Od dawna starasz się jeść normalnie? Może być tak, że masz osłabiony układ pokarmowy i dlatego źle znosisz bardziej ciężkostrawne produkty lub większe ilości jedzenia, nawet gdyby były adekwatne do wysiłku.
Po takich przejściach powinnaś koniecznie porobić badania ogólne i hormonów.
Co do naprawy - to nie może być robione na siłę, tylko stopniowo. Jeśli mniejsze posiłki łatwiej Ci wchodzą, to nie musisz się zmuszać do bardzo dużych.
Białka masz naprawdę sporo, ja bym na próbę je ograniczyła i cześć zastąpiła białkiem roślinnym z produktów, które lubisz. Być może intuicja podpowiada Ci, że zwierzęcego białka jesz za dużo. Przy sportach siłowych powinno wystarczyć 1,5g na kilogram masy ciała (dla mężczyzny), a Ty jesteś kobietą i chyba nie rozrastasz się w bardzo szybkim tempie, prawda? Kobiety z natury wolniej nabierają mięśni (i dodatkowo przeważnie mają inny skład procentowy ciała, niż panowie, więc mogą potrzebować sporo mniej tego białka na kg masy ciała).
Jeśli są jakieś problemy z układem pokarmowym, to on musi być priorytetem, tzn. pod jego możliwości dopasowujesz aktywność i w razie czego ją zmniejszasz, a nie zmuszasz się do jedzenia dużo, kiedy nie dajesz rady... Aktywność możesz regulować, a ograniczeń przewodu pokarmowego tak łatwo nie przeskoczysz, musisz działać delikatnie, dbać o niego, by sobie nie zaszkodzić.
Być może potrzebujesz jakiegoś działania mającego na celu poprawę trawienia - dokwaszenia żołądka, enzymów czy ziółek.
Przy problemach z pracą układu pokarmowego można czuć awersję do jedzenia, szczególnie "cięższego", jak coś tłustego czy mięso.