Próbowałem szybkości ręki w stosunku do możliwości psa w formie zabawy z różnymi psami (kundle, wyżeł, owczarki). Czasem była to ostra zabawa. Pies ma bardzo małe szanse wyprzedzenia ręki, można go zmylić śmigając ręką w różnych płaszczyznach i po łuku. Pies bazuje na wzroku a wzrok można zmylić -kiedy mu śmigasz przed oczami ręką traci orientację. Może udać mu się złapać rękę tylko przez fuks, kłapnie intuicyjnie i akurat się uda.
Wiele rzeczy można się nauczyć przez zabawę. Próbkowałem z psami coś w rodzaju pchających dłoni z taichi. Kładłem dłoń na pysku psa z góry i boku tak żeby nie mógł mnie ugryźć i reagowałem zgodnie z zasadami tzn. podążaj za pyskiem psa, ustępuj mu ale zawsze miej nad nim kontrolę -można tak psa zamęczyć, wytrącać go z równowagi, wyczuwać kierunek ruchu i niestabilność psa. Można dużego psa wywrócić używając małej siły. Jedna zasada nie używaj siły na siłę bo wtedy pies ma "punkt oparcia" i wie gdzie kłapnąć w przeciwieństwie do wrażenia pustki kiedy dłoń jest "przyklejona" Tutaj kłania się szybka reakcja dotykowa którą można wyćwiczyć - kilka lat solidnej praktyki wewnętrznego kung-fu.
Nie startował bym w tej chwili z tym do pitbulla ale trening czyni mistrza. Myślę że osiągając w tym naprawdę wysoki poziom można sobie pozwolić na miłą zabawę z wściekłym pitem. Działa to łagodząco na psa i pewnie po kilku minutach piesek by uciekł bojąc się że zostanie zagłaskany na śmierć. Ale do tego trzeba być naprawdę wybitnym mistrzem.
Bronią psa jest tylko jego pysk i to jest jego słaby punkt. Trudniejsza była by przeprawa z dzikim kotem.
Wali psów widziałem w telewizji i na żywo -są szybkie. Pysk kundla tez jest równie szybki ale ręka człowieka ma przewagę. Tak się wydaje że one sa tak piorunujaco szybkie bo robią przy tym dużo huku. Z pitbullem nie prubowałe -może one sa jakieś wybitne. Ja ze swoim psem musiałem zaprzestać zabaw bo zaczoł gryźć ludzi po rękach dla zabawy i kiedy się czegoś przestraszył.
Nos to czuły punkt u pasa - warto wiedzieć!
Zagrożenie atakiem psa jest realne.
Bardzo często jestem w lesie, ludzie beztrosko puszczają tam swoje pociechy czasem bardzo groźne psy które latają sobie beztrosko bez kagańca. Czasem o zgrozo nawet 2. W ciągu ostatnich 3 miesięcy zaatakował mnie na rowerze 1 raz wilczur z bokserem , a drugi raz jakiś bydlacki "bulowaty".Zasłanianie się rowerem to dobra metoda. Z 10 lat temu temu w okolicach Zawoji atakowały mnie 3 podchalany. Śmierć patrzyła mi w oczy. Najpierw przybiegł jeden - byłem jeszcze spokojny patrzyłem na niego gotowy na wszystko ale za chwile dobiegła pomoc 2 piesek - zacząłem oganiać się plecakiem a kiedy dobiegł 3 zostały mi tylko kamienie i zdanie się na łaskę Bożą i to na szczęście poskutkowało. Pieski wystraszyły się kamieni.
Wiele rzeczy można się nauczyć przez zabawę. Próbkowałem z psami coś w rodzaju pchających dłoni z taichi. Kładłem dłoń na pysku psa z góry i boku tak żeby nie mógł mnie ugryźć i reagowałem zgodnie z zasadami tzn. podążaj za pyskiem psa, ustępuj mu ale zawsze miej nad nim kontrolę -można tak psa zamęczyć, wytrącać go z równowagi, wyczuwać kierunek ruchu i niestabilność psa. Można dużego psa wywrócić używając małej siły. Jedna zasada nie używaj siły na siłę bo wtedy pies ma "punkt oparcia" i wie gdzie kłapnąć w przeciwieństwie do wrażenia pustki kiedy dłoń jest "przyklejona" Tutaj kłania się szybka reakcja dotykowa którą można wyćwiczyć - kilka lat solidnej praktyki wewnętrznego kung-fu.
Nie startował bym w tej chwili z tym do pitbulla ale trening czyni mistrza. Myślę że osiągając w tym naprawdę wysoki poziom można sobie pozwolić na miłą zabawę z wściekłym pitem. Działa to łagodząco na psa i pewnie po kilku minutach piesek by uciekł bojąc się że zostanie zagłaskany na śmierć. Ale do tego trzeba być naprawdę wybitnym mistrzem.
Bronią psa jest tylko jego pysk i to jest jego słaby punkt. Trudniejsza była by przeprawa z dzikim kotem.
Wali psów widziałem w telewizji i na żywo -są szybkie. Pysk kundla tez jest równie szybki ale ręka człowieka ma przewagę. Tak się wydaje że one sa tak piorunujaco szybkie bo robią przy tym dużo huku. Z pitbullem nie prubowałe -może one sa jakieś wybitne. Ja ze swoim psem musiałem zaprzestać zabaw bo zaczoł gryźć ludzi po rękach dla zabawy i kiedy się czegoś przestraszył.
Nos to czuły punkt u pasa - warto wiedzieć!
Zagrożenie atakiem psa jest realne.
Bardzo często jestem w lesie, ludzie beztrosko puszczają tam swoje pociechy czasem bardzo groźne psy które latają sobie beztrosko bez kagańca. Czasem o zgrozo nawet 2. W ciągu ostatnich 3 miesięcy zaatakował mnie na rowerze 1 raz wilczur z bokserem , a drugi raz jakiś bydlacki "bulowaty".Zasłanianie się rowerem to dobra metoda. Z 10 lat temu temu w okolicach Zawoji atakowały mnie 3 podchalany. Śmierć patrzyła mi w oczy. Najpierw przybiegł jeden - byłem jeszcze spokojny patrzyłem na niego gotowy na wszystko ale za chwile dobiegła pomoc 2 piesek - zacząłem oganiać się plecakiem a kiedy dobiegł 3 zostały mi tylko kamienie i zdanie się na łaskę Bożą i to na szczęście poskutkowało. Pieski wystraszyły się kamieni.
a co sie stalo z tym dobermanem? uciekl na dwoch czy jednej lapie?
wiem cos o tym.

