Wampirate no wlasnie nie za dobrze ;( kilka rzeczy troche sie posypalo. Do wczoraj cwiczylam 3x w tygodniu,ale niestety wczoraj pozbylam sie karnetu,ktory zabral mi tata.Mysli,ze to cos zmieni,cofnie czas i bedzie mialo wplyw na to co sie dzieje w moim wnetrzu,ale moze tylko pogorszyc sprawe. Powiedzial,ze się katuje na silowni ,nie chce zrozumiec,a gdy chcial zebym mu wytlumaczyla,to i tak nie dal mi dojsc do slowa. Jakby po prostu nie umial mi zaufac... Powiedzial,ze krece i ze obiecalam ,ze przytyje a nie umiem nawet 4 kg dobic(kiedy dzis waze o tyle wiecej). Wygadywal mi to jka teraz jem i dlaczego nie moge jesc normalnie,nie rozumie,ze daze do tego aby wyzdrowiec po tym co sobie zrobilam. Argumentowal tez wszystko bmi,ale nie dociera do niego,ze organizm pozjadal swoje miesnie :( Cięzko mi zyc ze swiadomoscia,ze tata nie moze tego zaakceptowac i mysli,ze caly czas krece. Dobrze,ze mam mame,ktora wszystko rozumie i wspiera.
Boje się,ze zacznie mi wpychac jedzenie i bedzie czekal na to az utyc,a nie chce robic tego w ten sposob. Naprawde chce przytyc,chce aby bylo jak dawniej,ale trudno bedzie to zrobic gdy nie dostane szansy.
Narazie więc zrezygnuje z treningow,wiem,ze moze byc ciezko psychicznie. Z jednej strony chcialabym cwiczyc cokolwiek,ale boje sie jak tata na to zareaguje-pewnie bedzie uwazal ,ze calkiem mi odbilo. Z drugiej strony nie chcialabym sie im sprzeciwiac,zawsze staralam sie byc im posluszna,choc nie do konca,bo gdyby tak bylo nie zdecydowalabym sie na odchudzanie-ale zawsze mi ufali.
Diete postaram się trzymac zbilansowana,bo moge liczyc na moja mame ,tylko ona mnie rozumie i sie mna interesuje.
Jak narazie pozostaje mi tylko wf :(
Zle się czuje z ta cala sytuacja i jeszcze bardziej odczuwam to jak odchudzaniem zawiodlam rodzicow i siebie.
Nie chce jednak przestac walczyc o zdrowie, na pewno nie zrezygnuje z odbudowania miesni. To moze byc tylko przerwa,ale jakos postaram się wplynąc na punkt widzenia mojego taty,jesli tylko pozwoli mi to zrobic.
Na sfd oczywiscie bede stalym gosciem, podoksztalacam sie troszke,zeby do silowni wrocic silniejsza :) Mam tylko nadzieje,ze ta przerwa potrwa jak najkrócej,a relacje bede zdawać.
Boje się,ze zacznie mi wpychac jedzenie i bedzie czekal na to az utyc,a nie chce robic tego w ten sposob. Naprawde chce przytyc,chce aby bylo jak dawniej,ale trudno bedzie to zrobic gdy nie dostane szansy.
Narazie więc zrezygnuje z treningow,wiem,ze moze byc ciezko psychicznie. Z jednej strony chcialabym cwiczyc cokolwiek,ale boje sie jak tata na to zareaguje-pewnie bedzie uwazal ,ze calkiem mi odbilo. Z drugiej strony nie chcialabym sie im sprzeciwiac,zawsze staralam sie byc im posluszna,choc nie do konca,bo gdyby tak bylo nie zdecydowalabym sie na odchudzanie-ale zawsze mi ufali.
Diete postaram się trzymac zbilansowana,bo moge liczyc na moja mame ,tylko ona mnie rozumie i sie mna interesuje.
Jak narazie pozostaje mi tylko wf :(
Zle się czuje z ta cala sytuacja i jeszcze bardziej odczuwam to jak odchudzaniem zawiodlam rodzicow i siebie.
Nie chce jednak przestac walczyc o zdrowie, na pewno nie zrezygnuje z odbudowania miesni. To moze byc tylko przerwa,ale jakos postaram się wplynąc na punkt widzenia mojego taty,jesli tylko pozwoli mi to zrobic.
Na sfd oczywiscie bede stalym gosciem, podoksztalacam sie troszke,zeby do silowni wrocic silniejsza :) Mam tylko nadzieje,ze ta przerwa potrwa jak najkrócej,a relacje bede zdawać.
Teraz bardziej staram się komponować posiłki na oko,ewentualnie od czasu do czasu zdarza mi się cos podliczyc ,czy zwazyc,ale to juz naprawde rzadko.