Po pierwsze biceps na tyle często pracuje, że w większości przypadków zakres powtórzeń rzędu 8-12 w ogóle na niego nie działa. Podobnie jest z barkami i łydką. Spróbuj zakresu 12-18.
Po drugie progresja jest z dupy. Nie wiem dlaczego ciągle tyle osób upiera się przy najmniej efektywnej i zupełnie nielogicznej metodzie. Ja polecam wyłącznie regresję.
Po trzecie nie rób bicepsu giętym gryfem. To zdejmuje obciążenie z bicepsów angażując nadmiernie
ramienno-promieniowy.
Po czwarte nie zaczynaj od ćwiczeń izolowanych (chyba, że jest to zamierzone i świadome działanie). Zawsze na początek coś podstawowego (uginania stojąc/siedząc ze sztangielkami/sztangą) najlepiej z wolnym ciężarem.
Nie napisałeś jak często zmieniasz plany treningowe ani od jak dawna jest zastój.
10-12 serii w zupełności wystarczy. Prawdę powiedziawszy po pierwszym ćwiczeniu powinieneś mieć już oczy na wierzchu i powinno ci się robić słabo na samą myśl o sztandze. Jeżeli nic nie czujesz po pierwszym ćwiczeniu i musisz zrobić kolejne bo cokolwiek poczuć, to znaczy, że trening jest do dupy od samego początku. Pierwsze ćwiczenie daje 70 procent efektu i powinno powodować 70% skatowania.
Przyczyną może być również pogoń za ciężarem. W większości przypadków ciężar staje się naszym wrogiem, stając się celem sam w sobie.
Zmieniony przez - krzych666 w dniu 2009-04-09 17:18:47