Gdyby teraz spotkali się Quinton i Liddell to chyba jednak faworytem dla mnie byłby Liddell. Co prawda uważam, że jego umiejętności na nogach są mocno przereklamowane (porównanie go do CC przez White'a to był chyba jakiś marny dowcip

), ale on generalnie jest całkiem dobry i jest teraz na fali, natomiast Quinton nie zachwyca od dłuższego czasu. Z Eastmanem (który jest rzeczywiście niebezpiecznym fighterem) poradził sobie nieźle, ale to jeszcze nie to. Może mieć poważne problemy, żeby wygrać z Chuckiem.
Natomiast nie rozumiem zupełnie komentarzy odnośnie słabszej dyspozycji CC. Moim zdaniem był jak maszyna. Dostał raz czy dwa, ale niezbyt mocno. Kontrolował całkowicie sytuację, a przeciwnik jak wyszedł zlany w porty, tak po 15 sekundach śmierdziało mu stamtąd czymś grubszym i to ostro

Ale nie ma się co dziwić - Crocop to w ogóle nie ta liga. To zdecydowanie najlepszy fighter w UFC. Arlovsky niech się modli, by nie walczyć z Mirko, bo o ile od Rizzo dostał lekcję, to Mirko go po prostu wprawi w ogromne kompleksy, jeśli idzie o stójkę. A myślę, że AA byłby na tyle głupi, by mierzyć się z Chorwatem na nogaach. Natomiast Sylvia ma tylko zasięg. Mówiąc szczerze i starając się maksymalnie o obiektywizm, sądzę, że Mirko może mieć lekkie problemy z Timem przez jego
warunki fizyczne. Ale ile może potrwać to regulowanie dystansu i sukcesywne obijanie Sylvii? Rundę? Dwie? A walka o pas to pięć rund, 25 minut. Sylvia nie wytrzyma tego w żadnym razie. Jego umiejętności są co najwyżej przeciętne, natomiast Mirko posyłał na dechy o wiele większych kozaków. I tak to się skończy i tym razem. Według mnie to wygląda z grubsza tak:
CC vs Sylvia - KO/TKO w 2,3 rundzie
CC vs Arlovsky - KO/TKO w 2 rundzie
CC vs ktokolwiek inny - powtórka z walki z Sanchezem
Wniosek: za jakieś pół roku Mirko dołoży sobie nowy pas do kolekcji
