Czyli wychodzi na to, że większość głosów za nie trenowaniem przez kobiety MMA wynika po prostu z tego, że chłopakom się to nie podoba:)
To oczywiście takie skrócenie myśli, które się tu wyłaniają.
Trenuję vt i taekwondo, miałam przerwę w treningach z powodów zdrowotnych, ale w momencie gdy mogłam wrócić wróciłam od razu. To kwestia charakteru, osobowości, przyzwyczajeń, tego co się lubi itd. Dlaczego jeśli kobieta czuję się na siłach i przede wszystkim chodzi na treningi z przyjemnością wzbudza jeszcze w tylu facetach takie negatywne emocje?
Bo większość facetów lubi się wyżyć i boi się ćwiczyć z kobietą, boją się, że zrobią jej krzywdę ( no tak, to baba, zaraz będzie płakać, bo ją mocniej szturchniesz...).
Zamiast tego powinniście cieszyć się z faktu, że możecie nauczyć czegoś swoją partnerkę z
treningów, że ćwicząc z Wami panowie, może ona nauczyć się więcej, jeśli jej na to pozwolicie.
Ja mam chyba to szczęście, że trafiłam na świetną grupę, nie ma podziałów na kobieta, faceci. Nie ma taryf ulgowych na ćwiczeniach siłowych, nie ma taryf na technikach. Nikt nie jest odporny na ból- Wy panowie też. I uwieżcie, że jak się ćwiczy z głową i ćwiczy po to, żeby się czegoś nauczyć, to nie zrobicie osobie z którą trenujecie nie wiadomo jakiej krzywdy.
Jak sparingi są mocniejsze- po to są ochraniacze. A siniaki- można się ich nabawić wszędzie.
Pozdrawiam wszystkich trenujących :) Zarówno mężczyzn jak i kobiety:) I więcej otwartości na innych ludzi, bo w sportach ( sztukach) walki wszyscy chcemy jednego- poczucia, że to co robimy, robimy dobrze:)