Po co masz się przełamywać? w końcu to przyjdzie samo. Też mam tak jak Ty, mam przyjaciela jeszcze gorszego z charakteru. trenował 5 lat taekwondo i 2 lata
muay thai, ja 2 lata boks, a mimo to nie raz kiedyś wracaliśmy z klubu czy coś to nas zaczepiali i olewaliśmy to... więdząc, że coś umiemy nie prowokujemy do bójki, uwierz, nikt, kto Cie zna, szanuje i kogo Ty szanujesz nie będzie miał Cię za ciotę, bo każdy zdrowo myślący gość unika bójek na ulicy i bije się w ostateczności.
Ja raz miałem sytuację, fakt, to męczy jak ktoś Cie wyzywa czy coś a Ty olewasz, a później jest lekki moralniak, ale właściwie co będziesz miał z tej bójki? możesz stracić zęba, złamać nos - to nic, możesz komuś to zrobić i wtedy dodatkowo koszta ponosisz. Nawet jak ktoś Cie napadnie, Ty go skopiesz to i tak masz przeyebane.. takie polskie prawo. Ja miałem sytuacje właśnie z w/w przyjacielem, kiedyś wracając z klubu wyzywało nas dwóch gości, straszyli nas, poniżali. Zareagowaliśmy śmiechem między sobą i niczym więcej, jednak potem staliśmy i myśleliśmy, trochę będziemy żałować jak ich nie dowalimy, no ale olaliśmy i poszliśmy dalej, patrzymy a oni nagle za nami biegną, w takiej sytuacji, gdzie nie masz wyjścia - uwierz, stracisz myślenie, przynajmniej w tych pierwszysz swoich potyczkach..
nie bede opisywał tej sytuacji, no ale dodam, że po prostu wtedy jesteś w takiej furii, że chcesz jak największą krzywde zrobić, bijesz, kopiesz, wszystko na raz :P no i dowaliliśmy tych gości, po czym poszliśmy, uczucie fajne jak się postawiliśmy. Ale to była naprawdę ostateczność. Nie musisz sobie głowy zawracać takim problemem ;) jak przyjdzie co do czego to na pewno ruszysz.