coś w tym jest
ale wjesz..
jak z babami
(nawet tymi z męskim animusem w Dejwidzie)
jak cuś do glowy wbiją to kuniec..
a tak juz bardzo serio
(tak wjesz- bardzo bardzo

)
to sprwa wyglada tak,
że diete jak odpuszcze na 2 dni chociażby
to potem przez nastepne 7 walcze ze skutkami
jak juz wstepnie "dojde do siebie"
SPRZED i poćwicze troche w trakcie na wiekszych ciężarach
to mam tzw. pompe -jaką panowie obserwują u siebie i szczerze się cieszą
ja niestety mniej..
Zwlaszcza, że "pompa" + warstwa tluszczu podskórnego
daje efekt dla mnie nieakceptowalny
chwilowo nawet
TOTALNIE
Zauwazyłam też,
że dół lepiej reaguje na wiekszą ilość powtórzeń, przy dobrej technice
niż kilku (-nastu) jak robilam np. z 11 kg
fakt, że tylek się podnosi konkretnie od tego,
ale podnosi sie ze "wszystkim"
stąd: oblewa mnie zimny pot już na sama myśl
spompowania się
dopoki nie wypale tego
potem mogę robić
martwy ciąg nawet z 50 kg (jak kolezankia wyżej)
i nie pisne nawet
Jakby niedorzecznie to nie zabrzmialo,
straszliwie się boje
cykam
Mam nadzieje, że się nie gniewasz
bo gdzieś tam wierze w sens tego co piszesz,
tylko narazie jestem zafiksowana j/w
pozdro