Nie wiedziałem zbytnio gdzie wrzucić ten wątek, ląduje tutaj - ew. proszę o przeniesienie.
Pierwsze oznaki słońca i człowiek zaczyna myśleć o formie na wakacje.
Mam dylemat, chciałbym zrobić kolejny duży cykl na masę, ale powinienem też przyciąć co nieco.
Tutaj pytanie: Skupić się jeszcze na łapaniu masy, a później przycinać, czy najpierw przyciąć, a później zrobić cykl?
Nie chciałbym się wyrzeźbić i zalać z powrotem, a z drugiej strony szkoda zainwestować kasę w suple i to spalić.
Przycinałem wagę 2 razy w życiu - stąd małe doświadczenie. Ostatnia próba skończyła się na tym, że spaliłem ok 10 kg w 4 tygodnie - nie byłem zadowolony, gdyż strasznie spadłem, a to nie było fajne.
Pierwsze oznaki słońca i człowiek zaczyna myśleć o formie na wakacje.
Mam dylemat, chciałbym zrobić kolejny duży cykl na masę, ale powinienem też przyciąć co nieco.
Tutaj pytanie: Skupić się jeszcze na łapaniu masy, a później przycinać, czy najpierw przyciąć, a później zrobić cykl?
Nie chciałbym się wyrzeźbić i zalać z powrotem, a z drugiej strony szkoda zainwestować kasę w suple i to spalić.
Przycinałem wagę 2 razy w życiu - stąd małe doświadczenie. Ostatnia próba skończyła się na tym, że spaliłem ok 10 kg w 4 tygodnie - nie byłem zadowolony, gdyż strasznie spadłem, a to nie było fajne.
Krzysztof Piekarz