Dzisiaj sprawdzałem z zegarkiem w ręku - tempem wolnym(zwyczajny trucht) jestem w stanie ubiec wiele kilometrów i za bardzo się nie męczę, natomiast problem jest gdzie indziej - 10 min po rozpoczęciu miałem tak niesamowicie spompowane łydki, że nawet najlepszy trening łydek na siłowni nie daje takiej pompy. Po 15 min odpoczynku łydki wciąż pulsują, i po prostu nie da się w ten sposób biegać bo po 10 min łydki są nie do użytku a żeby znowu były do użytku potrzeba pewnie ponad pół godziny odpoczynku, co mam zrobić aby nie pompowały się tak potwornie?
To jest główny powód dla którego nie mogę biegać zbyt długo truchtem, gdyby nie łydki to mógłbym wytrzymać myślę 45 min biegu bez przerwy tym tempem.
Interwał też nie jest zbyt dobrym wyjściem bo od zadyszki w interwale dzieli mnie aż minuta
Faza truchtu jest bezproblemowa ale po 10 sekundach sprintu uda wykorzystują chyba cały tlen jaki mam we krwi i normalnie łapię powietrze jakbym nigdy nie oddychał
Potem trudno mi się przestawić do fazy truchtowej i biec dalej z powodu niedotlenienia 
To jest główny powód dla którego nie mogę biegać zbyt długo truchtem, gdyby nie łydki to mógłbym wytrzymać myślę 45 min biegu bez przerwy tym tempem.
Interwał też nie jest zbyt dobrym wyjściem bo od zadyszki w interwale dzieli mnie aż minuta
Faza truchtu jest bezproblemowa ale po 10 sekundach sprintu uda wykorzystują chyba cały tlen jaki mam we krwi i normalnie łapię powietrze jakbym nigdy nie oddychał
Potem trudno mi się przestawić do fazy truchtowej i biec dalej z powodu niedotlenienia 

czytaj