Moje doświadczenie ze Zmechem wyglądają następująco. Przez 2 miesiące byłem normalnym elewem, tzn. zdałem egzaminy (bez pleców, czasem się udaje

, nowy mundur dostałem, szafke, wóz, regulaminowe przedmioty codziennego użytku, "pedałówkę" czyli teczkę na zeszyty itp. Ogólnie było miło, żarcie bardzo dobre, nigdy nie głodowałem, oficerowie wporządku, zajęcia także. Codziennie rano zaprawa, bieg na odległość 3 km, póżniej śniadanie, zajęcia w tzw. Pentagonie, czyli głównym budynku nauczanie, w salach z komputerami, mapami terenowymi itp. Około 15 obiad, dalej zajęcia lub wolne, zależnie od rozkładu zajęć, kolacja od 18 do 19, czas wolny. Po przysiędze można było wyjśc na miasto w czasie wolnym. Oprócz tego zajęcia taktyczne na poligonach, zajęcia praktyczne w parku maszyn, nauka i obsługa Bojowego Wozu Piechoty, strzelanie, ładunku wybuchowe i inne radosne rzeczy. W czasie wolnym do dyspozycji sala gimnastyczna, basen, biblioteka, siłownia. Do sprzątaina rejownów służy zasadnicza, więc nawet nie trzeba było grabić. Ale nauki i informacji bardzo dużo, sporo czasu wolnego trrzeba było poświęcić na naukę własną, wymagali bardzo. Potem ze względu na pewne okoliczności musiałem zrezygnować, ale wróciłem jako "bażant" na przeszkolenie wojskowe jako Kurs Podchorążych Rezerwy, czyli musiałeś mieć magistra albo licencjata żeby się dostać. No i sytuacja się powtórzyła z zakwaterowaniem, wyżywieniem i mundurem. Traktowani byliśmy bardzo lekko, niektórzy twierdzili że za lekko, tyle że musiałeś w ciągu 3 miesięcy przeszkolenia przyjąć choć część wiedzy jaką normalnie elewi dostają w 5 lat. Nauka, nauka i nauka cały czas. Do przysięgi żadnych wyjść na miasto, a jeśli nawet to wyjście było około 19 a powrót do jednostki o 22. A po przeszkoleniu wysłanie na praktyke, w moim przypadku mogłem wybierać jednostke i poszedłem do 25 BKP. I tam to dopiero było fajnie.
Ale ogólnie jak masz możliwość to idz do Zmecha, warto.