Witam. A więc na wstępie powiem, że mam 20 lat, 180cm wzrotu oraz waże ok. 80-82kg. Wiem, że taka waga jest nawet całkiem ok, ale ja praktycznie nie mam mięśni. Ze sportem miałem jedynie kontakt na WF w szkole. Już jakiś czas temu postanowiłem sobie, że zaczne się odchudzać. Nie mam zbyt wielkiej wiedzy o tym (tak, czytałem przyklejone tematy), więc poprostu postanowiłem, że zaczne się odżywiać zdrowo, tj. wywale ze swojego jadłospisu fastfoody, słone przekąski, słodycze, słodkie napoje i alkohol. No niby wszysto byłoby ok, ale mam dziwne problemy z psychiką. Gdy mam świadomość, że mam okazje kupić sobie jakiegoś slodycza to poprostu staje się innym człowiekiem. Nie ma opcji abym nie skorzystał, ale jak już go zjem to odrazu atakują mnie wyrzuty sumienia, jestem na siebie wściekły, bo przecież miałem ograniczać jedzenie slodyczy. I zaraz postanowienie, że to co zjadłem to był "ostatni słodycz". No fajnie, ale sytuacja powtarza się na nastepny dzień... I tu nie chodzi tylko o słodycze, ale również o fastfoody czy piwo. I ciągle podjadam, a to sobie zjem pączka bo akurat mama kupiła, albo jakieś słone paluszki/czipsy które przyniósł ojciec. No poprostu opanować się nie mogę. Próbowałem ćwiczyć swoją silną wolę, położyłem sobie batonika na biurku i chciałem zobaczyć ile trzymam, niby proste - osoba "normalna" by o nim zapomiała, ja się nie mal pociłem i ciągle na niego patrzyłem. Wytrzymałem pare godzin i musiałem go zjeść. Pozatym cały czas zaglądam do lodówki i czegoś szukam, mimo, że jestem najedzony. A te wyrzuty sumienia strasznie mnie męczą, miałem taka sytuację gdy pochłaniałem kartonik ptasiego mleczka, że połowo kartonu ze złością i niemal z płaczem wywaliłem do śmietnika i pogniotłem nogą. Albo po zjedzeniu jakiegoś kebaba myśl, o tym że miałem się odchudzać zmusiła mnie do wymuszenia wymiotów.
Jestem pewny, że jakbym wyeliminował, ze swojego jadłospisu słodycze, napoje, fastfoody, piwo oraz podjadanie to bym się szybko wyciął, no ale do cholery nie mogę... :( Własnie ten temat pisze, po tym jak zeżarłem paczkę Milka Lila Stars. Jestem z tego powodu na siebie bardzo zły. Ale jutro pewnie zrobie to samo. Nie mam żadnego motywatora, abym spokojnie mógł powiedzić "NIE" i już.
Pomoże ktoś? Jakieś sugestie? Czy powinnem wybrać się do psychologa? Na prawdę bardzo bym chciał, ale co pare godzin mam całkiem inne myślenie. Pomocy!
Jestem pewny, że jakbym wyeliminował, ze swojego jadłospisu słodycze, napoje, fastfoody, piwo oraz podjadanie to bym się szybko wyciął, no ale do cholery nie mogę... :( Własnie ten temat pisze, po tym jak zeżarłem paczkę Milka Lila Stars. Jestem z tego powodu na siebie bardzo zły. Ale jutro pewnie zrobie to samo. Nie mam żadnego motywatora, abym spokojnie mógł powiedzić "NIE" i już.
Pomoże ktoś? Jakieś sugestie? Czy powinnem wybrać się do psychologa? Na prawdę bardzo bym chciał, ale co pare godzin mam całkiem inne myślenie. Pomocy!
Krzysztof Piekarz
