ja powiem tak, nie trenowalem duzej nigdy zadnego systemu walki ani sztuki, prawie zawsze nogi mi sie uginaja jak widze ze zaraz bedzie zadyma, mimo to praktycznie co tydzien sie bije, moze nie jestem zaczepny ale tu gdzie mieszkam to normalka jakas zadyma, a nie potrafie nikomu odpuscic. po tylu walkach nawet nie mozna sie przywyczaic przynajmniej w moim wypadku, moze dlatego ze czesto bójki z narzedziami, do 'do konca', w kazdym razie jedno jest pewne o wszytskim zapominasz gdy dostniesz pierwsza plombe, nie zawachasz sie oddac mocniej, wpadasz w taki stan ze liczy sie tylko wygrana.
bo tak naprawde boimy sie tylko o to ze bedziemy miec stale uszkodzenia ciala albo obciach przy znajomych, ja juz nie musze niczego udowadniac wiec to drugie odpada mimo to gdy juz sie zacznie starcie to pierwsze tez odchodzi na bok tylko watpliwosci maja co do tego Ci ktorzy nigdy się nie bili albo wierza w przegraną w góry i nie podejmuja walki
bo tak naprawde najgroźniejszym przeciwnikiem nie jest bryś ktory ma 200cm wzrostu i
50 w łapie, nie kozak który ma bejsbola ani nie cwaniaczek z kolegami...
najgroźniejszy przeciwnik to taki, który w jednej chwili potrafi człowieka znienawidzić, widac to nieraz w ich oczach, maja tyle adrenaliny ze wygrać z takim to prawdziwa sztuka, szacunek dla takich. wierzcie mi bo dużo widziałem w mojej małej ojczyźnie...
Zmieniony przez - cyklon04 w dniu 2006-08-01 15:36:32