Czesc, chcialbym sie Was spytac o zdanie na pewien temat.
Zaczalem trenowac jakis czas temu bjj. Wybralem ten sport, poniewaz bardzo lubie sporty walki, a bjj jest dla mnie najbardziej finezyjne i posiada najwiecej zalet, o czym zaraz ..
Kilka razy odpuszczalem treningi, gdyz mysle, ze po prostu lenistwo wygrywalo, nie ukrywam i sie przyznaje do tego. Mijal miesiac, dwa i wracalem na mate.
Jest jednak pewien problem z treningami. Nie chodzilem na nie z taka wielka radocha jak wiekszosc ludzi. Po prostu powiedzialem sobie, ze musze i szedlem. Na niektorych treningach czekalem az sie skonczy. Moze powodem bylo to, ze sparingi byly dla mnie stresujace. No mialem takie cos, ze kiedy bylo 'dobierzcie sie w pary' to mialem ochote nie walczyc ( lecz kurde z drugiej strony, np z bliskimi kumplami kocham sparowac ).
Caly czas sie zastanawiam co mnie sklania do powrotu na mate. Mysle, ze jest to wlasnie przelamywanie swoich barier, lekow. Taki strach przed sparingami i taka fizyczna rywalizacja pewnie przelozy sie kiedys w zyciu, a bardzo chcialbym, zeby takie starcie bylo dla mnie czyms normalnym. Nie wiem co jest przyczyna stresu, moze ego. Jeszcze rok temu kiedy przychodzil czas na sparingi bylem szczesliwy.
Wydaje mi sie, ze mimo wszystko tak bardzo ciagnie mnie do tego sportu, gdyz chcialbym dzieki niemu ksztaltowac swoj charakter, utwardzac go i przelamywac samego siebie .. poza tym zawsze marzylem zeby wystartowac w zawodach, wspinac sie po szczeblach az do czarnego pasa.
Myslicie, ze trenowanie w celu przelamywania samego siebie, nawet jesli mamy opory przed pojsciem na trening sa sensowne ? W koncu chyba najwazniejszy jest cel i marzenia, a moje sa takie, zeby wygrywac zawody i osiagnac poziom mistrzowski.
Zaczalem trenowac jakis czas temu bjj. Wybralem ten sport, poniewaz bardzo lubie sporty walki, a bjj jest dla mnie najbardziej finezyjne i posiada najwiecej zalet, o czym zaraz ..
Kilka razy odpuszczalem treningi, gdyz mysle, ze po prostu lenistwo wygrywalo, nie ukrywam i sie przyznaje do tego. Mijal miesiac, dwa i wracalem na mate.
Jest jednak pewien problem z treningami. Nie chodzilem na nie z taka wielka radocha jak wiekszosc ludzi. Po prostu powiedzialem sobie, ze musze i szedlem. Na niektorych treningach czekalem az sie skonczy. Moze powodem bylo to, ze sparingi byly dla mnie stresujace. No mialem takie cos, ze kiedy bylo 'dobierzcie sie w pary' to mialem ochote nie walczyc ( lecz kurde z drugiej strony, np z bliskimi kumplami kocham sparowac ).
Caly czas sie zastanawiam co mnie sklania do powrotu na mate. Mysle, ze jest to wlasnie przelamywanie swoich barier, lekow. Taki strach przed sparingami i taka fizyczna rywalizacja pewnie przelozy sie kiedys w zyciu, a bardzo chcialbym, zeby takie starcie bylo dla mnie czyms normalnym. Nie wiem co jest przyczyna stresu, moze ego. Jeszcze rok temu kiedy przychodzil czas na sparingi bylem szczesliwy.
Wydaje mi sie, ze mimo wszystko tak bardzo ciagnie mnie do tego sportu, gdyz chcialbym dzieki niemu ksztaltowac swoj charakter, utwardzac go i przelamywac samego siebie .. poza tym zawsze marzylem zeby wystartowac w zawodach, wspinac sie po szczeblach az do czarnego pasa.
Myslicie, ze trenowanie w celu przelamywania samego siebie, nawet jesli mamy opory przed pojsciem na trening sa sensowne ? W koncu chyba najwazniejszy jest cel i marzenia, a moje sa takie, zeby wygrywac zawody i osiagnac poziom mistrzowski.
Krzysztof Piekarz
