W DNT możesz jeść mniej węgli, więcej tłuszczu, tak jak napisałeś (100g węgli, reszta tłuszcz), ale w DT nie musisz tak nisko schodzić z tłuszczem, do 52g.
Jeśli w DT dasz 1g T na kg masy ciała (czyli ok. 90g) lub nawet trochę więcej - też schudniesz, ale będziesz miał o wiele szersze pole do popisu, jeśli chodzi o komponowanie diety i jej smakowitość. Suche węgle bez tłuszczu są po prostu niezbyt smaczne, a taka mało atrakcyjna dieta szybko się nudzi, jest męcząca i bardzo sprzyja skokom w bok lub w ogóle - zarzuceniu przy najbliższej okazji pomysłu redukcji...
Tłuszcz jest nośnikiem smaku - można dzięki niemu robić jakieś sosy do tych węgli (na bazie jogurtu czy z dodatkiem śmietany), jeść tłustsze mięsa czy ryby, masło do chleba, kawałek gorzkiej czekolady - a kiedy jemy w miarę smacznie, to nie odczuwamy tak bardzo uciążliwości diety, psychika mniej cierpi i są większe szanse na sukces, na to że wytrwamy w redukcji do końca.
Ludzie, którzy za bardzo kombinują, udziwniają i później muszą dzień w dzień pilnować tych swoich skomplikowanych założeń przy gotowaniu i jedzeniu - szybciej się po prostu męczą tą
redukcją i łatwiej poddają. Ma być prosto, praktycznie, wygodnie, wystarczająco smacznie - po to, by ta nowa, zdrowa dieta stała się naszym nowym i lubianym stylem życia, a nie okresową męczarnią, od której jak najszybciej chce się uciec.