powiem tak.. moja deita jest jaka jest. właściwie jest i jej nie ma tzn. nie jem mięsa już od trzech lat. Za to ryb i soi sobie nie odmawiam... od jakiegos roku zastąpiłam białe pieczywo pieczywem wasa lub od czasu do czasu zdarzy mi się kromka razowca. moje obiady to przede wszystkim ryż,kasza, makaron,soczeiwca raz w tygodniu ziemniaki- wszystko staram się dawkować w takich granicach (raz na tydzień). Słodycze zastepuje owocami. Do posiłków dodaję otręby i piję dużo wody niegazowanej i w ciągu dnia czerwoną herbatę. Niestety kawę też-jedną dziennie bez cukru z mlekiem 1,5 % nie ma możliwości odrzucenia jej ze względu na przyzwyczajenie i niskie ciśnienie.bez niej sie nie budzę a zielona herbata ma dla mnie smak niestrawny. Staram się jeść regularnie(ostatni posiłek do godziny 19), aczkolwiek kiedy się studiuje dziennie a zajęcia kończą się nawet o 20 to jest to trudne.
tak wygląda prawie każdy dzień:
2 kromki chleba wasa pomidor,sałata, lub biały ser chudy z dżemem.
kawa z mlekiem 1,5 % bez cukru często na kanapki sypię otręby- z konieczności.
w międzyczasie dużo wody, przed zajęciami zdarzy się jakiś serek typu fantasia, ostatnio zastępuję go jogurtem bez cukru z otrębami i płatkami owsianymi.
na obiad ryż z warzywami lub kasza lub makaron lub rzadko ziemniaki z rybą bądź kotletami warzywnymi -szpinakowymi.Od czasu do czasu dania takie jak pierogi, naleśniki,placki ziemniaczane-sporadycznie.
kolacja 2 kromki wasa z czymś. jak na śniadanie.jak doskwiera mi głód straszny to 3 kromki lub 2 razowca. herbata czerwona.
jeśli chodzi o słodycze to przydarzają się, w ilościach -batonik, kawałek ciasta lub batonik muesli.
trening o ile można go tak nazwać to:
codziennie 8 minut abs bez obciążenia. nie wiem jak to sie nazywa poprawnie ćwiczę z panem na youtube;pwcześniej było a6w ale nie zawsze było możliwe do wykonania z absem jest mi po prostu łatwiej a efekty są podobne.
rower-wszędzie nim docieram na zajęcia nie raz 3 razy dziennie
ostatnio były biegi ale od nich jak zauważyłam uda przybrały w mięśnie i łydki również.wiec odrzuciłam
wzięłam się za HIITA. rozważam dwa lub trzy razy w tygodniu.
była też skakanka ale wiadomo ona mięśnie buduje.
nie wiem czy liczą się zajęcia na uczelni- raz w tygodniu siłownia-przejadę sobie 15 kilosów na rowerku
tańce - działają na łydki
i pseudo wf.
może wam wydać się to śmieszne co napisałam wyżej, owszem. Uważam ,że jak na osobę która nigdy wcześniej nie ćwiczyła to i tak osiągnęłam swój sukces.10 kilo mniej. teraz chcę to utrzymać a nawet jeszcze zrzucić.
co zmienić?;] dodam , że ana siłownie brak i funduszy i czasu by robić to regularnie.