Prawdopodobnie druga opcja. Ja mam podobnie. Przyłóż się do tej partii ("przyłóż" nie znaczy "wyginaj się do ponad granicę możliwości 10 razy dziennie 7 dni w tygodniu"). Popróbuj różnych rodzajów rozciągań (dynamiczne, statyczne bierne i aktywne, izometryczne, może i balistyczne ale uważaj z tym itp.). Nie zapomnij o rozciąganiu łydek. Dodam, że trening danego mięśnia może go "przykurczać" więc po każdym treningu nóg na siłowni, bieganiu itp dobrze jest chwilę się porozciągać, najlepiej od razu na ciepłych mięśniach. Aha, i w wieku 21 lat nie oczekuj nie wiadomo jakich rezultatów. Poza tym czas gra na Twoją niekorzyść pod tym względem, więc go nie marnuj 

Ulubieńcy - Wikibokser, ten od Yiu-Tubitsu, Sensei(99999), Jarzyn, Jaguar, Frosti

Że w pewnym momencie rozciąganie w ten sposób staje się dosyć bolesne dla moich stawów biodrowych, aż w końcu jest po prostu fizycznie nie możliwe. Zgięcie się w biodrach z mocnym pochyleniem do przodu pozwala jedynie nieznacznie oddalić granicę :/