Wiek : 40
Waga : 68
Wzrost : 173
Obwód w biuście : 91
Obwód pod biustem : 79
Obwód talii w najwęższym miejscu : 77
Obwód na wysokości pępka : 81
Obwód bioder : 98
Obwód uda w najszerszym miejscu: 57
Obwód łydki : 39
W którym miejscu najszybciej tyjesz : uda, biodra, brzuch
W którym miejscu najszybciej chudniesz : twarz, piersi
Uprawiany sport lub inne formy aktywności: (jak często) od 1 września 3 razy w tygodniu aeroby + siłownia (na maszynach), 2 razy w tygodniu same aeroby
Co lubisz jeść na śniadanie: gofry owsiane z masłem orzechowym
Co lubisz jeść na obiad : brzuszki z łososia smażone na własnym tłuszczu
Co jako przekąskę : staram się nie przekąszać, jak już, to owoce świeże lub suszone, orzechy
Co jako deser : suszone daktyle najchętniej, bardzo lubię piec, obecnie unikam ciast
Ograniczenia żywieniowe : odstawiłam nabiał i gluten i zdaje się, że mi to służy
Stan zdrowia, czy regularnie miesiączkujesz, czy bierzesz tabletki hormonalne : miesiączki nieregularne, ostatnio w granicach 35-40 dni, ale bywają dłuższe przerwy, hormonów nie biorę, mam arytmię serca, problemy z kręgosłupem
Preferowane formy aktywności fizycznej: siłownia
Stosowane aktualnie i wcześniej preparaty : nie stosuję
Stosowane wcześniej diety : dawno temu 1000 kcal z efektem jojo, potem lata na metodzie Montignac
Teraz o mnie, ode mnie.
Jestem mamą trzech synów. Jeden całkiem dorosły (18), drugi prawie (niedługo 17), trzeci malutki (urodzony w 2008 roku, w grudniu skończy 3). Przed ostatnią ciążą byłam na MM, w ciąży też początkowo, potem sobie trochę odpuściłam i to chyba nawet trochę mocno
Do porodu szłam z wagą 92kg, po porodzie miałam 82. Podczas karmienia, znowu na MM, II faza, schudłam do około 65kg. Karmiłam prawie rok. Po odstawieniu młodego wskoczyłam na 72 kg i nie chciało drgnąć
Dopiero 9 tygodni temu, kiedy odstawiłam gluten i nabiał, spadło do 68.
Przez jakieś 15 lat nie jadłam mięsa, niedawno zaczęłam, z rozsądku bardziej, niż z chęci. Nie jem jednak wieprzowiny i do tego nikt mnie nie namówi
Od 1 września ćwiczę na siłowni. Ostatnie dni, to przymusowa pauza i w misce też parę grzechów się nazbierało (rzucam się na słodkie, to moja największa słabość)
Liczyłam na to, że pójdę w poniedziałek (jutro), ale nie jest to takie pewne, dziecko mam chore i nie mam z kim zostawić. Ćwiczę, kiedy młody jest w przedszkolu.
Cały problem ze mną polega na tym, że mam dyskopatię kręgosłupa, odcinka lędźwiowego, włącznie ze zmianami kostnymi. Ortopeda zabrania mi ćwiczenia w ogóle
Jego zdaniem mogę wyłącznie leżeć i pachnieć. Nie wolno mi nic podnosić, zabronił wykonywać ćwiczenia na nogi. Słuchać go nie mam zamiaru, ale boję się że sobie coś uszkodzę. Dodatkowo skolioza gdzieś w odcinku piersiowym, stara sprawa.
Nie bardzo potrafię opisać swój trening. Robię to, co mi zalecił instruktor. 20 minut rozgrzewki na maszynach (rower, maszyna eliptyczna, czasem bieżnia, ale marsz, nie lubię biegać), siłownia i 30 minut aerobów na maszynach (wiosła, rower, maszyna eliptyczna). Na siłowni wszystko na maszynach ćwiczę. Niestety nie mam pojęcia jak to opisać.
Zdjęć jeszcze sobie nie zrobiłam, jakoś mi nie po drodze, ale wkrótce nadrobię.
Krzysztof Piekarz
