Miałem wszystko pod kontrolą, aż tu nagle jakieś takie małe załamanie i niewiedza "co dalej" :/
Chłop, waga obecna 82.3 (ranne pomiary), 179 cm wzrostu, praca biurowa, aktywność fizyczna umiarkowana, siłownia 2 - 3 razy w tygodniu, raz piłka około godziny, czasem biegi.
Mam 2300 kcal, białko 180 g, 80 t, reszta węgle.
Odchudzanie od 6 miesięcy, szło super, kilogram tygodniowo jak w zegarku, aż do momentu wzięcia kolejny raz kreatyny (wcześniej brałem jakieś 2 miesiące temu). Od 3 tygodni waga stoi, pomimo że jeszcze czyściej jem i jeszcze bardziej staram się ćwiczyć. Wiem, że kreatyna będzie trzymać wodę, ale 3 tygodnie to trochę za dużo :)
Moje pytanie do was "co dalej"?
1. Ciąć? Tylko co? Wszystko? Węgle czy tłuszcze? A może za dużo białka?
2. Dodawać kardio? Więcej kardio i jeszcze więcej?
Pomimo utraty 17 kg, nadal jestem otłuszczony. Nie wiem czy taka budowa, ale żeby jakaś żyłka się pokazała, trzeba się nieźle napocić. Myślę czy by nie zejść do jakiejś skrajnej wagi, a jeszcze z 15 zrzucić i wtedy odbudowywać już masę na mięśniach?
W mojej diecie przeważają produkty mlekopochodne. Serki, twarogi, jogurty naturalne. Wszystko wliczone w bilans. Staram się jeść dużo warzyw i w miarę dbam o te zasady "to przed wysiłkiem, tamto po wysiłku".
To nie tak, że jęczę, że nie ma progresu, bo ten jest, ale trochę stanął :)
Badania robię co miesiąc, testosteron wzrósł od początku odchudzania o jakieś 200 jednostek. Na początku był na granicy normy.
Kortyzol przy ostatnim pomiarze lekko w granicach normy, bo o ile pamiętam 20, jednak miałem trochę stresów i nieprzespanych nocy. Generalnie późno wstaję, pomiar był o 9, a wstaję o 8.
Czy ktoś mi dopomoże? :)
Chłop, waga obecna 82.3 (ranne pomiary), 179 cm wzrostu, praca biurowa, aktywność fizyczna umiarkowana, siłownia 2 - 3 razy w tygodniu, raz piłka około godziny, czasem biegi.
Mam 2300 kcal, białko 180 g, 80 t, reszta węgle.
Odchudzanie od 6 miesięcy, szło super, kilogram tygodniowo jak w zegarku, aż do momentu wzięcia kolejny raz kreatyny (wcześniej brałem jakieś 2 miesiące temu). Od 3 tygodni waga stoi, pomimo że jeszcze czyściej jem i jeszcze bardziej staram się ćwiczyć. Wiem, że kreatyna będzie trzymać wodę, ale 3 tygodnie to trochę za dużo :)
Moje pytanie do was "co dalej"?
1. Ciąć? Tylko co? Wszystko? Węgle czy tłuszcze? A może za dużo białka?
2. Dodawać kardio? Więcej kardio i jeszcze więcej?
Pomimo utraty 17 kg, nadal jestem otłuszczony. Nie wiem czy taka budowa, ale żeby jakaś żyłka się pokazała, trzeba się nieźle napocić. Myślę czy by nie zejść do jakiejś skrajnej wagi, a jeszcze z 15 zrzucić i wtedy odbudowywać już masę na mięśniach?
W mojej diecie przeważają produkty mlekopochodne. Serki, twarogi, jogurty naturalne. Wszystko wliczone w bilans. Staram się jeść dużo warzyw i w miarę dbam o te zasady "to przed wysiłkiem, tamto po wysiłku".
To nie tak, że jęczę, że nie ma progresu, bo ten jest, ale trochę stanął :)
Badania robię co miesiąc, testosteron wzrósł od początku odchudzania o jakieś 200 jednostek. Na początku był na granicy normy.
Kortyzol przy ostatnim pomiarze lekko w granicach normy, bo o ile pamiętam 20, jednak miałem trochę stresów i nieprzespanych nocy. Generalnie późno wstaję, pomiar był o 9, a wstaję o 8.
Czy ktoś mi dopomoże? :)
Moje życie to angielski
Krzysztof Piekarz