Dzień dobry, jak większość tutaj chciałabym się dowiedzieć czy to co robię przynosi takie efekty jak powinno.
Co najmniej 3-4 razy w tygodniu jestem na siłowni, gdzie zaczynam zawsze od bieżni, a później albo przechodzę na: orbitrek, schody, rower itp., albo na sprzęt siłowy gdzie przez ok 40 min ćwiczę na trzech maszynach na nogi, trzech na ręce i trzech na brzuch.
Przynajmniej raz w tyg jestem na zajęciach fitness (czasami dwa razy), i raz w tyg na basenie ale to raczej dla zrelaksowania się.
Staram się jeść racjonalnie, wykluczyłam biały chleb, biały ryż i biały makaron. Jogurty tylko naturalne, zero dosładzania czegokolwiek, kurczak pieczony,nie smażony, sporo warzyw.
Raz w tyg, zazwyczaj w pt lub sob pozwalam sobie na odpuszczenie diety, wtedy zazwyczaj jest jakaś impreza z przekąskami, alkoholem itd.
Teraz niedawno troszkę waga się ruszyła w dół ale za wolno, na pewno nie 1 kg na tydzień.
Na siłowni różni trenerzy mówią różne rzeczy, raz że mam się skupić na cardio, raz że siłowe a kobietki mówią że dopiero jak zaczęły chodzić na zajęcia fitness to zauważyły spadek wagi.
Co myślicie o diecie? Czy ten jeden dzień wolnego jest rozsądny? Gdzieś czytałam że dzięki temu metabolizm nie zwalnia i podczas tych dietetycznych dni nadal chodzi na najwyższych obrotach.
I na czym powinnam się skupić na siłowni?
Co najmniej 3-4 razy w tygodniu jestem na siłowni, gdzie zaczynam zawsze od bieżni, a później albo przechodzę na: orbitrek, schody, rower itp., albo na sprzęt siłowy gdzie przez ok 40 min ćwiczę na trzech maszynach na nogi, trzech na ręce i trzech na brzuch.
Przynajmniej raz w tyg jestem na zajęciach fitness (czasami dwa razy), i raz w tyg na basenie ale to raczej dla zrelaksowania się.
Staram się jeść racjonalnie, wykluczyłam biały chleb, biały ryż i biały makaron. Jogurty tylko naturalne, zero dosładzania czegokolwiek, kurczak pieczony,nie smażony, sporo warzyw.
Raz w tyg, zazwyczaj w pt lub sob pozwalam sobie na odpuszczenie diety, wtedy zazwyczaj jest jakaś impreza z przekąskami, alkoholem itd.
Teraz niedawno troszkę waga się ruszyła w dół ale za wolno, na pewno nie 1 kg na tydzień.
Na siłowni różni trenerzy mówią różne rzeczy, raz że mam się skupić na cardio, raz że siłowe a kobietki mówią że dopiero jak zaczęły chodzić na zajęcia fitness to zauważyły spadek wagi.
Co myślicie o diecie? Czy ten jeden dzień wolnego jest rozsądny? Gdzieś czytałam że dzięki temu metabolizm nie zwalnia i podczas tych dietetycznych dni nadal chodzi na najwyższych obrotach.
I na czym powinnam się skupić na siłowni?
Krzysztof Piekarz