Wczoraj startowałem treningowo w biegu na 10km. Zawody idealnie na koniec 5tygodni pierwszego fazy okresu bazowego a wiec max zmeczenie. Trasa miala byc latwa i przyjemna a okazala sie calkie wymagajaca bo miala 90m wzrostu wysokosci a to nie jest malo jak sie biegnie w tempach progowych do tego wialo jak cholera a wiec normalne warunki w jakich startuje w biegach -).
W sumie pobieglem bardzo rowno, pierwszy km byl najlatwiejszy bo zupelnie plaski i wiatr nie przeszkadzal, od drugiego km bylo pod wiatr a od 3ciego pod gorke. Mimo wszystko koncowy wynik to 39,53 a wiec 4 sekundy slabszy niz PB z wiosny ale zrobiony na trasie z 4 razy wiekszym przewyzszeniem a co najwazniejsze bez umierania, mocno ale nie tak jak to bylo na wiosne gdzie ostatnie 3-4km to byl zombi mod a bieglem wtedy na zupelnie plaskiej trasie i jeszcze z wiatrem. Wczoraj bylo okej jesli chodzi o skale wysilku na tyle dobrze ze bieg byl rowny a tez nie mialem zbytnio mocy aby finiszowac i dziwie sie ludziom ktorzy taka moc maja bo dla mnie to oznaka tego ze przez 9,500m sie obijali-) Najszybsze kilometry to kilometr pierwszy na 3,46 oraz km 6ty na 3,42 gdzie bylo troche z gorki. Zegarek pokazal mi 70m wiecej, nie wiem czy trasa miala atest ale to nie ma znaczenia bo PB na 10km ma byc w kwietniu i nie tam jakies 39 min tylko o wiele lepiej wiec jak zawsze z wyniku nie jestem zadowolony tzn. solidnie, planowo bez fajerwerkow.
Forma biegowa jest lepsza niz w sezonie to dla mnie bylo jasne bo kiedy biegam dwukilometrowki po 4,10 i pierwszy km lapie sie w pierwszym zakresie a dopiero drugi ktory lece pod wiatr powoduje ze delikatnie opuszczam ta strefe, to znak ze forma idzie w gore. Na treningach nie biegam szybko w zasadzie to biegam taka klasyczna baze i to najwolniej od 2 lat gdzie czesto latam po 5,30 czyli cos zupelnie dla mnie nowego, dawno nie biegalem tak wolno w sumie wolniej niz 5,10 to nie biegalem od dawna ale wlasnie tak ma to wygladac, robie jedynie jakies delikatne zadania ale nie szybciej niz 4,00 w sumie to na 4,00 to ja zrobilem przez 5 tygodni moze z 10km jak zsumuje wszystkie interwaly, do tego 3
treningi 4setek w tempie 85-90 sek czyli 3,40 i lepiej wiec dla mnie tez mega wolno. Dlatego na biegu tempo ponizej 4,00 powodowalo wysokie tetna a jakbym biegl po 4,10 to byloby prawie rozbieganie, wlasnie dlatego ze rozbudowuje strefy tlenowe kosztem stref nadprogowych podtrzymujac jedynie szybkosc kilkusetmetrowa i na biegu mialem zapas predkosci przez caly czas co widac po najszybszym kilometrze ktory byl za polowa ale brakuje rozbiegania treningowego w tych tempach ale takie powoli bede wdrazal. Plan jest taki zeby za 4 miechy zlamac 37 minut czyli biec w tempie 3,42 przez cale 10km a nie tylko przez 20% -))
Finalnie tak jak wspomnialem 39,53, start udany, 69 miejsce open na okolo 1400 a wiec pierwsze 5% stawki. Gdy bieglem na wiosne lepszy czas dal mi około7% stawki wiec to pokazuje ze trasa byla trudniejsza, jak porownuje tych najlepszych i ich wynik z obydwu startow to tracili okolo 30 sek przy czasach w okolicach 33-34min, wiadomo ze wolniejsi biegacze traca jeszcze wiecej i to jest dobry prognostyk dla mnie -) Ciekawe tez bylo to ze kilka sekund szybciej i bylbym w top40, bylo bardzo ciasno w granicach 39-41 minut i fajnie bo jest z kim biec przez caly wyscig pomimo tego ze jest tylko 1400 osob ale jak ktos biegnie w okolicach 34-36 min to zupelnie nie ma z kim biec.
Ciekawe bylo to ze pierwszy km w 3,46 a hr na 140 i zastanawialem sie nad tym czy aby mi pozyczony pulsometr zle nie pokazal ale w sumie to wtedy byl dla mnie zupelny relaks i takie miale wrazenia na biegu jak pokazal pulsometr wiec moglo tak byc-)
Czaz 10km z zegarka to 39,38, musze sobie poprawic chumor -)))
Zmieniony przez - pirlo2122 w dniu 2017-11-20 21:08:16