Witam.
Na wstępie chciałbym powiedzieć, że przeglądałem dziesiątki forów w poszukiwaniu odpowiedzi na nurtujące mnie pytania, rozważałem na którym się zarejestrować, by mieć jak największe szanse na uzyskanie rzetelniej odpowiedzi. Padło na sfd.pl i mam nadzieję, że się nie rozczaruję.
Zamierzam jak najdokładniej opisać wszystkie kwestie dotyczące moich oczekiwań, pomysłów, planów itp.. Jest gromada naprawdę konkretnych fachowców na tym forum, jednak będę wdzięczny za każdą opinię i sugestię.
Sprawa ma się tak: mam 27 lat, 186 cm, 99-102 kg wagi. Między 7 a 18 rokiem życia zawodowo, profesjonalnie i wyczynowo trenowałem pływanie. Jak wiadomo, w tym okresie rozwojowym tak intensywny sport spowodował, że urosłem i ogólnie widząc mnie większość ludzi mówi "ale byk", "ale bary" itp.. Skończyłem z pływaniem, zaczęły się studia, i problemy drobne z sercem, no bo wyszedłem z basenu po treningu i nigdy do niego nie wróciłem, z dnia na dzień odstawiłem 4 godziny treningu dziennie, co skutkowało budzeniem się w środku nocy z pulsem ok 150 uderzeń na minutę i kłopoty z oddychaniem. Jednak ten etap za mną, organizm przezwyciężył szok związany z brakiem ruchu.
Ponieważ genetycznie (Mama, Tata, Dziadkowie) mam skłonności do tycia, trafiło na mnie. Moja dobra waga z czasów treningów to było ok 80 kg. Potem długo trzymałem 83-86 kg, aż do momentu, gdzie (z powodu tego że mnie kobieta pasła) doprowadziłem się do takiego stanu wagowego. Tzn jeszcze pół roku temu było 95 kg. Kobieta (narzeczona już wtedy) odeszła ode mnie, więc jeszcze przytyłem, zacząłem palić i w ogóle tragedia.
No ale powiedziałem sobie, że to się musi zmienić. Zacząłem chodzić na basen, stosować dietę (od dietetyka), udało mi się zjechać do tych 95 (zima) no ale z wielu powodów nagle musiałem rzucić tą dietę, przestałem chodzić na basen, bo po prostu zmieniłem miejsce zamieszkania. I pierwszy raz w życiu doświadczyłem efektu jojo, bo jestem jeszcze grubszy niż przed dietą.
Mam bardzo dużo czasu, gdyż pracuję w domu. To plus i minus, bo najbardziej lubię pływać (z wiadomych względów), lecz nie mogę obecnie. Między 11 a 22 muszę być w moim mieszkaniu-biurze pod telefonem. Stwierdziłem że mimo tego nie mogę tak siedzieć, bo jeszcze trochę i oszaleje z braku ruchu. Kupiłem dziś na allegro 2x5kg hantle, skakankę, gumy i ekspander. Wagę do mierzenia tłuszczu, wody w organizmie itp. Pulsometr z holterem.
Generalnie moja była narzeczona była po AWF i miała być moim osobistym trenerem ;) coś tam jeszcze zdążyła mi powiedzieć jeśli chodzi o fachowe informacje, no ale tak się sprawy potoczyły, że jest jak jest, i potrzebuję pomocy.
Moim celem jest spadek wagi poniżej 90 KG, i PRZEDE WSZYSTKIM pozbycie się tkanki tłuszczowej zgromadzonej na górnej partii ciała. Tzn mówiąc dobitnie - mam nogi jak patyki a cycki prawie jak baba. No i bebech. Jednak gdy napinam mięśnie nie bez zdziwienia stwierdzam, że gdyby wyssać ten cały tłuszcz to by była całkiem spoko rzeźba! Więc nie jestem tylko miękkim pączkiem, 11 lat pływania zrobiło swoje..
Teraz jeszcze kilka informacji, niektóre mają 4 miesiące, niektóre są aktualne w miarę:
obwód w klatce - ok 122-125
w pasie 105
waga-101
poziom tkanki tłuszczowej w organizmie - ok 28%.
Jestem po konsultacjach wstępnych z kumplem po AWF. Nastawiam się na aeroby, ale bez obciążania kolan, bo przy mojej wadze może to być ryzykowne. Dlatego kupiłem te gumy i skakankę.
Nie jadam słodyczy, jeśli już, to od czasu do czasu jakiś wypiek, tzn kawałek sernika, czy drożdżówkę. Żadnych czekolad, lodów. Nie jem w ogóle masła, pieczywa itp. Nie jem ziemniaków, białych makaronów. Staram się obecnie pakować w siebie ciemny makaron i indyka. Jakiś nabiał. Owoce, woda. Niestety z powodów "sercowych" ;) ostatnio trochę używam alkoholu hehe no ale to kwestia czasu. Jem czasami 1000 kcal dziennie i jest ok ale na następny dzień dowalę już więcej. Jem nieregularnie, ale z lenistwa, bo mieszkam teraz sam, i nie chce mi się :> ale to tez do opanowania.
Dziś zjadłem nektarynę, ok 0,5 kg winogron białych, ok 0,25 kg polędwicy drobiowej niestety w panierce, ale odsączonej z tłuszczu + surówki. i może z 200 ml zupy cebulowej (wywar). na potem mam trochę arbuza. Dużo? Chyba nie..
Tak jak powiedziałem, chciałbym zjechać poniżej tych 90kg. Jak najszybciej. Wiem, że problemów z utrzymaniem wagi nie będzie tym razem. Jestem niecierpliwy, i widząc brak efektów zniechęcam się. Nie jest to sprawa kluczowa, bo jak mówię, jestem nastawiony bardzo mocno, jednak łatwiej by było mi gdybym miał wymierne efekty, ale chyba każdy tak ma. Oczekuję od Was drodzy forumowicze sugestii i porad, zwłaszcza co do treningu, i połączenia go z dietą. Wiem, że w internecie pełno rad, ale po raz pierwszy zdecydowałem się przedstawić dokładnie mój problem. Bardzo bym chciał uzyskać Waszą pomoc. Czy sądzicie, że mój cel jest możliwy do osiągnięcia do końca roku?
Przepraszam za chaos w poście.. nie jestem forumowym specjalistą.
Dzięki za doczytanie do końca,
Pozdrawiam! :)
Na wstępie chciałbym powiedzieć, że przeglądałem dziesiątki forów w poszukiwaniu odpowiedzi na nurtujące mnie pytania, rozważałem na którym się zarejestrować, by mieć jak największe szanse na uzyskanie rzetelniej odpowiedzi. Padło na sfd.pl i mam nadzieję, że się nie rozczaruję.
Zamierzam jak najdokładniej opisać wszystkie kwestie dotyczące moich oczekiwań, pomysłów, planów itp.. Jest gromada naprawdę konkretnych fachowców na tym forum, jednak będę wdzięczny za każdą opinię i sugestię.
Sprawa ma się tak: mam 27 lat, 186 cm, 99-102 kg wagi. Między 7 a 18 rokiem życia zawodowo, profesjonalnie i wyczynowo trenowałem pływanie. Jak wiadomo, w tym okresie rozwojowym tak intensywny sport spowodował, że urosłem i ogólnie widząc mnie większość ludzi mówi "ale byk", "ale bary" itp.. Skończyłem z pływaniem, zaczęły się studia, i problemy drobne z sercem, no bo wyszedłem z basenu po treningu i nigdy do niego nie wróciłem, z dnia na dzień odstawiłem 4 godziny treningu dziennie, co skutkowało budzeniem się w środku nocy z pulsem ok 150 uderzeń na minutę i kłopoty z oddychaniem. Jednak ten etap za mną, organizm przezwyciężył szok związany z brakiem ruchu.
Ponieważ genetycznie (Mama, Tata, Dziadkowie) mam skłonności do tycia, trafiło na mnie. Moja dobra waga z czasów treningów to było ok 80 kg. Potem długo trzymałem 83-86 kg, aż do momentu, gdzie (z powodu tego że mnie kobieta pasła) doprowadziłem się do takiego stanu wagowego. Tzn jeszcze pół roku temu było 95 kg. Kobieta (narzeczona już wtedy) odeszła ode mnie, więc jeszcze przytyłem, zacząłem palić i w ogóle tragedia.
No ale powiedziałem sobie, że to się musi zmienić. Zacząłem chodzić na basen, stosować dietę (od dietetyka), udało mi się zjechać do tych 95 (zima) no ale z wielu powodów nagle musiałem rzucić tą dietę, przestałem chodzić na basen, bo po prostu zmieniłem miejsce zamieszkania. I pierwszy raz w życiu doświadczyłem efektu jojo, bo jestem jeszcze grubszy niż przed dietą.
Mam bardzo dużo czasu, gdyż pracuję w domu. To plus i minus, bo najbardziej lubię pływać (z wiadomych względów), lecz nie mogę obecnie. Między 11 a 22 muszę być w moim mieszkaniu-biurze pod telefonem. Stwierdziłem że mimo tego nie mogę tak siedzieć, bo jeszcze trochę i oszaleje z braku ruchu. Kupiłem dziś na allegro 2x5kg hantle, skakankę, gumy i ekspander. Wagę do mierzenia tłuszczu, wody w organizmie itp. Pulsometr z holterem.
Generalnie moja była narzeczona była po AWF i miała być moim osobistym trenerem ;) coś tam jeszcze zdążyła mi powiedzieć jeśli chodzi o fachowe informacje, no ale tak się sprawy potoczyły, że jest jak jest, i potrzebuję pomocy.
Moim celem jest spadek wagi poniżej 90 KG, i PRZEDE WSZYSTKIM pozbycie się tkanki tłuszczowej zgromadzonej na górnej partii ciała. Tzn mówiąc dobitnie - mam nogi jak patyki a cycki prawie jak baba. No i bebech. Jednak gdy napinam mięśnie nie bez zdziwienia stwierdzam, że gdyby wyssać ten cały tłuszcz to by była całkiem spoko rzeźba! Więc nie jestem tylko miękkim pączkiem, 11 lat pływania zrobiło swoje..
Teraz jeszcze kilka informacji, niektóre mają 4 miesiące, niektóre są aktualne w miarę:
obwód w klatce - ok 122-125
w pasie 105
waga-101
poziom tkanki tłuszczowej w organizmie - ok 28%.
Jestem po konsultacjach wstępnych z kumplem po AWF. Nastawiam się na aeroby, ale bez obciążania kolan, bo przy mojej wadze może to być ryzykowne. Dlatego kupiłem te gumy i skakankę.
Nie jadam słodyczy, jeśli już, to od czasu do czasu jakiś wypiek, tzn kawałek sernika, czy drożdżówkę. Żadnych czekolad, lodów. Nie jem w ogóle masła, pieczywa itp. Nie jem ziemniaków, białych makaronów. Staram się obecnie pakować w siebie ciemny makaron i indyka. Jakiś nabiał. Owoce, woda. Niestety z powodów "sercowych" ;) ostatnio trochę używam alkoholu hehe no ale to kwestia czasu. Jem czasami 1000 kcal dziennie i jest ok ale na następny dzień dowalę już więcej. Jem nieregularnie, ale z lenistwa, bo mieszkam teraz sam, i nie chce mi się :> ale to tez do opanowania.
Dziś zjadłem nektarynę, ok 0,5 kg winogron białych, ok 0,25 kg polędwicy drobiowej niestety w panierce, ale odsączonej z tłuszczu + surówki. i może z 200 ml zupy cebulowej (wywar). na potem mam trochę arbuza. Dużo? Chyba nie..
Tak jak powiedziałem, chciałbym zjechać poniżej tych 90kg. Jak najszybciej. Wiem, że problemów z utrzymaniem wagi nie będzie tym razem. Jestem niecierpliwy, i widząc brak efektów zniechęcam się. Nie jest to sprawa kluczowa, bo jak mówię, jestem nastawiony bardzo mocno, jednak łatwiej by było mi gdybym miał wymierne efekty, ale chyba każdy tak ma. Oczekuję od Was drodzy forumowicze sugestii i porad, zwłaszcza co do treningu, i połączenia go z dietą. Wiem, że w internecie pełno rad, ale po raz pierwszy zdecydowałem się przedstawić dokładnie mój problem. Bardzo bym chciał uzyskać Waszą pomoc. Czy sądzicie, że mój cel jest możliwy do osiągnięcia do końca roku?
Przepraszam za chaos w poście.. nie jestem forumowym specjalistą.
Dzięki za doczytanie do końca,
Pozdrawiam! :)
Krzysztof Piekarz
