wogóle dyskusja jest oparta na złych przesłankach. starzy mistrzowie nie ćwiczyli przekrojowo! byli specjalistami od swoich dyscyplin/gałęzi styli i według mnie tylko tak możnaby rozpatrywać ich szanse z dzisiejszymi zawodnikami: z tych samych styli/gałęzi styli, cwiczących tylko ich niuanse. ewentualnie innych pojedynczych - ale w żadnym wypadku nie ćwiczących przekrojowo.
stąd też odniesienie do parteru Nastuli w MMA jest chybione, bo dostawał przeciwników nie pojedynczych stylistów, tylko przekrojowców.
już pomijając fakt, że dzisiejsze dżudo w strefie parteru ma się do parteru dżudo sprzed jeszcze 30-40 lat z grubsza tak, shotokan do kyokushinu
co akurat wiem od jednego z pionierów dżudo w Polsce.
inna sprawa, że większośc starych mistrzów dżudo ćwiczyła także karate. no, ale nie o tym na szczęście dyskutujemy...
kolejna sprawa - nie stawiałbym ich wszystkich hurtem na straconej pozycji. technika poszła odtro do przodu, ale... taki przykład: porównajcie wagę ciężką boksu dziś i w latach 20 XX wieku. nie jestem tu specjalistą, ale wydaje mi się, że wtedy walki były cięższe (liczba rund, rękawice, chyba wtedy jeszcze pozwalano lać po knockdownie przez ileś sekund?)
a mimo to tacy jak Yamashita czy Maeda pokonywali bokserów czy zapaśników w USA, często znacznie przewyższających ich warunkami fizycznymi.
rozwijając tą myśl: jesli chodzi o walki międzystylowe, to dzisiejszy bokser tak samo jak bokser sprzez 80 lat nie umie bronić się przed obaleniem, dzisiejszy zapaśnik tak samo jak zapasnik sprzed 80 lat nie umie uciec z
balachy.
natomiast gdy mowa o walkach wewnątrzstylowych, to juz na dwoje babka wróżyła. nie wszyscy mistrzowie byli chucherkami, nie wszyscy mieli 160 cm wzrostu i żebra na wierzchu. a zaszurać wszyscy umieli. ponadto po cos wymyślono kategorie wagowe... nie generalizowałbym więc.
Zmieniony przez - Jodan w dniu 2007-02-23 12:27:19