Charon:
Zeby rozmowa trzymala sie tematu kopiuje com wczesniej napisal:
"A co powiesz na to ze praca narzadow jest tym wieksa czym wiecej bialka/aminokwasow owe narzady musza :
-stawic(wlasciwie pomoz w strawianiu)
-przeksztalcic(glownie watroba)
-utylizowac(rowniez neutralizowac toksyczne produkty uboczne przemiany bialek)
-transportowac pomiedzy narzadami/blonami
-no i skoro nasilasz synteze bialek a jednoczesnie nasilasz ROZPAD gdy spozycie nie idzie w parze z "decyzja organizmu by rosnac" to to caly nadmiar jest rowniez niezwykle energo-enzymo-wydajnosiowo - chlonny.."
A teraz to co Ty napisales:- odpowiedzi WIELKIMI LITERAMI.
Tak, zgodzę się, że może nie samo trawienie, ale wyższa podaż makroskładników (głównie białka) wiąże się z większą pracą organów.
CO DO SEDNA MOJEJ MYSLI WYRAZONEJ PRZEDTEM ZGADZAMY SIE, PORA NA SZCZEGOLY..
Jednak nie zgodzę się ze stwierdzeniem, że można nasilić syntezę białka, gdy jak to napisałeś spozycie nie idzie w parze z "decyzja organizmu by rosnac"
CHYBA SIE TU NIE ROZUMIEMY; JAK TO SIE NP DZIEJE ZE PO SPOZYCIU NP BIALKA SERWATKOWEGO O BARDZO WYSOKIM BV RAPTOWNIE PODWYZSZA SIE SYNTEZA I ROZPAD BIALKA JEDNOCZESNIE? JAK T JEST ZE W EFEKCIE KONCOWYM
KAZEINA NIEWIELE USTEPUJE SERWATCE? DECYZJA BY ROSNAC OZNACZA STYMULACJE WZROSTU NP TRENINGIEM. JESLI NIE CWICZYSZ TO MOZESZ SOBIE JESC ILE CHCESZ BIALKA A NA NIEWIELE TO SIE ZDA JESLI CHODZI O PRZYROSTY. TO MIALEM NA MYSLI!
Albo wóz albo przewóz.
COKOLWIEK TO ZNACZY... WOZ A PO 2 CH GODZILACH PRZEWOZ TEZ MZE BYC?
Na redukcji prawie nigdy nie nasilisz syntezy białka.
ROZUMIEM ZE TO PRZYKLAD NA COS ALE NIE WIEM NA CO, CHYBA ZE PO POPRZEDNIM WYJASNIENIU JUZ SIE ROZUMIEMY...
(rozumiem, że piszemy tutaj o białku w sensie budulca włókna mięśniowego, nie np. enzymów?) RACZEJ TAK SKORO MOWA O DEYZJI BY ROSNAC, ALE PRZY "ZALANIU" KRWI BILAKIEM WIECEJ ENZYMOW DO "OBSLUZENIA" TEJ ILOSCI TEZ BY SIE PRZYDALO...
Co do preferencji metabolicznych, to oczywiście organizm pod wpływem diety syntetyzuje tyle enzymów ile jest mu potrzebnych, te które są nieprzydatne są metabolizowane/usuwane. Nie ma miejsca na marnotrawienie energii.
W RZECZYWISTOSCI MIEJSCE NA MARNOTRAWIENIE ENERGII JEST ZAWSZE. POPATRZ NP NA "CHOROBLIWYCH" EKTOMORFIKOW KTORZY JEDZAC 2 RAZY WECEJ NADAL WAZA TYLE SAMO. MOWISZ O MARNOTRAWIENIU ENZYMOW MOZE, ALE ZNAJDZIE SIE KILKA CHOROB LUB ZWYKLYCH "PREDYSPOZYCJI" DO POSIADANIA NADMIARU JAKIEGOS ENZYMU, PODOBNIE MA SIE RZECZ Z HORMONAMI, NP 9AKROMEGALIA)
Co do energii, która jest potrzebna do trawienia, to jest ona inna. Ty napisałeś o procentowej ilości energii, która jest rozpraszana w postaci ciepła podczas trawienia (termiczny efekt jedzenia).
BYC MOZE! ALE KIEDYS PRZECZYTALEM ZE JEST TAK JAK NAPISALEM I NIE CZYTALEM TEGO NIGDZIE INDZIEJ, WIEC ZWALAM WINE NA ZRODLO(JAKAS GAZETKA)!
POZA TYM ODCHYLKA OD TEGO CO NAPISALEM NIE WYDAJE MI SIE ZBYT WIELKA...
POKI CO WYCHODZI NA TO ZE NIE MA O CZYM DYSKUTOWAC BO SIE NIE ZROZUMIELISMY. TWIERDZILES ZE NAJWIECEJ ENERGII POCHLANIAJA NARZADY A JA DODALEM ZE SPOZYCIE BIALKA, WEGLOW I TLUSZCZY MA WIELKI WPLYW NA TO ILE TE NARZADY ENERGII ZUZYJA. SADZE TEZ ZE JEST TO CZYNNIK DECYDUJACY,
WYOBRAZ SOBIE METABOLIZM TYCH NARZADOW W CZASIE GLODOWKI! .... ALE JAK SIE ZDAJE TU SIE ZGODZILISMY...
Pozdr.
Zmieniony przez - WODYN w dniu 2006-11-11 19:18:50