilizer trzeba wyłączyć.
Odpalił od strzała.
Zmieniony przez - Masyn w dniu 2013-05-24 11:34:29
Zmieniony przez - Masyn w dniu 2013-05-24 11:36:08
Zmieniony przez - Masyn w dniu 2013-05-24 11:38:57
Zmieniony przez - Masyn w dniu 2013-05-24 11:41:01
Zmieniony przez - Masyn w dniu 2013-05-24 11:46:28