Takie ceny to chyba mają dla Ciebie i po obecnych kontaktach cenowych
Kupując kilka ton, jest to mała ilość, lepszej ceny nie dostaniesz. Skoro jesteś grubą rybą, tak sądzę, skoro nazywasz polskie firmy płotkami, to złóż ofertę na kilka tysięcy ton w ujęciu wielomiesięcznej umowy, to na pewno ktoś tam Cię w końcu potraktuje poważnie i kupisz surowiec w dobrej cenie, operujesz na zbyt małych wolumenach i kwotach, dlatego nie widzisz w tym sensu i opłacalności. Nikt nie potraktuje Cię poważnie, jeśli dzwonisz po hurtowaniach i mówisz, że chcesz sobie kupić trochę białka pod własną markę.
Powiedzmy sobie szczerze...Osoby, ktore siedzą w tym biznesie na poważnie, nie pytają się randomowych userów w necie, dlaczego białko jest drogie
żadna firma nie poda Ci konkretnych cen, za jaki sprzedaje surowiec innym firmom, bo zazwyczaj jest to informacja poufna, często stanowi tajemnice danej umowy.
w swoich przeliczeniach nie bierzesz pod uwagę kilku mechanizmów, ktore nie sa Ci znane i nie będą znane - bo jak wspominam wyżej, jest to informacja, która znają jedynie strony umowy. Jakbyś znał te mechanizmy, to byś nie był zdziwiony i nie zadawał takich pytań.
Swoja droga, jakbym Ci podał realna cenę COGS Base dla produktu białkowego, to pewnie byś dostał paplitacji serca, a Twoja wyobraznia co do teorii spiskowych weszla by na nowy poziom.
Odpowiedź na pytanie nie sprowadza się do jednego prostego mechanizmu, który policzysz sobie w kalkulatorze nudząc się popołudniami. Weź pod uwagę globalne uwarunkowania makroekonomiczne rynku mleczarskiego, zaawansowaną inżynierię finansową w postaci hedgingu i kontraktów terminowych, specyfikę technologii produkcji żywności (w tym różnice pomiędzy suchą masą a rzeczywistym udziałem surowca), a także agresywne modele biznesowe typu Direct-to-Consumer (D2C) oraz optymalizację łańcucha dostaw.
Błędem poznawczym przeciętnego konsumenta jest założenie, że ceny na półkach sklepowych odzwierciedlają bieżące, codzienne notowania giełdowe surowców (tzw. ceny spot). Rynek detaliczny żywności wysokoprzetworzonej wykazuje potężną inercję cenową, wynikającą z powszechnego stosowania instrumentów zabezpieczających ryzyko.
Wielkie przedsiębiorstwa suplementacyjne, z uwagi na ogromne wolumeny obrotu sięgające tysięcy ton surowca rocznie, nie mogą pozwolić sobie na ekspozycję na skrajną zmienność cen na rynkach spotowych. W tym celu mają wyspecjalizowane zespoły ds. zakupów, których zadaniem jest śledzenie trendów i wykorzystywanie instrumentów finansowych znanych jako kontrakty terminowe (tzw. forward contracts lub futures). Istota tych kontraktów polega na zobowiązaniu się dwóch stron – producenta surowca (mleczarni) i kupującego (firmy suplementacyjnej) – do zrealizowania transakcji zakupu ściśle określonego wolumenu surowca w ustalonej dacie w przyszłości, jednakże po cenie zablokowanej w momencie podpisania umowy. Praktyka ta, szeroko wspierana przez międzynarodowe instytucje nadzorujące rynek mleka (np. w USA przez reautoryzowany Dairy Forward Pricing Program, pozwalający na zawieranie umów terminowych aż do 2026 roku z wygaśnięciem do 2029 roku), stanowi absolutny fundament zarządzania ryzykiem finansowym dużych korporacji.
Rozpatrując sytuację polskich marek w kontekście historycznym, należy cofnąć się do lat 2023-2024. Jak wskazano wcześniej, ceny WPC 80 znajdowały się wówczas na poziomie znacznie niższym (od 5 000 EUR do kilkunastu tysięcy EUR za tonę). Firmy, dysponujące silnym zapleczem kapitałowym oraz rozbudowaną, autonomiczną infrastrukturą magazynową, zawarły w owym czasie wielkoskalowe, długoterminowe umowy forward obejmujące dostawy na 12, 18, a nawet 24 miesiące w przód.
Oznacza to, że fizyczny proszek białkowy, który w pierwszej połowie 2026 roku jest wysypywany do mieszalników w fabrykach w Polsce, nie został zakupiony po dzisiejszej, drastycznie wysokiej cenie 20 250 EUR/t (ok. 85 PLN/kg). Został on zakupiony po cenie historycznej, zagwarantowanej kontraktem zawartym miesiące lub lata wcześniej. Realny, księgowy koszt uzyskania przychodu w pozycji surowca dla tych partii może wynosić 40, 45 lub 50 PLN za kilogram, a nie rynkowe 85 PLN.
To wyjaśnia, dlaczego producenci są w stanie oferować produkt w cenie detalicznej oscylującej wokół 60-70 PLN za 700g, nie generując przy tym strat. Sprzedaż ta nadal opiera się na bazie kosztowej z przeszłości. Zjawisko to w żargonie analitycznym nazywane jest opóźnieniem transmisji cen. Niemniej jednak, specjaliści branżowi ostrzegają, że jest to sytuacja przejściowa. Jak podkreślają eksperci ds. rynku żywienia sportowego w swoich raportach prognozujących na drugą połowę 2026 roku: "WPC80 kosztował około 5 000 euro za tonę. Dziś zbliża się do 20 000 euro. To nie jest chwilowy skok. To strukturalna zmiana w jednym z najbardziej kluczowych składników odżywiania sportowego".
W miarę jak wygasać będą historyczne kontrakty forward, polscy producenci zostaną zmuszeni do odnawiania zapasów (aneksowania nowych umów) w warunkach nowej, ekstremalnie wysokiej bazy cenowej, co nieuchronnie zwiastuje potężne podwyżki cen detalicznych w przyszłości.
Druga warstwa analityczna, bez której nie można zrozumieć struktury kosztów ostatecznego produktu, opiera się na technologii produkcji oraz regulacjach prawnych określających parametry fizykochemiczne surowca, a także na samej kompozycji gotowej odżywki białkowej. Pojęcie "Koncentrat Białek Serwatkowych 80" zawiera w sobie techniczną subtelność, z której konsumenci nie zdają sobie na ogół sprawy.
Przemysł mleczarski definiuje WPC 80 na podstawie restrykcyjnych standardów, takich jak te opublikowane przez American Dairy Products Institute. Zgodnie z normą ADPI WPC Standard v4.0,
koncentrat białka serwatkowego WPC 80 musi zawierać minimum 79,5% (typowo 80,0% - 82,0%) białka, jednak wartość ta obliczana jest wyłącznie w odniesieniu do suchej masy (dry basis). Tymczasem żaden proszek białkowy opuszczający instalacje suszenia rozpyłowego w mleczarni nie jest w 100% "suchy". Specyfikacja surowca WPC 80 wyraźnie wskazuje na obecność innych naturalnych komponentów:
-Wilgotność (woda): od 3,0% do 5,0% (maksymalnie 6,0%).
-Tłuszcz mleczny: od 4,0% do 8,0% (maksymalnie 10,0%).
-Węglowodany (laktoza): od 4,0% do 10,0%.
-Popiół (składniki mineralne): od 3,0% do 5,0%.
W efekcie, fizyczny proszek WPC 80 wyceniany na giełdach (te hipotetyczne 85 PLN/kg) zawiera w rzeczywistości, po uwzględnieniu naturalnie występującej wody, około 76% do 77% czystego białka. Producent odżywek kupuje zatem surowiec, który już na starcie nie jest w 100% białkiem, co ma kolosalne znaczenie dla optymalizacji kosztowej gotowych formulacji.
I nie jest to oszukiwanie, robienie wałków, ale wiedza z technologii żywności.
Nie sposób też analizować konkurencyjności cenowej polskich odżywek bez zrozumienia przewrotu, jakiego te marki dokonały na przestrzeni ostatniej dekady w strukturze łańcucha dystrybucji detalicznej. W tradycyjnym modelu FMCG (Fast-Moving Consumer Goods), narzuty na produkt bywają nierzadko wyższe niż sam koszt surowca użytego do jego wytworzenia.
Jeżeli w tym wielostopniowym systemie cena surowca wynosi np. 40 PLN (lub w ekstremum 85 PLN), marże kumulują się lawinowo. Ostateczny klient musiałby zapłacić za 700g słoik białka kwotę oscylującą w okolicach 120-150 PLN. I w istocie – takie ceny można zaobserwować na polskim rynku wśród zachodnich (np. amerykańskich) marek premium, które polegają na sieciach stacjonarnych i globalnej dystrybucji hurtowej. W odpowiedzi na ten problem, podmioty z rodzimego rynku stworzyły szczelny ekosystem "Direct-to-Consumer" (D2C) – bezpośrednio do konsumenta. Znaczna część obrotu tych marek realizowana jest poprzez ich własne platformy e-commerce, będące swoistymi cyfrowymi monopolami w Polsce, oraz dedykowane, franczyzowe lub własne sieci punktów stacjonarnych. Kontrolując bezpośrednio cyfrową kasę i relację z konsumentem, firma nie musi opłacać haraczu na rzecz sieci wielkopowierzchniowych. Skutkuje to potężną oszczędnością kapitałową i zatrzymaniem wewnątrz firmy marż rzędu 40-50%, co całkowicie zmienia zdolność absorpcji kosztów z giełd surowcowych.
Pominę juz kwestie opakowań, strategii marketingowych typu loss leader, czy legislacji podatkowej
Często jest tak, że brak wiedzy, czy brak rozumienia pewnych mechanizmów rządzących światem, ekonomią, mechanizmami rynku, a nawet psychologii rodzi po prostu teorie spiskowe. Sam zaznaczyłeś, że pytanie jest niewygodne - ale to jest Twoja ocena, pytanie jest niewygodne, bo nie znasz odpowiedzi na nie, bo brakuje Ci wiedzy, by je zrozumieć, stad tworzysz sobie sam historie, aby usprawiedliwić swoje barki.
Temat zamykam, bo po Twoich wypowiedziach nie widzę tutaj podstaw, byśmy mogli podyskutować w tym zakresie. Nie jest to temat niewygodny, tylko temat jest złożony, skomplikowany dla osoby, która nie zna mechanizmów rynkowych. Tym bardziej, że nawet nie znasz dobrego źrodła surowca białkowego, podając strony internetowe od pośredników posredników

linki muszę wywalić, bo naruszają regulamin.
Dobra rada, jeśli nie wszedłeś jeszcze w ten biznes, to proponuje zmienić branże, bo tutaj sobie nie poradzisz.
Zmieniony przez - antypimp w dniu 2026-04-21 01:31:44