Inaczej będziesz kret mówił gdy po raz pierwszy stracisz coś na czym Ci zależało np. przez swój biceps albo uwydatniony kark. Kwestia nie dotyczy tego, " aby sobie mówili " bo coraz częściej milkną z obawy przed reakcją tego Twojego bicepsu na ich uwydatnioną krytykę. A jak wiesz ... polujący lew nie ryczy dlatego załatwią Cię w najmniej oczekiwanym momencie. Dlatego właśnie trzech biszkoptów nie podejdzie do żelbetonowego kloca z oczywistej przyczyny, obawy przed wysokimi cenami rekonstrukcji szczękowej. Ale gdy ten sam żelbetonowy kloc pójdzie do jednego z biszkoptów ubiegac sie o pracę ... usłyszy tylko " wkrótce odezwiemy się do pana " .
Mamy do czynienia z dwoma mechanizmami.
1. On jest duży i/lub silny i/lub wyrzeźbiony - on jest groźny [ obawa, strach ].
2. On jest duży i/lub silny i/lub wyrzeźbiny - ja też bym tak chciał [ zazdrośc ].
Kwestia postrzegania w skali makro cwiczącego chłopaka z widocznymi efektami na dzień 25 marca 2006 roku w polsce jest oczywsita. Porzucmy wszelkie nadzieje na szacunek.
Kwestia postrzegania w skali mikro a więc uwarunkowania środowiskowe [ klasa, szkoła, ulica, dzielnica a więc grupa znających Cię o tyle o ile osób ] ma już się inaczej i tu ogromny plus, że w znającej Cię społeczności nie jesteś już tym pustakiem z bicepsem, przy którym beton jest bombą intelektualną.
Przez ogoloną głowę na studiach i nieco ponad minimalny stopień krępej budowy ciała nie dostałem zaliczenia u jednego profesora z czym miałem od ***ja problemów i myślę, że doszło ***wa do jawnej dyskryminacji mojej osoby.
I to nie jest tak, że Ciebie to nie dotyczy i " a niech sobie mówią " ... sztuka w tym, aby mówili o cwiczących dobrze, również o Tobie i aby to Ci nie szkodziło w życiu a wiedz, że kolejne kilogramy mięcha nie pomogą [ chyba, że zostaniesz sportowcem albo służbistą ]. Pomimo tego i tak będziemy ładowali na gryf to co jest do załadowania. Tylko ja już nauczyłem się, że czasami trzeba trochę mięcha ukryc gdy idzie się na spotkanie o pracę albo zdając egzamin. Pytanie tylko czy codzienna batalia o żelazną masę kilkunastu tysięcy chłopaków w polsce ma głębszy sens. Sam nie wiem k**wa.
Mamy do czynienia z dwoma mechanizmami.
1. On jest duży i/lub silny i/lub wyrzeźbiony - on jest groźny [ obawa, strach ].
2. On jest duży i/lub silny i/lub wyrzeźbiny - ja też bym tak chciał [ zazdrośc ].
Kwestia postrzegania w skali makro cwiczącego chłopaka z widocznymi efektami na dzień 25 marca 2006 roku w polsce jest oczywsita. Porzucmy wszelkie nadzieje na szacunek.
Kwestia postrzegania w skali mikro a więc uwarunkowania środowiskowe [ klasa, szkoła, ulica, dzielnica a więc grupa znających Cię o tyle o ile osób ] ma już się inaczej i tu ogromny plus, że w znającej Cię społeczności nie jesteś już tym pustakiem z bicepsem, przy którym beton jest bombą intelektualną.
Przez ogoloną głowę na studiach i nieco ponad minimalny stopień krępej budowy ciała nie dostałem zaliczenia u jednego profesora z czym miałem od ***ja problemów i myślę, że doszło ***wa do jawnej dyskryminacji mojej osoby.
I to nie jest tak, że Ciebie to nie dotyczy i " a niech sobie mówią " ... sztuka w tym, aby mówili o cwiczących dobrze, również o Tobie i aby to Ci nie szkodziło w życiu a wiedz, że kolejne kilogramy mięcha nie pomogą [ chyba, że zostaniesz sportowcem albo służbistą ]. Pomimo tego i tak będziemy ładowali na gryf to co jest do załadowania. Tylko ja już nauczyłem się, że czasami trzeba trochę mięcha ukryc gdy idzie się na spotkanie o pracę albo zdając egzamin. Pytanie tylko czy codzienna batalia o żelazną masę kilkunastu tysięcy chłopaków w polsce ma głębszy sens. Sam nie wiem k**wa.
postura moja jest troche ponad przeciatna ale raczej nic wiecej. gdy ide ulica wiekszosc ludzi nie zwraca chyba specjalnej uwagi na moja "mase"
A ja: "a to jak się bierzez to już nie trzeba ćwiczyć?" - odp: "No a nie?"
