SFD.pl - Sportowe Forum Dyskusyjne

Moje ciało i psyxhika robią wszystko, by nie dopuścić do utraty tkanki tłuszczowej

temat działu:

Ladies SFD

Ilość wyświetleń tematu: 188

Nowy temat Wyślij odpowiedź
...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Początkujący
Szacuny 0 Napisanych postów 2 Wiek 28 lat Na forum 5 lat Przeczytanych tematów 822
Witajcie,

Trochę się boję, że zaraz zostanę mocno skrytykowana za "pieszczenie się ze sobą", ale trudno, najwyżej wezmę to na klatę.

Ćwiczę regularnie od prawie 3 lat, a na siłowni od 3 miesięcy (4 razy w tygodniu). Jestem bardzo konsekwetna, jeśli chodzio ćwiczenia, nigdy nie wykonuję niczego na odwal się i jeśli miałabym z ręką na sercu wskazać, na czym mi obecnie najbardziej zależy i w co wkładam maksimum czasu, energii i serca, to jest to właśnie budowanie formy i sylwetki.

Problem mam natomiast z dietą. Będąc nastolatką miałam nadwagę, a potwornie ciężką, katorżniczą pracą udało mi się schudnąć około 15 kg dopiero niecałe 3 lata temu (mam teraz 28 lat). Osiągnęłam idealny stan 53 kg przy 168 cm wzrostu, kiedy to, moim zdaniem, wizualnie wyglądałam najlepiej. Wpadłam jednak w obsesję i ciągle widziałam rzeczy do poprawy, a w krytycznym momencie schudłam do 47 kg. Skończyło się na nerwicy, depresji i psychotropach. Byłam wygłodzona, pożerałam potworne ilości jedzenia, a potem odbijałam sobie nadmierną aktywnością fizyczną. W końcu doszłam do wniosku, że pozwolę sobie jeść tyle, ile mam ochotę, bez żadnych spin i zakazów, ćwicząc przy tym rozsądnie i normalnie, żeby odbudować psychę i odżywić ciało. W ciągu roku wróciłam do wagi 61-62 kg, która jest moim set pointem - psychicznie czuję się przy niej bardzo dobrze i stabilnie, natomiast wizualnie wiele bym poprawiła. Wilczy głód minął, jem teraz zdrowe, normalne ilości, stawiam na produkty jakościowe, ćwiczę regularnie i ogólnie czuję się bardzo dobrze. Zbudowałam fajne mięśnie i cóż, teraz wypadałoby zrzucić trochę tłuszczyku, który je przykrywa. I tutaj pojawia się problem.

KAŻDA MOJA PRÓBA REDUKCJI kończy się rozpaczliwym, desperackim powrotem do wagi setpointowej, czyli 61,3kg. Choćbym schodziła powolutku w dół, np jedząc 1800-1900 kcal, prędzej czy później moja psychika tak zasabotuje moje wysiłki, że wrócę do 61,3 kg, nadrabiając jedzeniem to, co straciłam. Na tej wadze się zatrzymuję i trwam do następnej próby redukcji. Jest to POTWORNIE frustrujące, ponieważ dwoję się i troję na tej siłowni, liczę kalorie, jestem perfekcjonistką, która naprawdę stara się jak może, żeby mieć fajne efekty. I jasne, wyglądam lepiej niż kilka lat temu przy tej samej wadze, bo ciało jest jędrne, usportowione, ale tłuszczyk na poziomie ok 24-25% jest jednak widoczny i wkurza mnie przepotwornie.

Moje pytanie jest następujące: czy ja to, do cholery, powinnam zaakceptować? Ze zdrowotnego i naturalnego punktu widzenia ten poziom tłuszczu wydaje się super optymalny, bo jesteśmy kobietami, bo hormony, bo dzieci, bla bla, a dzisiejsze standardy piękna to po prostu pewne trendy, w które na siłę się chcemy wpasować... Może mój organizm przeżył traumę po latach odchudzania (długo zmagałam się z bulimią) i uparł się, że teraz za Chiny nie zejdzie niżej? Czy któraś z Was miała podobne doświadczenia?

Dodam jeszcze, że ja psychicznie jestem bardzo wrażliwa, nie jestem "żelazną laską", tak jak wiele kobiet ćwiczących, któe sobie zakładają jakieś cele i prą do przodu, aż je osiągną ot tak, hop siup. MEGA Was podziwiam, jasne, że chciałabym taka być, ale niestety - nie ta konstrukcja psychiczna.
Ekspert SFD
Pochwały Postów 686 Wiek 32 Na forum 11 Płeć Mężczyzna Przeczytanych tematów 13120
Masz problem z przybraniem na wadze lub zgubieniem zbędnych kilogramów? Indywidualne plany dietetyczne i treningowe
  • 23 383 spalonych kg tłuszczu
  • 27 059 zbudowanych kg mięśni
Sprawdź więcej
...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Ekspert
Jest liderem w tym dziale Szacuny 3609 Napisanych postów 9851 Wiek 49 lat Na forum 5 lat Przeczytanych tematów 544596
Ale o co się pytasz? CZy jesteś kobietą? Jesteś, normalną, nie używającą żadnych zakazanych środków.:)
Dobra to było trochę żartem, trochę serio. Taki urok set pointa. Tak, powinnaś zaakceptować i tak 53kg to ZA MAŁO na Twój wzrost. Co nie znaczy, ze nie masz cwiczyć i rzucać się na jedzenie. Czyść systematycznie michę, ćwicz - bedzie lepiej - ale na takie spadki nie licz. Za chwilę zresztą waga bedzie stała z uwagi na przyrost mięśni, a utrate tłuszczu - bardziej przyda Ci się miarka.
...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Początkujący
Szacuny 0 Napisanych postów 2 Wiek 28 lat Na forum 5 lat Przeczytanych tematów 822
Haha, chyba muszę wreszcie to zaakceptować :D Wiesz, chodzi o to, że tylu kobietom tak pięknie idzie osiąganie celów, a przecież redukcja z np. 61 kg do 57 to niby nie jest żadna filozofia (zrozumiałam już, że nawet 53 kg to za mało, ale żeby chociaż te 57-58, chociaż te 10 jednostek różnicy między wzrostem a wagą...). Po prostu zastanawiam się, czy wciąż nie stosuję nieświadomie jakichś wymówek, które nie pozwalają mi osiągnąć tego, czego chcę, czy faktycznie walczę z naturą, która i tak zawsze wygra.

No i zawsze włącza mi się myślenie typu: przecież są kobiety, które przy wzroście ponad 170cm ważą i po 50 kg BEZ ŻADNYCH WYSIŁKÓW, naturalnie. To co ze mną nie tak, że nie mogę zgubić chociaż tych kilku cholernych kg :(


Zmieniony przez - Quetzal w dniu 2019-10-10 11:45:45
...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Ekspert
Jest liderem w tym dziale Szacuny 3609 Napisanych postów 9851 Wiek 49 lat Na forum 5 lat Przeczytanych tematów 544596
Nie wiem czy są takie kobiety (skóra, tłuszcz i kosci??). Mam 173cm i 55kg ważyłam gdzieś na początku liceum. Waga, którą bym chciała (tak jak Ty mam swoją "wymarzoną") to 58kg. Przy tej wadze mam płaski brzuszek - i zabijam ludzi jednym spojrzeniem - tak mi siada psyche:)
Aktualnie grzecznie ważę 61-62, bez żadnych cyrków, a próby odchudzenia się do 60 kg póki co się nie udają... Więc jak widzisz power set pointa jest ogromny.
...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Ekspert
Jest liderem w tym dziale Szacuny 1625 Napisanych postów 3589 Wiek 32 lat Na forum 3 lata Przeczytanych tematów 238501
może zacznij się mierzyć zamiast ważyć? można się zdziwić ogromna jest różnica jak się ma 60kg i mięso, a jak się ma 60kg i galaretę tak samo jest z obwodem np. uda - ja mogę mieć 55cm i widać prosty uda, czwórkę i dwójkę, a można mieć 55cm i trzęsącą się kluchę. Pokaż zdjęcia lepiej

Zawsze rzucaj siebie na głęboką wodę - tam dalej jest do dna...

https://www.sfd.pl/DT_Nene87-t1159713-s262.html 

...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
nightingal Moderator
Ekspert
Jest liderem w tym dziale Szacuny 3554 Napisanych postów 29772 Wiek 40 lat Na forum 15 lat Przeczytanych tematów 641467
Do Twojego wzrostu to ta waga jest bardzo ok. Ćwicz, pilnuj żeby nie jeść za dużo śmieci i ciesz się życiem a nie patrz na wagę. Pociągnij dalej ten temat - pokaż nam jak ćwiczysz i jesz - to będziemy mogli coś więcej doradzić. Zachęcam.

BEZ BÓLU NIE MA EFEKTÓW !!!

...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
paula.cw Moderator
Ekspert
Jest liderem w tym dziale Szacuny 1330 Napisanych postów 9727 Wiek 33 lat Na forum 6 lat Przeczytanych tematów 577015
Dywagowac można wiele. Z jednej strony warto się przyjrzeć i diecie i treningom bo może jest coś co mogłoby pomoc. ALE jednocześnie bardzo ważne jest żeby zaakceptować aktualny stan rzeczy. I mówię to z ponad 10 kg nadwagi i organizmem i psycha które są mega oporne na odchudzanie :p

Nie ma się co porównywać do innych kobiet bo właśnie każda jest inna. A w większości przypadków nie wiesz jaka jest historia za taką a nie inna figura.
Nowy temat Wyślij odpowiedź
Poprzedni temat

20 dniowe wyzwanie - pupa w budowie

Wheyvita