)
Wiadomo, nie jest to taka istotna sprawa, ale lepiej żeby wiedzieli, że robię coś "pożytecznego", niż "sam się krzywdzę"
Powiem Wam, że czasami to mi już siły brakuje na te dyskusje - np. chcę trenować albo jestem spocony (załóżmy po aerobach), a np. mama później mówi "o Boże, a Ty znowu się skatowałeś"
Wiadomo - nie jest to aż tak strasznie męczące, ale w momencie, kiedy jesteś zmęczony całym dniem, przed Tobą jeszcze trening, tym bardziej nie chce się za bardzo, to na pewno mile widziane byłyby słowa otuchy, a nie ciągłe zniechęcanie mnie do ćwiczeń
Zastanawiam się, jak to jest u Was? Rodzice akceptują Wasz "wybór"? Może jest podobnie jak u mnie?
Pozdrawiam! 
Impossible is nothing.
Krzysztof Piekarz
i mi mowila jak skoncze jak nei przestane tego brac
teraz po 2 latach, jak czasem nie pojde na silke, to sie mnie pytaja- co sie stalo ze nie idziesz pocwiczyc. zdarzy sie nawet ze mowia: idz sobie pocwicz, bo widze ze sie nudzisz. Po prostu starsi musza zobaczyc, ze robisz cos pozytecznego i sobie nie szkodzisz. Ja powiedzialem im, ze wole chodzic na silke niz stac pod blokiem i napadac na ludzi 