He, he ja dorastałem w lata 80/90 i mogę powiedzieć że przemoc to była rzecz totalnie powszednia. Przede wszystkim po 89 roku milicja/policja nie bardzo wiedziała jak reagować, w związku z czym często żeby nie być posadzona o "zomowsaką" przeszłość nie reagowała. No i standardem było że albo należysz do jakiejś subkultury (punk/skin/matal), albo kibuicujesz takiej czy innej drużynie, albo bawisz się w gangsterkę, albo jesteś po prostu dresem:)
Generalnie każde wyjście na miast a czesto nawet na swoje osiedle, po za swój rewir to była przygoda i potencjalna nap..lanak.
Do tego sprzęt był na porządku dziennym (łańcuch, kije, kije bejsbolowe). Jako ciekawostkę napiszę że w sklepie ze sprzętem do do sportów walki kupowałeś kije bejsbolowe, a w sklepie z kasetami, krojone przez skinów na pankach kurtki flajerki:)
Generalnie nudno nie było:) Na plus na pewno było mimo wszystko mniej noży w użyciu i nie istniały dopalacze.
Zmieniony przez - elduce w dniu 2020-04-28 21:14:05
Generalnie każde wyjście na miast a czesto nawet na swoje osiedle, po za swój rewir to była przygoda i potencjalna nap..lanak.
Do tego sprzęt był na porządku dziennym (łańcuch, kije, kije bejsbolowe). Jako ciekawostkę napiszę że w sklepie ze sprzętem do do sportów walki kupowałeś kije bejsbolowe, a w sklepie z kasetami, krojone przez skinów na pankach kurtki flajerki:)
Generalnie nudno nie było:) Na plus na pewno było mimo wszystko mniej noży w użyciu i nie istniały dopalacze.
Zmieniony przez - elduce w dniu 2020-04-28 21:14:05
2
To tak jak rozmawiałem z dziadkami i pradziadkami , dzisiaj opowieści o latach 2 wojny światowej i zaraz powojennych dla nas wydawać mogą się straszne , dla nich było to codzienne życie . Młodym trudno uwierzyć np że dawniej na niektóre ulice w mieście po prostu się nie chodziło zwłaszcza nocą ... Jako ciekawostkę opiszę kolejną historyjkę , na jednej z dyskotek grasował taki super osiłek wiejski J który miał ze 110 kg wagi i z 195 wzrostu , podchodził on do ludzi zwłaszcza przyjezdnych i wprost pytał czy ktoś chciałby się z nim bić , 70 kilogramowi zapaśnicy nie radzili sobie z nim , raz został pokonany przez chłopaka który przyjechał do rodziny i ćwiczył taekwondo , bo zupełnie nie umiał bronić się przed kopnięciami , po czwartym kopnięciu bocznym w brzuch jednak padł , z tym że ten co go pokonał musiał szybko uciekać z dyski , bo goniło go ponad 20 osób z wsi J , musiał też skrócić pobyt u rodziny . Z dwa lata póżniej w bitwie między dwoma wsiami J został też powalony częścią wozu konnego zwaną ,, kłonnicą " . Pochodzę z małego miasta , i choć u nas też sporo się działo to , wakacje i ferie u rodziny na wsi nudne nie były ... Cóż takie były czasy ...
gdzie nie raz dochodziło do różnych uszkodzeń ciała czy skrzykiwanie się w celu wygonienia obcych z "naszego" boiska/podwórka. W szkole gnębienie młodszych przez starszych to w ogóle był standard. Solówy. Wiadomo ktoś zawsze dostał po gębie, ale raczej nie było z tego afery. No i wszechobecne "krojenie" - z każdej dalszej (tj. poza osiedle) wyprawy można było wrócić nie tylko bez roweru/zegarka, ale także kurtki, czapki czy butów co dziś w ogóle jest nie do pomyślenia. Pamiętam jak kiedyś w zimie widziałem kolesia, który w skarpetkach do domu wracał, bez swoich nowych adidasków (oczywiście oryginalne spod pałacu). Otaczała cię grupa i "wyskakiwałeś" z fantów dobrowolnie lub nie.