SFD - po prostu najlepsze ceny! RABATY DO 90%
SFD.pl - Sportowe Forum Dyskusyjne Forum

Prośba o trening na siłe!! Bardzo potrzebny

temat działu:

Trening dla zaawansowanych

słowa kluczowe: , , , ,

Ilość wyświetleń tematu: 4622

Nowy temat Wyślij odpowiedź
...
Napisał(a)
Początkujący
Szacuny 14 Napisanych postów 4596 Wiek 38 lat Na forum 21 lat Przeczytanych tematów 35012
Powiem szczerze, ze darze Twoja osobe wielkim autorytetem wiec jestem ciekaw szczegolow tego planu. Mysle, ze w przyszlosci go wyprobuje.
...
Napisał(a)
WODYN TRENING
Ekspert
Szacuny 295 Napisanych postów 14936 Wiek 45 lat Na forum 20 lat Przeczytanych tematów 31442
Dziekuje bardzo, Thiago...

Jesli chodzi o wszystkie/wiekszosc szczegolow to chyba warto oddzielny post z tego zrobic, bo zawiera kilka uniwersalnych prawd...

Tu mialem na mysli szczegolowe pytania lub przerobki rozpiski cwiczen...

DO 26 MARCA 2011 MAM URLOP.

1)Spiesz sie powoli! 2)Masa Podstawa sily, sila podstawa treningu na mase! 3)Naturalny ruch=wiekszy Ciezar!

...
Napisał(a)
Początkujący
Szacuny 14 Napisanych postów 4596 Wiek 38 lat Na forum 21 lat Przeczytanych tematów 35012
No to nie pozostaje nic innego jak czekac na kolejny temat...
...
Napisał(a)
Początkujący
Szacuny 2 Napisanych postów 85 Wiek 35 lat Na forum 19 lat Przeczytanych tematów 519
nom orzydał by sie ;]
ale ja mam chyba za mały starz na trening %

;] ;]

...
Napisał(a)
WODYN TRENING
Ekspert
Szacuny 295 Napisanych postów 14936 Wiek 45 lat Na forum 20 lat Przeczytanych tematów 31442
stoppard:

Nie ma czegos takiego jak za maly staz na procenty...
Jak sie boisz maksow to wez ciezar jakim robisz 8-10powt i pomnoz przez 1,25 i masz przyblizony wynik maks!

Za maly staz nie gra w sumie roli, to czas a nie stan rzeczy...

Za slaba technika owszem! To jest stan rzeczy!

Jak dla Ciebie proponuje plan ktory juz tu wczesniej napisalem:

https://www.sfd.pl/temat295797-strona4/#post4 

Da Ci sporo sily jak na miesiac sie nastawiasz. Co wiecej jest dobry na mase!

Jesli chcesz kontynuowac to rob tygodniowe przerwy po stagnacji . Przerwa moze dotyczyc np tylko klatki i ud , bo reszta w poprzednim tygodniu odnotowala postepy ciezarow/powtorzen itp...

Polecam!

Zmieniony przez - WODYN w dniu 2006-10-27 19:30:22

DO 26 MARCA 2011 MAM URLOP.

1)Spiesz sie powoli! 2)Masa Podstawa sily, sila podstawa treningu na mase! 3)Naturalny ruch=wiekszy Ciezar!

...
Napisał(a)
Początkujący
Szacuny 2 Napisanych postów 85 Wiek 35 lat Na forum 19 lat Przeczytanych tematów 519
no tak tylko teraz nie mige cwiczyć bo moja matka nie pozwala mi cwiczyc bo sie dowiedziała ze brałem kiedys kreatyne bez jej pozwolenia...
a na siłownie bym i tak chodził gdyby mi nie pozwoliła ale jest motyw tego typy ze jedyna nadająca sie do cwiczenia siłownia jest mojego taty.... więc bede chyba musiał troche poczekac.
nie wiem dlaczego niepozwala mi brac supli (ten kre-alkalyn) to mi tata kupił. Ma jakieś sęki ze sobie karbo jem, nie wiem o co jej chodzi.
Ona nie chce zebym był duzy
ja w sumie tez nie chce byc wielki chce byc średni

;] ;]

...
Napisał(a)
WODYN TRENING
Ekspert
Szacuny 295 Napisanych postów 14936 Wiek 45 lat Na forum 20 lat Przeczytanych tematów 31442
jAK SWIAT SWIATEM JEST TYLKO JEDNA METODA... BUNT!

Uwazaj tylko bys sie z jakas falszywa laska w przyszlosci nie zadawal bo kiedy wyczuje ze moze to zacznie gadac... im nie chodzi o Twoje dobro, tylko o wlasne!
Daj do zrozumienia kim jestes, kim chcesz byc, kim nie chcesz i ze tego nie powstrzyma zakazami brania kreatyny od ojca! Powiedz ze cala ta afera bedzie miala negatywny skutek na wasze kontakty przez cale zycie bo zawsze ja bedziesz podejrzewal o tendencje do manipulacji itp!

Ponizej masz artykul ktory nastawi cie bojowo, bo to wojna(tylko bez przesady).


Jak go przeczytalem to sobie nie moglem darowac ze sam tego nie napisalem wczesniej bo dokladnie to samo spostrzegam!

PRECZ Z ZAKAZEM SILOWNI!








4 stycznia 2000
Wojciech Jóźwiak
Matriarchat
Męskie i kobiece archetypy
w naszym współczesnym świecie,
a w Polsce w szczególności

Od czego zacząć? Może od kiosku z gazetami. Leżą tam roje pism dla kobiet - nie ma pism dla mężczyzn. (Pism dla podglądaczy nie liczę!) Kobiety z łatwością odnajdują pewne wspólne im tematy i zainteresowania: kosmetyki, upiększanie się, fryzury, makijaż, pielęgnowanie cery, włosów i paznokci, mycie się i czyszczenie zębów, menstruacja, laktacja, owulacja, zachodzenie w ciążę, porody, ząbkowanie i wybór kierunku studiów dla dzieci, seks, orgazm i antykoncepcja, leczenie się, masowanie, naciskanie i nakłuwanie, ubieranie się, jedzenie, gotowanie, odchudzanie, biżuteria i horoskopy. Mając te wspólne zainteresowania i role społeczne (matki, gospodyni domowej i kochanki-kokietki) kobiety odnajdują się jako (o biedna logiko nieustannie przez niewiasty gwałcona!!!) MNIEJSZOŚĆ społeczna, na podobieństwo mniejszości narodowych, religijnych i homoseksualnych. W dodatku idzie od Zachodu narastająca propaganda, że jest to nie dość że mniejszość (wbrew faktom, bo kobiet jest trochę więcej niż mężczyzn, bo dłużej żyją), to jeszcze MNIEJSZOŚĆ UCISKANA, dyskryminowana, ta, która ma się gorzej.

Może tak jest, ale gdzie indziej, nie u nas; może rzeczywiście tak jest (albo raczej było dawniej) w krajach protestancko-anglosasko-kapitalistycznych. Może... We współczesnej Polsce, jak się rozejrzeć po świecie bez uprzedzeń, widzimy obraz przeciwny. To mężczyźni są raczej wyspecjalizowaną agendą społeczeństwa, które zasadniczo jest kobiece, zorientowane na kobietę i na zaspokajanie potrzeb kobiet.

Przyjęło się, że dom-rodzina-dzieci jest to obszar zdominowany przez kobiety. Że kobiety rządzą jedzeniem, ubieraniem, urządzaniem mieszkań, wychowaniem dzieci, i całą gospodarką na poziomie domu i rodziny. Mężczyzna jest tym, który ma wyjść z domu na ileś godzin i przynieść pieniądze. W przypadku skrajnym zostaje wpuszczony w rolę "wołu roboczego" i "pchacza wózków w supermarkecie" (znakomite powiedzenie Rodmana!).

Do tej roli mężczyzna jest preparowany od urodzenia. Jak to się dzieje?

Od urodzin poddany jest bezpośredniej dominacji kobiet. Położna i pielęgniarki na oddziale porodowym. Lekarki i pielęgniarki w razie choroby (opieka medyczna nad dziećmi jest całkowicie sfeminizowana). Panie w przedszkolu. Panie w szkole. (Charakterystyczne jest to przyrośnięcie słowa "pani" do przedszkolanki i nauczycielki. Szkoły podstawowe i przedszkola są też całkowicie sfeminizowane.) No i własna matka, która ma wszędzie i zawsze wokół siebie kobiety wzmacniające jej rolę wychowawczyni i przewodniczki chłopca.

Pozostaje rodzina, a w niej ojciec. Ale w polskich rodzinach przeważa porządek matriarchalny, gdzie żona dominuje - i dzieje się to albo w sposób jawny, gdzie mąż-ojciec jest nazywany "pieseczkiem", "głuptaskiem" itd., albo w sposób dyskretny, kiedy mężczyzna, jako "ważniejszy", "poświęcający się", "zapracowany", jest odsuwany od rodzinnych decyzji i służy za coś w rodzaju paradnego mebla w salonie. Oceniam, licząc moich znajomych, że w jakichś 90% polskich rodzin panuje porządek kobiecej dominacji. (Ciekawe, że znani mi "silni mężczyźni", samodzielni i pewni siebie, mają w wiekszości za sobą rozwód lub kilka rozwodów, albo żyją poza rodziną; a więc oni również są odrzucani przez rozpowszechniony model - matriarchalnej - rodziny.)

Linia kobiecego przekazu, od matki do córki, jest potężna, a jej patologią jest przesterowanie córki przez matkę; tzn. to, że dorosłe córki są nadal rządzone przez swoje matki, że zarażają się ich osobowościami, że realizują ich pomysły na życie i powtarzają ich błędy, a nawet całe życiowe scenariusze.

Linia męskiego przekazu, od ojca do syna, jest słabiutka niby gasnące tętno, a jej patologią jest brak jakiegokolwiek pozytywnego związku między synem a ojcem, a także kontestowanie ojca przez syna, męski narcyzm, męska wieczna niedojrzałość - oraz potulne podporządkowywanie się mężczyzn mamusiom, żonom (i byłym żonom), teściowym (i byłym teściowym), a często wszystkim swoim "paniom" jednocześnie; a jak wiadomo, marny los niewolnika, który ma wielu poganiaczy.

Matriarchalna rodzina przenosi również z pokolenia na pokolenie deprecjonujący stosunek do mężczyzn ze strony kobiet. Matka, która pomiatała swoim mężem albo wręcz wygnała go z domu, doprowadzając do rozwodu, identyczny stosunek do mężczyzn wdrukowuje swojej córce, która to samo zafunduje swojemu mężowi i ojcu (ojcom) swoich dzieci. (Radzę wszystkim młodym mężczyznom: sprawdź, jaką rolę w rodzinie odgrywa ojciec twojej dziewczyny. Właśnie taka rola zostanie również tobie przydzielona!)

Jeżeli męska linia przekazu została rozerwana w rodzinie, młody mężczyzna ma małe szanse znaleźć ją gdziekolwiek. Nauczycielem w szkole najczęściej jest kobieta; mężczyźni w tej roli pojawiają się raczej dopiero na studiach, ale to już jest parę lat po tym magicznym wieku lat 17, do którego młody człowiek może być wychowywany i wzorce straszych przejmuje "przez skórę". Bo też w tych wywodach chodzi nie o logiczne pouczenia, co właśnie o bezpośredni, intymny, przez skórę, przekaz "ducha" własnej płci. Harcerstwo jest sfeminizowane tak samo jak szkoła. Wojsko przychodzi już za późno, zresztą ta instytucja, zwykle i tak z założenia patologiczna, dodatkowo się spatologizowała. Jeszcze jest kapłan... Ale to osobny problem.

W "naszej" religii - czyli w dominującym tak lub inaczej rzymskim katolicyzmie, kapłan nie jest mężczyzną - jest funkcjonalnym kastratem. Męskie postaci występujące w tej religii są żałosne: czczona jest Święta Rodzina, ale mężczyzna w tej rodzinie - św. Józef - nie jest ojcem z krwi i kości, tylko rogaczem, któremu Bóg przyprawił rogi; potulnym i zapewne impotentnym opiekunem nie-swojego syna, który (Józef) nie śmie seksualnie "tknąć" swojej boskiej "białej" małżonki. Płeć kobiety, zamknięta pieczęcią świętego dziewictwa, jest tak święta, że niedostępna, zakazana, TABU dla mężczyzny. Skoro owo najwyższe dobro, jakim są narządy płciowe kobiety, jest aż tak niebotycznie uświęcone na poziomie boskiego archetypu, nie dziwota, że i na poziomie życia ziemskiego jawić się musi mężczyznom czymś bosko-zbawicielskim. Jest to, jak pisał Henryk Kliszko, religijne uświęcenie uzależnienia mężczyzny od narządów rodnych kobiety. A przy tym "rodność" przez dziewictwo Maryi staje się czymś wyższym od seksualności; przez dogmat dziewictwa wagina "bardziej" służy do rodzenia niż do seksu.

Wszystko to składa się na kompleks wyobrażeń przez antropologów rozpoznawany jako archetyp Wielkiej Matki. Jest to uświęcony religijnie kompleks, w którym sacrum skupione jest w postaci kobiecej, czynność rodzenia jest zsakralizowana, mężczyzna zaś wyobrażany jest jako słaby partner kobiety. Męski partner Wielkiej Bogini bywa składany w ofierze; tu należy odesłać do klasyki religioznawczej, np. do książki Frazera "Złota Gałąź", gdzie prześledzony jest występujący w wielu dawnych kulturach motyw świętego króla, który jest na jeden rok wybrany na męża Bogini (lub jej kapłanek), po czym zostaje w torturach zgładzony, a jego krwi przypisywana jest zbawcza moc.

Ten archaiczny archetyp został żywcem przeniesiony do chrześcijaństwa, a w jego obrębie przede wszystkim do rzymskiego katolicyzmu. Katolickim upostaciowaniem świętego króla jest oczywiście Jezus, którego widzimy w trzech rolach-obrazach: (1) dziecka; (2) krwawej, storturowanej ofiary; (3) trupa. W każdej w tych ról dominującą i żywą stroną (stroną JANG, chciałoby się powiedzieć z chińska) jest KOBIETA: jako matka trzymająca dziecko na ręku przy piersi; jako płaczka opłakująca Ukrzyżowanego; jako Boleściwa w scenie piety czyli niańczenia trupa.

Nie w każdej sekcie chrześcijaństwa tak musi być, i nie w każdej lokalnej odmianie katolicyzmu. Protestanci nie używają w ogóle obrazu Ukrzyżowanego, a krucyfiks z powykręcanym Jezusem pojawia się tam co najwyżej w antypapistowskich karykaturach, kult zaś Boskiej Matki został tam odrzucony w ogóle. W prawosławiu Jezus na krzyżu jest przedstawiany jako dość oględny symbol, bez naocznych szczegółów tortury, w szatach, itd., a przede wszystkim jest zrównoważony przez obraz Chrystusa Pantokratora (Wszechdzierżyciela), Chrystusa Tryumfującego. Na praskich Hradczanach - w katolickim przecież sanktuarium - aż trzykrotnie wyeksponowana jest postać św. Jerzego, zabijającego smoka; a jest to kluczowy męski (i głęboko przedchrześcijański) archetyp pokonania zła. Bliźniaczego żeńskiego obrazu - Maryi depcącej węża - na tej świętej górze Pragi w ogóle nie zauważyłem.

Maryjny archetyp megalitycznej Wielkiej Matki jest, jak się wydaje, przede wszystkim polską specjalnością.

Z archetypami trzeba ostrożnie, jak z tą siekierą Eugeniusza, o której śpiewali Pink Floyd. Są silniejsze niż psyche jednostki i posiadają własną dynamikę; miewają przez to rozmaite nieoczekiwane skutki uboczne.

Takich ubocznych efektów archetypu Wielkiej Matki jest kilka:

Nie-wzmacnianie zmysłu czasu; co przejawia się w niechęci do planowania, do budowania w umyśle długoterminowych zamierzeń, które potem konsekwentnym wysiłkiem wciela się w życie. W to miejsce pojawia się pokładanie nadziei w "naturalnym porządku"; głoszone są poglądy, że "jakoś tam będzie", "samo się zagoi" itd. Nie powstaje i nie utrzymuje się wzorzec silnego wewnętrznie człowieka (mężczyzny!) który czyni swoją wolę. Ważniejszy staje się kobiecy cykliczny wzorzec ciąż i miesiączek. Mężczyzna poddany temu archetypowi żyje w krótkim czasie, jako że najwyższy w tym archetypie wykwit męskości, "święty król", panuje tylko rok, potem jest zrzucany ze stołka, poniżany, upokarzany, męczony, a jego ciało rozrywają menady. Współczesnym korelatem tego stosunku do czasu jest "typowo polski" słomiany ogień/zapał.

Nie jest kultywowana postawa pracy nad sobą, świadomej przemiany i kształtowania własnego charakteru; w pełnym przeciwieństwie zarówno do protestanckiej etyki wytrwałej pracy (z zachodu), jak i jogi: mistrzostwa-doskonalenia, czyli kung-fu, ci-kung, tai-ci, zazen i wszystkich innych odmian jogi, czyli założonego sobie jarzma-dyscypliny (to ze wschodu).

Nie ma podstaw dla rządów prawa, jako że funkcją Matki jest kochać dzieci bez wyboru, i te dobre i te złe, i wybaczać. Dzisiejsze polskie sądy są dokładnie jak ta wybaczająca mamusia o dobrym sercu, i wypuszczają bandziorów na wolność.

Brak szacunku dla indywidualnych osiągnięć, brak szacunku dla tych, którym się udało, którzy odnieśli sukces, którzy poszli dalej i wyżej od innych. Także: brak szacunku dla władzy. (A i sami ludzie "u żłobu" niewiele czynią, aby zasługiwać na szacunek; to odwrotna strona tego medalu.) Przyczyna również jest widoczna w obrębie archetypu: "święty król" ma wartość tylko jako ofiara, nie jako władca, twórca, zwycięzca.

Z tym wiąże się polski kult narodowych ofiar i męczeństwa, kult pokonanych i nieudałych. Powstańców, Katynia, Kościuszki i Popiełuszki. (I brak kultu Wodzów Zwycięskich, wcieleń św. Jerzego. Z króla Jana III Sobieskiego zrobiono markę papierosów, czyli - symbolicznie - mamusinego cycka do ssania.)

To są polskie kompleksy. Właśnie polskie: ani słowiańskie, ani katolickie. (Co oczywiście nie wyklucza, że są inne narody podobnie a może i bardziej jeszcze od nas przez ten paskudny i anachroniczny archetyp zmaltretowane.) Katolicyzm niekoniecznie musi ewokować rozbuchany kult maryjny, który w takiej formie, w jakiej obserwujemy go w Polsce, ma wszelkie cechy Dawkinsowskiego pasożyta umysłu. (Wcale nie wykluczone zresztą, że po śmierci - oby żył wiecznie! - wybitnie maryjnego papieża Jana Pawła II w Watykanie zapanuje koś, kto stanie na czele reakcji przeciw tej stronie katolicyzmu.) Również Słowianie nie przynieśli archetypu Wielkiej Matki ze sobą; wcale nie był on im wrodzony. "Przykleił się" do Polski (podobnie jak Liberum Veto i całowanie "pań" po rękach) w okresie jej największego kryzysu i upadku: pod koniec Pierwszej Rzeczypospolitej, w wieku 17 i 18, w okresie rozbiorów i podczas XX-wiecznych najazdów i okupacji.

Kiedy już do pewnego stopnia otwierają się oczy i zaczynamy dostrzegać, co się naokoło dzieje, rodzi się (leninowskie!) pytanie: Co robić?

Co można zrobić w sposób konkretny i możliwy do wykonania?

Jak mogą się mężczyźni uwolnić spod pokrętnej dominacji matriarchatu? (Bo matriarchat zawsze, z istoty, jest pokrętny i zamaskowany...) Jak inni mężczyźni - ale także kobiety, w różnych swych rolach - mogą im w tym pomóc, lub przynajmniej nie przeszkadzać?

Ale to jest właśnie to pytanie, z którym zwracam się do Czytelników. Do kobiet także.

Wojciech Jóźwiak

w Milanówku 4 stycznia 2000
w dniu błogosławionej Anieli Pustelnicy

Wdzięczny jestem tym, którzy pomogli mi w zrozumieniu tego zagadnienia; są to przede wszystkim Jerzy Bąbel, Henryk Kliszko i Robert Łapiński "Rodman". O matriarchacie pisze także Henryk Kliszko: "Antypersona" i: "Polskie zaślubiny" w "Gazecie Strychowej" Rodmana.

informacje o autorze

DO 26 MARCA 2011 MAM URLOP.

1)Spiesz sie powoli! 2)Masa Podstawa sily, sila podstawa treningu na mase! 3)Naturalny ruch=wiekszy Ciezar!

...
Napisał(a)
Początkujący
Szacuny 2 Napisanych postów 85 Wiek 35 lat Na forum 19 lat Przeczytanych tematów 519
gdybym mógł dawac sobi to bym ci dał ;]

;] ;]

...
Napisał(a)
Początkujący
Szacuny 2 Napisanych postów 85 Wiek 35 lat Na forum 19 lat Przeczytanych tematów 519
najlepszy artykuł jaki czytałem
WODYN jestem ci bardzo wdzieczny za wszystko jestes naprawde za***istym ekspertem nikt ci nie dorówna
respekt

;] ;]

...
Napisał(a)
Początkujący
Szacuny 2 Napisanych postów 85 Wiek 35 lat Na forum 19 lat Przeczytanych tematów 519
od kąd zacząłem chodzic na siłownie i mnie to wciągneło nie tknąłem ani jednego fajka i naprawde zadko zdazało mi sie wypic ale to 1-2 piwa. chyba zaczne znowy jej na złosc

;] ;]

Potrzebujesz szybkiej i rzetelnej porady z zakresu treningu, dietetyki i suplementacji? Skorzystaj z porad naszych ekspertów!
Nowy temat Wyślij odpowiedź
Poprzedni temat

"Ściskacze"

Następny temat

małe pytanko

electro
Polecane artykuły