Szacuny
9
Napisanych postów
16752
Wiek
40 lat
Na forum
19 lat
Przeczytanych tematów
67661
dla mnie partner to osoba z którą czuję się tak samo dobrze jak sama ze sobą. To osoba, która nie tylko mnie " kocha" ale także rozumie. To osoba, która po moich gestach, mimice będzie wiedziała w jakim jestem nastroju. To osoba, ktora gdy w środku nocy poproszę ją, żeby poszła ze mną na spacer pójdzie, nie dlatego, że kiedyś tam, powiedziała, że darzy mnie miłością, lecz dlatego, że naprawdę zrobi to z przyjemności. Miłość to stan, często chwilowy, owszem mocny, ale potem, po wielu latach, często przeradza się w zazdrość, poczucie przynależności do tej drugiej osoby tak duże, że własnie nie można nic samemu zrobić.
Partnersto to nie tylko " my" ale także " ja " i " ty" w związku. Zrozumienie pasji drugiej osoby a zarazem posiadanie wspólnych zainteresowań, tak, żeby wszystko działało. Ciężko to zresztą opisać, to tylko słowa. Więc najpierw partnerstwo a potem można mówić o takiej prawdziwej miłości a nie " miłości" , ktorą nieraz pewne osoby odczuwają do kilku kobiet naraz:)
A nie mówię o takim partnerstwie typu- podział obowiązków, wychowanie dzieci i tak dalej, bo to jest normą.
Zmieniony przez - elaine w dniu 2009-10-15 20:55:26
Szacuny
1
Napisanych postów
1137
Na forum
17 lat
Przeczytanych tematów
7095
do kilku kobiet naraz:)
zgadza sie, ale np jest taka sytuacja
Kocham powiedzmy jakas kobiete, no jestem z nia juz jakis czas, nie mowa tutaj o 2 miesiacach tylko np 1,5 roku, a ona nagle mnie zdradzila...
I nie moze tak byc ze tą jedyna kochałem,i juz innej nie pokocham nigdy tak jak ja, poprostu ból mija.
Ja np bym mial na to wyebane
zdradzilas mnie ? , ja sie dowiedzialem sam przypadkiem albo od kogos obcego, to bym Ci zrobil tak
Pokochac się z nia, tak jak zwykle, i na koniec rzucic 10zl i powiedziec
Reszty nie trzeba upokorzyc ja do granic, noi temu pejsowi obic buzke,
No chyba ze bym trafil na B50 albo Marcina Olb to by byl ZONK
Szacuny
8
Napisanych postów
15896
Wiek
37 lat
Na forum
18 lat
Przeczytanych tematów
79818
"ale potem, po wielu latach, często przeradza się w zazdrość, poczucie przynależności do tej drugiej osoby tak duże, że własnie nie można nic samemu zrobić. "
piszesz jakby poczucie przynależności było czymś ujemnym, rozwiniesz kwestię?
to jest część wszystkich związków, każdego rodzaju
w reszcie zasadniczo się zgadzamy
ale czasami wydaje mi się że mylisz zauroczenie z prawdziwą miłością (której są dwa rodzaje: początkowa i ta na którą nakładają się lata związku)
ewejka
jeśli uważasz miłość za coś co nie mija z chwilą to jak odnosisz się do przeżycia ponownej miłości (po np takim przypadku jak opisał reso)?
Zmieniony przez - Saddath w dniu 2009-10-15 21:02:47
Szacuny
9
Napisanych postów
16752
Wiek
40 lat
Na forum
19 lat
Przeczytanych tematów
67661
bo to nie miłość była:)
wiesz ile par jest ze sobą, bo tak im łatwiej? Bo się przyzwyczajają do siebie i wolą brnąć w takim związku, ewentualnie szukać sobie kogoś na boku, ale mieć nadal w razie czegoś kogoś na stałe? To jest właśnie przerażające.
A takie akcje z upokarzaniem- trzeba mieć szacunek do siebie..
Sadd nie uważam poczucia przynależności jako czegoś złego, chodzi mi raczej o jego skalę. Jeżeli jest za duże, na tyle, że praktycznie dana osoba nie jest w stanie funkcjonować samodzielnie ( a znam takie przypadki), to to jest niezdrowe.
Co do drugiej miłości- w ogóle miłość to jest tylko słowo do określenia pewnych uczuć. Ja to widzę inaczej. Nigdy nie czujesz dwa razy tego samego. Możesz czuć podobnie, z podobną mocą, czy nawet taką samą, jak tam uważasz, ale będzie to już i inna osoba i inna "miłość".
Nie mylę początkowej fazy, czyli tego boomu i zauroczenia z późniejszą stabilizacją ( którą zresztą uważam za nie do końca konieczną, bo myślę, że jeżeli dobiorą się dwie osoby, które do siebie pasują, to taki początkowy boom mogą kontynuować do końca życia, umiejętnie podsysając się wzajemnie i własnie choćby realizując razem różne rzeczy). Przyczyną , że nastepują zdrady, rozpadają się związki jest niedopasowanie, nuda, poczucie, że jak już ma się tą drugą osobę, to właściwie nie trzeba się więcej starać. Potem dochodzi stres, praca, dzieci, ludzie nie mają dla siebie czasu i najlepiej dla relaksu zrobić skok w bok..
Szacuny
8
Napisanych postów
15896
Wiek
37 lat
Na forum
18 lat
Przeczytanych tematów
79818
"Co do drugiej miłości- w ogóle miłość to jest tylko słowo do określenia pewnych uczuć. Ja to widzę inaczej. Nigdy nie czujesz dwa razy tego samego. Możesz czuć podobnie, z podobną mocą, czy nawet taką samą, jak tam uważasz, ale będzie to już i inna osoba i inna "miłość"."