Tydzień V– dzień 3.
Rozchorowałem się trochę, posypały mi się płuca i nerki chyba, kuruję się na razie domowymi sposobami, po sesji ogarnę lekarzy.
DIETA:
Wczoraj(i dziś rano) jak wspominałem, robiłem
dzień bez diety, pochłonąłem swoją ulubioną kiełbasę z białymi bułkami i trochę słodyczy.
Od południa micha już trzymana, choć jadłem dziś tylko 3 razy.
1.Babka czekoladowa z bitą śmietaną.
2.Pierś, kasza gryczana.
3.Pierś, ryż.
4.Pierś, orzechy laskowe.
TRENING:
Wyciskanie płasko 100-105kg ??x max (z zapasem)
Wyciskanie sztangielek na skosie w górę z rozciąganiem 16kg x max, 25kg x10, 31kg x10, 31kg x10
Podciąganie na sztandze 10, 10, 10, 10
Unoszenie sztangielek w opadzie 19kg x max, 23kg x max
mix ćwiczeń na ramiona hiper super mega gigantoseria
Komentarz:
Płaską muszę cisnąć na 105kg, co by wstydu nie było przy wyciskaniu stówy na ilość razy, jak pojadę do Szczytna.
Sztangielki na 31kg już ciężko, ale klatka fajnie się rozciąga.
Podciąganie zrobiłem nie na drążku, a na sztandze, zawieszonej na max wysokości stojaków, niby lepiej ale szuram kolanami o podłogę.
Muszę wreszcie zacząć porządnie robić barki, bo nawet w koszulce śmiesznie wygląda spora łapa, klata + płaskie bary. Tyłu nie mam w ogóle, więc postanowienie zacząłem od niego.
Na łapy...hm z 15 serii, jedna po drugiej, co tylko wpadło mi pod ręce i przyszło do głowy.
pzdr/