Oczywiście, ten program to jest kompletna pomyłka. Organizm wejdzie głęboko w stan oszczędnościowy, tłuszczu będzie palił tylko tyle, ile to konieczne, mięśnie polecą szybciej niż zwykle, wszystkie procesy życiowe zostaną spowolnione bo cukry będą oszczędzane jak tylko się da, a efektem będzie ospałość, senność, bóle głowy i potworne kłopoty ze skoncentrowaniem się na czymkolwiek (Michalczewski chyba nic nie robi przez ten okres oprócz ćwiczeń, prawda ?) Jeżeli nie będzie się w stanie realizować katorżniczego programu ćwiczeń tak jak on, tylko będzie się przesiadywać w chałupie i jęczeć, to dodatkowo metabolizm osiągnie nowe, nieznane dotąd niziny. Po zakończeniu "diety" wycieńczony organizm będzie jeszcze trwał w tym stanie przez wiele tygodni, a każdą otrzymaną kalorię (nawet z warzyw i jogurtu) odłoży w tłuszcz na wypadek, gdyby jego właścicielowi miały w najbliższym czasie przyjść do głowy podobnie kretyńskie pomysły, co ten.
Przesadzam ? Nie bardzo, obawiam się. Dla mnie korzystanie z takich porad jest tak samo rozsądne, jak naśladowanie treningu Colemana albo innego worka na koks. Gratuluję Darkowi, że znalazł coś, co się u niego sprawdza, ale bardzo mi przykro, że promuje takie praktyki w sposób wyrwany z kontekstu, kiedy wiadomo, że "skorzystają" z tego głównie zdesperowane couch potatoes, nie mające pojęcia o prawidłowym odchudzaniu...
