Witajcie.
Piszę tutaj, bo już mam wypraną głowę i starymi mitami z lat 90' i nowymi metodami treningu I diety.
Opiszę wszystko od początku.
Mam 37 lat, w mlodosci do 18 roku życia mocno ćwiczyłam, trenowałam piłkę ręczna i tańczyłam. Praktycznie 5 dni w tygodniu zaliczałam jakas aktywność. W wieku 22 lat urodziłam córkę i w sumie szybko zgubiłam kg i utrzymywałam wagę na poziomie 54-55 kg przez te wszystkie lata czyli 15 lat. 3 miesiące temu leczyłam refluks żołądka i po tym leczeniu przytylam 6 kg. W tej chwili waze 60-61kg. Miesiąc temu poszłam na silownie.
Korzystam z grafiku zajec zorganizowanych aby wrócić do dobrej postawy i poprawnie wykonanych ćwiczeń.
Wiec tak.
Treningi na początku co 3 dni wiadomo zakwasy, pozniej co 2 dni i ostatni tydzien codziennie oczywiście różne części ciała.
Wyglada to tak.
Poniedziałek zajęcia taneczne z hantelkami mega wycisk - nazywam to mordorem pocenia.
Wtorek power pilates
Środa pośladki
Czwartek slim down body
Piatek siłowo obwodowy
Weekend wolny.
I teraz tak waga wskoczyła mi na 61kg mimo, mimo ze:
Wprowadziłam stale rytuały oczyszczające jak elixir z imbiru, octu jabłkowego, miodu I soku z cytryny na czczo codziennie, pozniej kolagen 5000mg, kalorie w dni treningowe 1800 w nietreningowe 1600, kreatyna od 2 tygodni po treningu, l-karnityna przed treningiem i bialko po treningu.
Bialko dzienne max 110g i mocno tego pilnuje.
Mam wrazenie, ze moj brzuch rośnie po tym refluksie. Nie mialam problemu z płaskim brzuchem a teraz przez okrągły miesiac moje obwody spadły o 1-2cm. Nie mieszczę sie w ubrania to jest po prostu jakis dramat i nie mam pojecia co robic. Kumpel jest trenerem i mowi, ze mam swietna baze do zbudowania ciała, pamięć mięśniową, kolejni znawcy mowia, ze kreatyna po 3 miesiącach, kolejni, ze przez bialko wywali mi mięśnie jak u kulturystki. Po prostu idzie oszalec.
Mam 37 lat, 164cm wzrostu, nigdy nie mialam nadwagi ale nie mam pojecia co sie spektakularnego wydarzyło przez 3 miesiące, ze przytylam 6kg... jestem zalamana.
Czy jest tu jakas dobra dusza, która mi pomoże? Jestem pilnym uczniem nie boję sie ciężkiej harowki na siłce ale mam wrażenie, ze walczę z wiatrakami...
Piszę tutaj, bo już mam wypraną głowę i starymi mitami z lat 90' i nowymi metodami treningu I diety.
Opiszę wszystko od początku.
Mam 37 lat, w mlodosci do 18 roku życia mocno ćwiczyłam, trenowałam piłkę ręczna i tańczyłam. Praktycznie 5 dni w tygodniu zaliczałam jakas aktywność. W wieku 22 lat urodziłam córkę i w sumie szybko zgubiłam kg i utrzymywałam wagę na poziomie 54-55 kg przez te wszystkie lata czyli 15 lat. 3 miesiące temu leczyłam refluks żołądka i po tym leczeniu przytylam 6 kg. W tej chwili waze 60-61kg. Miesiąc temu poszłam na silownie.
Korzystam z grafiku zajec zorganizowanych aby wrócić do dobrej postawy i poprawnie wykonanych ćwiczeń.
Wiec tak.
Treningi na początku co 3 dni wiadomo zakwasy, pozniej co 2 dni i ostatni tydzien codziennie oczywiście różne części ciała.
Wyglada to tak.
Poniedziałek zajęcia taneczne z hantelkami mega wycisk - nazywam to mordorem pocenia.
Wtorek power pilates
Środa pośladki
Czwartek slim down body
Piatek siłowo obwodowy
Weekend wolny.
I teraz tak waga wskoczyła mi na 61kg mimo, mimo ze:
Wprowadziłam stale rytuały oczyszczające jak elixir z imbiru, octu jabłkowego, miodu I soku z cytryny na czczo codziennie, pozniej kolagen 5000mg, kalorie w dni treningowe 1800 w nietreningowe 1600, kreatyna od 2 tygodni po treningu, l-karnityna przed treningiem i bialko po treningu.
Bialko dzienne max 110g i mocno tego pilnuje.
Mam wrazenie, ze moj brzuch rośnie po tym refluksie. Nie mialam problemu z płaskim brzuchem a teraz przez okrągły miesiac moje obwody spadły o 1-2cm. Nie mieszczę sie w ubrania to jest po prostu jakis dramat i nie mam pojecia co robic. Kumpel jest trenerem i mowi, ze mam swietna baze do zbudowania ciała, pamięć mięśniową, kolejni znawcy mowia, ze kreatyna po 3 miesiącach, kolejni, ze przez bialko wywali mi mięśnie jak u kulturystki. Po prostu idzie oszalec.
Mam 37 lat, 164cm wzrostu, nigdy nie mialam nadwagi ale nie mam pojecia co sie spektakularnego wydarzyło przez 3 miesiące, ze przytylam 6kg... jestem zalamana.
Czy jest tu jakas dobra dusza, która mi pomoże? Jestem pilnym uczniem nie boję sie ciężkiej harowki na siłce ale mam wrażenie, ze walczę z wiatrakami...
Krzysztof Piekarz