Mam pytanko do _Knife_
Jak według Ciebie powinna wyglądać odpowiednia samoobrona?:
1. jeden na jeden (bez sprzętu, średniak)
2. jeden na jeden (niesamowity machacz nogami lub rękami)
3. jeden kontra koleś z nożem
4. jeden kontra nożownik
Dałem pytanie trochę przewrotnie, gdyż czytając twoje wypowiedzi na forum, odnoszę wrażenie, że Ty trenując MT, KM, TKD (reszta w profilu) równocześnie negujesz sens trenowania czegokolwiek.
To wygląda tak:
- nie warto uczyć się obron przeciwko napastnikowi uzbrojonemu ponieważ on i tak nas poszatkuje
- nie ma sensu ćwiczyć technik combatu gdyż i tak nie przygotowują one do realnej walki
- nie ma potrzeby trenowania tradycyjnych, bo tradycyjne SW są do dupy
Idąc tym tokiem rozumowania nie warto robić nic tylko czekać na śmierć!
- co z tego, że będę ćwiczył boks kilka lat jak przyjdzie fenomen TKD i mnie wypunktuje nogami
- po co uczyć się dźwigni jak i tak ich nie zastosuję
- po co wogóle zwiększać siłę, masę,
wytrzymałość itd. jak przyjdzie silniejszy, lepszy i mnie zmiażdży
- po cholerę biegać jak pojawi się ulicznik-sprinter i mnie dogoni
Cholera mnie się wydawało zawsze, że po to ćwiczymy by zwiększać nasze szanse w realnym starciu!
To tak przy okazji bo mam kumpla który trenował już dłuższy okres czasu różne sztuki walki, nieźle uderzał, kopał i robił inne rzeczy i nagle olśniło go, że nie ma sensu bo on nie ma takiej psychiki jak inni uliczni fighterzy i przez to jego trenowanie jest głupotą. Teraz kupił kompa i olał cały sport.
Zmieniony przez - Remi-Thor w dniu 2004-03-13 18:30:11