Nie wiem, czy śmiać się, czy płakać:
http://pilka.interia.pl/news?inf=547428
-------
Sędzia pobity i ...oskarżony!
29.09.2004
52-letni sędzia piłkarski z Bielska-Białej Jan Czaja, który w maju został pobity przez pseudokibica, będzie... odpowiadał przed sądem za uszkodzenie ciała napastnika.
Grozi mu grzywna lub rok więzienia. Napastnik legitymuje się bowiem obdukcją lekarską, w której lekarz stwierdził, że odniósł obrażenia wymagające leczenia powyżej siedmiu dni. W tej sytuacji prokuratura musiała wszcząć przeciwko sędziemu postępowanie z urzędu - donosi "Trybuna Śląska".
Do incydentu doszło 19 maja. Jan Czaja był sędzią bocznym spotkania juniorów Podbeskidzia Bielsko-Biała z Cukrownikiem Chybie. Mecz zakończył się remisem, kierownicy obu drużyn byli zadowoleni z wyniku. Pochwalili nawet sędziów za bardzo dobrą pracę - pisze "Trybuna Śląska".
"Na początku drugiej połowy, zauważyłem, że za krzakami trzech mężczyzn pije jakiś alkohol. Nie zwracałem na nich uwagi. W pewnym momencie, podniosłem chorągiewkę, pokazując na aut. W tym momencie jeden z nich, krzyknął w moim kierunku: "Co Ty k... ch.... pokazujesz?". Zignorowałem jego słowa. Sędziowałem dalej. Gdy nic nie odpowiedziałem, zawołał jeszcze: "Ja cię jeszcze dojadę". Myślałem, że to bełkot pijaka, więc sędziowałem spokojnie do końca spotkania" - wspomina Czaja.
To co spotkało go po meczu, zapamięta na długo. "Razem z dwoma pozostałymi sędziami, którzy sędziowali w tym meczu, opuściłem stadion. Przed bramą stało tych trzech pijaczków. Ten, który na mnie krzyczał, podbiegł do mnie i uderzył mnie w nos. Zalałem się krwią, ale nie straciłem przytomności. Odepchnąłem go, i zacząłem się z nim szamotać. To były ułamki chwil. Doszło do bijatyki. On wylądował na ziemi. Usiadłem na nim, by nie uciekł. Kolega zadzwonił po policję" - opowiada Czaja. Gdy przyjechała policja, Czaja z jednym z lekarzy pojechał na badania. Diagnoza to złamanie nosa. Lekarka dała Czai pięć dni zwolnienia lekarskiego - podkreśla "Trybuna Śląska".
Gdy Czaja zgłosił się na przesłuchanie w policji, przeżył szok. "Okazało się, że ten pijaczek, który na mnie napadł, miał pękniętą szczękę i uszkodzenia wewnętrzne głowy. Lekarz uznał, że jego obrażenia zasługują na ponad siedem dni zwolnienia lekarskiego. Policjanci uświadomili mnie, że to ja będę odpowiadał za jego pobicie! - denerwuje się sędzia.
"Wszystkiemu winien jest art. 157 kodeksu karnego, który mówi, że jeżeli obrażenia poszkodowanej osoby wymagają leczenia powyżej siedmiu dni, wszczyna się dochodzenie z urzędu" - jednoznacznie stwierdza podkom. Wiesław Mizia, p.o. oficera prasowego bielskiej policji. "Następnie przekazujemy je do prokuratury, a ta z urzędu ma obowiązek skierowania aktu oskarżenia przeciwko sprawcy. Policjanci, którzy byli na miejscu jednoznacznie ocenili, że to sędzia Czaja został napadnięty. Jednak dopiero sąd może ocenić, czy jego zachowanie nie przekroczyło norm obrony koniecznej.
-------