Z Super Expressu
Nastula kasyna ma pod nosem, ale z nich nie korzysta
Tak potrafi kopać judoka Paweł Nastula
FOTO DREAMSTAGE
Mistrz olimpijski w judo Paweł Nastula (36 l.) już jutro stoczy walkę w formule Pride w największej hali widowiskowej w Las Vegas. Bilety na walkę Polaka z Joshem Barnettem (29 l.) rozchodzą się jak świeże bułeczki. Nastula jest spokojny o swoją formę.
- Nie mam tremy przed walką z Barnettem, mimo że to on jest faworytem. Uważam, że mam szansę na zwycięstwo, gdybym w to nie wierzył, nie wychodziłbym do ringu - mówi nam Paweł, który do stolicy hazardu przyleciał ze swoimi dwoma partnerami sparingowymi i menedżerem. I to na nich liczy Nastula. Były mistrz olimpijski nie jest przesądny, nie modli się do swojego Anioła Stróża przed walką. Wie, że się do niej dobrze przygotował.
W Las Vegas "Nastek" mieszka w jednym z najlepszych hoteli: Caesars Palace. Kasyna ma pod nosem, ale jeszcze w nich nie zagrał ani razu.
- Nie ciągnie mnie tam, może jeśli wygram walkę, to wpadnę do kasyna na chwilę. Na razie koncentruję się wyłącznie na walce - zapewnia Polak, który jednak zdążył już docenić urodę tego niezwykłego miasta.
- Podoba mi się Vegas. Jest kolorowo, miasto całą dobę tętni życiem. Żałuję tylko, że nie ma ze mną mojej żony Joanny - zdradza. Paweł nie ma wątpliwości, że rodzina będzie ściskać kciuki.
- Żona obejrzy walkę w telewizji, córeczki raczej nie - dodaje troskliwy tata, który chciałby oszczędzić swoim pociechom brutalnego widowiska, jakim zazwyczaj są walki w Pride.
Nastula po pojedynku leci na tydzień do swojego kolegi, który mieszka w Miami. Tam pod palmą, nad brzegiem oceanu, będzie goił rany po walce. Tych ostatnich życzymy mu jak najmniej.
Historia trzech walk Pawła Nastuli
26 czerwca 2005,
Nastula - Antonio Rodrigo Nogueira
Pierwsza walka Nastuli w Pride. Niestety, "Minotauro" nie dał szans Polakowi, chociaż ten stawiał opór i pojedynek trwał prawie 9 minut. "Nastek" szukał swojej szansy w duszeniu, jednak Brazylijczykowi udało się przewrócić Polaka i w parterze zadać około 20 ciosów w głowę. Wtedy sędzia przerwał walkę.
31 grudnia 2005,
Nastula -
Aleksander Emelianenko
W drugim podejściu do Pride Nastula wytrzymał w ringu 8 minut i 45 sekund z rosyjskim gigantem (prawie 2 metry wzrostu!) Emelianenką. Polak walczył jak równy z równym i mimo paru potężnych ciosów, które wylądowały na jego głowie, poddał się dopiero, gdy Rosjanin zastosował duszenie.
1 lipca 2006, Nastula - Edson Drago
Trzecia, wreszcie zwycięska, walka Polaka w Japonii. Tym razem to Nastula kontrolował przebieg pojedynku i nie pozwolił na zbyt wiele Brazylijczykowi. Walka toczyła się głównie w parterze, co pasowało byłemu judoce. Druga próba założenia dźwigni na rękę okazała się skuteczna i po 4 minutach i 33 sekundach Drago klepnął w ring, poddając się.
autor: Marta Kossecka - Rawicz KA