Witam Wszystkich!
Jestem bardzo zawziętą osobą, która szuka pomocy kogoś z doświadczeniem - zarówno jeżeli chodzi o trening, jak i dietę. Z tytułem może trochę podkoloryzowałam, ale mam nadzieję, że przynajmniej zwrócił czyjąś uwagę ;). Jestem perfekcjonistką z fatalnymi genami, W młodości dobiłam do 75 kg jedząc dokładnie to samo, co chude koleżanki - nieuczciwość losu, ale trudno. Trzeba być twardym i iść do przodu.
Skutek? Od 9 lat nie jem wszelkich słodyczy i fastfoodów (tak - wszystkich, czekolady, chipsów, lodów, ciast...). Od 3 również białego pieczywa, żółtego sera, rzeczy panierowanych i smażonych na głębokim tłuszczu. Dużo by tego, generalnie całkowicie zmieniłam sposób odżywiania, polubiłam warzywa, owoce, jogurty naturalne, ryby - dobrze mi z tym.
Po jakimś czasie stwierdziłam, że sylwetka jaką mam dalej nie jest jednak tą wymarzoną. Obecnie ważę 56 kg przy wzroście 167 cm, mam 21 lat. Żeby unaocznić Wam sprawę postanowiłam przedstawić cele i osiągnięcia na zamieszczonych zdjęciach. Rok temu o tej porze ważyłam 52 kg i czułam się lepiej w swojej skórze (schudłam przez egzotyczny wyjazd i regularne ćwiczenia z Chodakowską/Mel B 5 razy w tygodniu, dieta niskokaloryczna). We wrześniu 2015 troszkę sobie odpuściłam na 2-3 miesiące ćwiczenia i zaczęłam minimalnie więcej jeść przez co przytyłam do 56 kg (nie, nie rzucałam się po chipsy ale porcje kurczaka z warzywami były np większe). Jednak mimo tych 52 kg wciąż nie miałam swojego wymarzonego super płaskiego wyrzeźbionego brzucha - celu numer jeden.
Obecnie wróciłam do pracy nad sobą. Od 2-3 tygodni bardzo dokładnie liczę skład jedzonych posiłków (Wysyłam screena z tabeli-kalorii, ponieważ nie chcę marnować czasu na wklepywanie tych wszystkich składników w drugą tabelkę. Nie mniej jeśli, ktoś życzy sobie screena z godzinami posiłków i ich gramaturą, to nie ma sprawy, podeślę). Na chwilę obecną nie chudnę, nie widzę większych efektów. Jestem zdeterminowana. Jeżeli ktoś mnie zapewni, że postępując w taki i w taki sposób osiągnę ten efekt po nawet 5 miesiącach - okej, działam dalej! Gorzej, jeżeli się napracuję i nie zobaczę różnicy.
Trening - z natury jestem powolna, nigdy nie biegałam szybko, nie lubiłam cardio (poza pływaniem), ale mimo to starałam się nie rezygnować z treningów. Z tego, co się zorientowałam to właśnie cardio najlepiej spala tkankę tłuszczową, dlatego jestem gotowa do walki z własnymi słabościami :)
Co ćwiczę?
* 2-3 razy w tygodniu robię w domu programy Mel B w domu, np ten.
* 2-3 razy w tygodniu chodzę na siłownię, gdzie biegam 25 minut na bieżni (nie pochwalę się prędkością maratończyka bo obecnie 9-10 km/h), a po takiej rozgrzewce zabieram się za ćwiczenia na uda, brzuch, łydki, pośladki na sprzętach (jako osoba niedoświadczona nie błysnę nazwą przyrządów), ogólnie taki cały trening trwa ok 50 minut.
Moje pytania do Was, bo jakby nie było zgłaszam się o pomoc:
1. Czy idąc tym tropem faktycznie osiągnę zamierzone efekty?
2. Czy w jakiś sposób mogę przyspieszyć postawione sobie cele?
3. Jakie wykonuję błędy?
4. Dlaczego jeszcze nie widzę efektów i ile (orientacyjnie) muszę poczekać?
5. Czy powinnam wprowadzić jakieś lepsze zamienniki do treningu/diety?
BARDZO proszę o pomoc. W inspiracjach widziałam masę świetnych zdjęć i wiem, że jest tu wiele osób, które znają się na rzeczy. Proszę o odzew!!!
Zmieniony przez - kol.em w dniu 2015-03-11 18:08:23
Zmieniony przez - kol.em w dniu 2015-03-11 18:10:42
Jestem bardzo zawziętą osobą, która szuka pomocy kogoś z doświadczeniem - zarówno jeżeli chodzi o trening, jak i dietę. Z tytułem może trochę podkoloryzowałam, ale mam nadzieję, że przynajmniej zwrócił czyjąś uwagę ;). Jestem perfekcjonistką z fatalnymi genami, W młodości dobiłam do 75 kg jedząc dokładnie to samo, co chude koleżanki - nieuczciwość losu, ale trudno. Trzeba być twardym i iść do przodu.
Skutek? Od 9 lat nie jem wszelkich słodyczy i fastfoodów (tak - wszystkich, czekolady, chipsów, lodów, ciast...). Od 3 również białego pieczywa, żółtego sera, rzeczy panierowanych i smażonych na głębokim tłuszczu. Dużo by tego, generalnie całkowicie zmieniłam sposób odżywiania, polubiłam warzywa, owoce, jogurty naturalne, ryby - dobrze mi z tym.
Po jakimś czasie stwierdziłam, że sylwetka jaką mam dalej nie jest jednak tą wymarzoną. Obecnie ważę 56 kg przy wzroście 167 cm, mam 21 lat. Żeby unaocznić Wam sprawę postanowiłam przedstawić cele i osiągnięcia na zamieszczonych zdjęciach. Rok temu o tej porze ważyłam 52 kg i czułam się lepiej w swojej skórze (schudłam przez egzotyczny wyjazd i regularne ćwiczenia z Chodakowską/Mel B 5 razy w tygodniu, dieta niskokaloryczna). We wrześniu 2015 troszkę sobie odpuściłam na 2-3 miesiące ćwiczenia i zaczęłam minimalnie więcej jeść przez co przytyłam do 56 kg (nie, nie rzucałam się po chipsy ale porcje kurczaka z warzywami były np większe). Jednak mimo tych 52 kg wciąż nie miałam swojego wymarzonego super płaskiego wyrzeźbionego brzucha - celu numer jeden.
Obecnie wróciłam do pracy nad sobą. Od 2-3 tygodni bardzo dokładnie liczę skład jedzonych posiłków (Wysyłam screena z tabeli-kalorii, ponieważ nie chcę marnować czasu na wklepywanie tych wszystkich składników w drugą tabelkę. Nie mniej jeśli, ktoś życzy sobie screena z godzinami posiłków i ich gramaturą, to nie ma sprawy, podeślę). Na chwilę obecną nie chudnę, nie widzę większych efektów. Jestem zdeterminowana. Jeżeli ktoś mnie zapewni, że postępując w taki i w taki sposób osiągnę ten efekt po nawet 5 miesiącach - okej, działam dalej! Gorzej, jeżeli się napracuję i nie zobaczę różnicy.
Trening - z natury jestem powolna, nigdy nie biegałam szybko, nie lubiłam cardio (poza pływaniem), ale mimo to starałam się nie rezygnować z treningów. Z tego, co się zorientowałam to właśnie cardio najlepiej spala tkankę tłuszczową, dlatego jestem gotowa do walki z własnymi słabościami :)
Co ćwiczę?
* 2-3 razy w tygodniu robię w domu programy Mel B w domu, np ten.
* 2-3 razy w tygodniu chodzę na siłownię, gdzie biegam 25 minut na bieżni (nie pochwalę się prędkością maratończyka bo obecnie 9-10 km/h), a po takiej rozgrzewce zabieram się za ćwiczenia na uda, brzuch, łydki, pośladki na sprzętach (jako osoba niedoświadczona nie błysnę nazwą przyrządów), ogólnie taki cały trening trwa ok 50 minut.
Moje pytania do Was, bo jakby nie było zgłaszam się o pomoc:
1. Czy idąc tym tropem faktycznie osiągnę zamierzone efekty?
2. Czy w jakiś sposób mogę przyspieszyć postawione sobie cele?
3. Jakie wykonuję błędy?
4. Dlaczego jeszcze nie widzę efektów i ile (orientacyjnie) muszę poczekać?
5. Czy powinnam wprowadzić jakieś lepsze zamienniki do treningu/diety?
BARDZO proszę o pomoc. W inspiracjach widziałam masę świetnych zdjęć i wiem, że jest tu wiele osób, które znają się na rzeczy. Proszę o odzew!!!
Zmieniony przez - kol.em w dniu 2015-03-11 18:08:23
Zmieniony przez - kol.em w dniu 2015-03-11 18:10:42
Krzysztof Piekarz
