Witam jak zapewne zdążyliście zauważyć znów trochę po marudzę. Otóż miałem nieprzyjemną sytuację dzisiaj zaczepili mnie dwaj bracia i ich koledzy. Bracia byli w wieku (Jeden-15 lat, drugi 13), ten młodszy, który był zarazem młodszy ode mnie o rok chciał ze mną "solo" a ja? Zwyczajnie w świecie mówiąc stchórzyłem. Po prostu zamurowało mnie jak słup soli. Jeśli ktoś czytał mój post w "mam problem na osiedlu/w szkole" zapewne wiecie, że miałem nieprzyjemne "spotkanie" z człowiekiem trenującym zapasy. Ten co dzisiaj chciał mnie tłuc też trenuje zapasy, tu też była cząstka lęku, że skończę tak jak z tamtym. Gdyby nie było internetu zapewne zaraz wypożyczyłbym jakieś książki na temat psychiki, ale że mam internet pytam się Was. DLACZEGO! Dlaczego wtedy potrafiłem stanąć do walki chociaż wiadome było, że przegram. Czemu wczoraj na treningu, podczas sparingu miałem takie nastawienie że wygrywałem z gościem co trenuje od października (miesiąc temu on mnie ciorał
) Co się dzieje ze mną? Sam nie potrafię na to pytanie odpowiedzieć, w szkole już uchodzę za drugiego Najmana (Żeby było jasne...do gościa nic nie mam. Zaszedłby daleko gdyby szedł wcześniej obranym torem i pozostał by w boksie/kick-boxingu. Miał po prostu pecha.) A wierzcie mi słuchanie na każdym kroku obelg o sobie wcale nie pomaga w "budowaniu psychiki." Co robić ludziska? Na treningach gdy mam na sobie rękawice i wiem, że to tylko sparing treningowy aby się szkolić...podchodzę do walki z lekkim, czasem średnim strachem. A ta akcja z przed kilku godzin? Żal mi siebie że cykor mnie obleciał. Na co mi te treningi pytam się, skoro nie widać żadnych efektów w psychice? Technika owszem...nie walę wiatraków chociaż, ale psychika...jak było tak jest...może nawet trochę gorzej. Może to dlatego, że często byłem zmuszany do tych pieprzonych bójek? Że często dostawałem wciry, bo zawsze przeciwnik był lepszy? Co mam zrobić, żeby podchodzić do tego z nastawieniem kiboli "Nastukam go choćby nie wiem co". Może wizyta u psychologa? Jakieś książki (coś to da?). Jak było z Wami? Czy pośród Was też jest ktoś kto ma/miał podobne problemy? Czy może problem tkwi we mnie. Może się do tego nie nadaję. Może same ambicje nie wystarczą i trzeba przyznać się do porażki, że się do tego nie nadaję. Na szczęście koniec roku się zbliża....nie będę pośmiewiskiem szkolnym, ale problem nadal we mnie pozostanie. Udałbym się z tym problemem do trenera, lecz boje się...boje się, że uzna mnie za takiego "nap*****lacza ulicznego" i wywali z sekcji (nie przepada za takimi ludźmi). Przepraszam bardzo za długi tekst, ale pisałem go w ciągłym zdenerwowaniu całą tą akcją.
) Co się dzieje ze mną? Sam nie potrafię na to pytanie odpowiedzieć, w szkole już uchodzę za drugiego Najmana (Żeby było jasne...do gościa nic nie mam. Zaszedłby daleko gdyby szedł wcześniej obranym torem i pozostał by w boksie/kick-boxingu. Miał po prostu pecha.) A wierzcie mi słuchanie na każdym kroku obelg o sobie wcale nie pomaga w "budowaniu psychiki." Co robić ludziska? Na treningach gdy mam na sobie rękawice i wiem, że to tylko sparing treningowy aby się szkolić...podchodzę do walki z lekkim, czasem średnim strachem. A ta akcja z przed kilku godzin? Żal mi siebie że cykor mnie obleciał. Na co mi te treningi pytam się, skoro nie widać żadnych efektów w psychice? Technika owszem...nie walę wiatraków chociaż, ale psychika...jak było tak jest...może nawet trochę gorzej. Może to dlatego, że często byłem zmuszany do tych pieprzonych bójek? Że często dostawałem wciry, bo zawsze przeciwnik był lepszy? Co mam zrobić, żeby podchodzić do tego z nastawieniem kiboli "Nastukam go choćby nie wiem co". Może wizyta u psychologa? Jakieś książki (coś to da?). Jak było z Wami? Czy pośród Was też jest ktoś kto ma/miał podobne problemy? Czy może problem tkwi we mnie. Może się do tego nie nadaję. Może same ambicje nie wystarczą i trzeba przyznać się do porażki, że się do tego nie nadaję. Na szczęście koniec roku się zbliża....nie będę pośmiewiskiem szkolnym, ale problem nadal we mnie pozostanie. Udałbym się z tym problemem do trenera, lecz boje się...boje się, że uzna mnie za takiego "nap*****lacza ulicznego" i wywali z sekcji (nie przepada za takimi ludźmi). Przepraszam bardzo za długi tekst, ale pisałem go w ciągłym zdenerwowaniu całą tą akcją.Co mnie nie zabije to mnie wzmocni.
Krzysztof Piekarz
Akurat motywacji do treningu mi nie brak, problem pojawia się z psychiką. Doroślejesz powiadasz? Czyli jak już "dorosnę" to będę się bał własnego cienia idąc Twoim tokiem myślenia.