"Real niggers do what they wanna do, bitch niggers do what they can do"
KWAS: ja mialem taka sytuacje ze sie przy***alo kilku drechow do "znajomych" na imprezie a oni do nich z takim tekstem pokazujac na mnie (siedzialem z 5 m dalej przy barze i odlozylem wlasnie bronxa bo przeczuwalem dym
)"on cwiczy boks i jak jakis problem to do niego
"
na szczescie zrezygnowali bo nie widzialo mi sie zebrac po glowie przed egzaminami od kilku cwaniakow bo "znajomi" raczej by nie pomogli
od tamtej pory juz z nimi nie pijeI jeszcze jedno stwierdzenie zauwazone po obserwacjach pewnie wiekszosc z was tez to dostrzeglo.Gdy macie jakies spiecie i koles, ktory zamiast Cie atakowac a wiesz ze to zrobi straszy Cie i gada z toba oznaczo to jedno jest miekka ciota i napewno noga mu lata.To na tyle.Pozdro
-----------------------------
PROSTO
-----------------------------
. Tyle ze ja staram sie na poczatku wytlumaczyc, ze cienki bolek jestem i zeby nie brali mnie za jakiegos killera. Szczegolnie, kiedy idziesz z , np. 2 kolesiami, a z naprzeciwka wychodzi 5 lysych w dresikach. Pierwsze slowa od razu "eee... Michal ty cos trenujesz nie? Dasz im rade?"
. Wtedy staram sie uprzejmie wytlumaczyc, ze owszem, pod warunkiem, ze dadza mi giwere i pelny magazynek. W przeciwnym wypadlu jestem "BJJ, first to run"
.Pozdrawiam
Kiedyś (byłem mocno nietrzeźwy) - a awanturę sprowokował mój równie nietrzezwy kolega. Stosunek 2x3. 2 za uciekającym kolegą, jeden do mnie.
Nie za bardzo wiem jak mi się to udało, ale uniknąłem jakiegos boksa, kolana i uderzenia głową. W efekcie gość odskoczył ode mnie i zapytał:
"Co robisz"
"Bronie się"
"To po ch..j się bronisz"
Osobiście sam bym w to nie uwierzył. Ale cała awantura właśnie tak się skończyła. Kolegę dogonili, ale też go tylko trochę podrapali.
A takie kozaki.
So give it up you bloody sods you'll not be getting laid
And the sooner that you're out the door the sooner we'll be paid
zmacek dobrze mowisz o tych "braciach" ale mocniejsza ekipa ma psychologiczny akcent,niestety nie zawsze da sie uniknac bojki bo mozemy natrafic na ekipe szukajaca zwady i sie pewnie czujaca(ich impreza,znajomi ochroniarze).wiem ze jezeli dyplomacja nie pomaga,to mozna probowac wejsc ktoremus cwaniakowi na ambicje i powiedziec cos w stylu "sproboj sie samemu,kolego ,jezeli masz chociaz troche honoru to powiedz kolegom zeby sie trzymali z daleka i choc solo".-nie ponosze odpowiedzialnosci za ten tekst ,

Kiedy zaczynasz walke to niezaleznie od wyniku ,jestes przegrany...
no wlasnie ;) jak sprobujesz to sie pochwal z jakim poglosem sie spotkal hehe
hmm a ten cytacik mi przypomina moj opis na dole 
" Racja silniejszego zawsze lepsza bywa "
" Najslabsze psy najglosniej szczekaja "
-= SFD FIGHT CLUB =-
-----------------------------
PROSTO
-----------------------------
****SFD FIGHT CLUB****
jeneral Broni (niezla laska
ta Bronia)
bo zycie to nie je bajka to ciezka je bitwa
http://www.sfd.pl/topic.asp?whichpage=37&topic_id=91981 -strona klubowa (przylacz sie)